Jaskinie i wyprawy (524)

Rafał Klimara Plan był prosty. Kilkadziesiąt dni temu znalazłem piękny wytop na nowym osuwisku. W sumie to to już nawet jest jaskinia, naturalny otwór, szczelinka na 3 metry nic tylko wchodzić i eksplorować. Zwłaszcza że zamarzyło mi się zamknąć ten rok magiczną liczbą 1000m odkrytych korytarzy. Trochę brakuję, na dzień dzisiejszy jest tylko ok 800-850m :( Pomimo braku śniegu tylko z kilkuminutowym błądzeniem trafiam pod otwór. Wszystko ładnie pięknie, wywiew ciepłego powietrza łeb urywa tylko wiatr się wzmaga i jak na złość sypie mokrym śniegiem. Nic to, przynajmniej w dziurze jest ciepło, tylko dla odmiany za kołnierz sypie się ze stropu ziemia z kamieniami. Po godzince robót ziemnych wiadomo już że z końca szczeliny skąd najbardziej wieje raczej się nie uda dostać do dalszych partii. Szybka reorganizacja miejsca pracy i już radośnie kopię obejście. Już się wydaje że dziura puści jednak ostatecznie kamień zagradzający drogę w głąb okazuje się kawałkiem większego bloku skalnego. Pomimo tego przy użyciu specjalistycznego sprzętu eksploracyjnego tz. wiadra powinno udać się po ok 2 roboczogodzinach dostać się do nowej dużej jaskini.
Jerzy Pukowski Michał Ganszer Jerzy Ganszer W Tatrach generalnie śniegu bardzo mało! Nie udało się nam zjechać żlebem z pod jaskini. Narty były czynnie wykorzystywane w górę jak i w dół z drobnymi przeszkodami. Wchodziliśmy otworem północnym /wystarczy 17.5 m liny/ są tam 3 batinoxy. W jaskini zaczynają się tworzyć "chłopki lodowe". Podpis Zwolińskiego praktycznie już nie jest widoczny! Potem dotarliśmy przez Myślenickie Turnie do Doliny Goryczkowej, gdzie podeszliśmy na "rozszerzenie" i z powodu braku śniegu zjechaliśmy do Kuźnic. W sumie pokonaliśmy 625 m przewyższenia. Numer zezwolenia 909. Niniejsze sprawozdanie zostanie również zainstalowane na nową stronę SBB, jako "generalna próba" przed uruchomieniem oficjalnym strony początkiem 2013 r. /taki jest plan/
Uczestnicy: Konrad Nycz- Osoba TowarzyszącaMaks Kołodziejczyk- Osoba TowarzyszącaPiotr Smoczyński Opis akcji: Mega spontaniczna akcja. Decyzja na szybką i przyjemną jaskinię głównie ze względu na mniej doświadczonych jaskiniowo towarzyszy. Po drodze w Salmopolu pojawiła się bardzo gęsta mgła, jednak dotarliśmy na Biały Krzyż. Później już tylko znaleźć w ciemnościach odbicie na jaskinię(które okazało się oznaczone jak dla niewidomego(na szczęście). Wejście do dziury przedłużyło się ze względu na brak koordynacji aparatu z palcem fotografa. W środku bardzo sprawnie wyeksplorowany niemalże każdy kawałek i każda szczelina. Zagotowana woda na zupkę(zabrakło herbaty) trochę czekolady i w drogę powrotną! Zaobserwowany śpiący nietoperz + inny lecący. Mimo, że było mroźno, mokro i ciemno to byliśmy w Beskidach a tu zawsze jak w domu:)
Ula Tebin - grupa wsparcia Sebeastian Korczyk - grupa wsparcia Jerzy Ganszer Dotarto poniżej IV wodospadu. Poniżej - 500 m. Czas 3 godz. 35 minut. Lodospad topnieje! Niebawem ma być akcja poprawy oporęczowania w tym miejscu. Przy otworze spotkano Marka Lorczyka z ekipą. Na powierzchni znaleziono płaską baterię z XX wieku. Po drodze spotkano Maję Jędrzejewską, która szła w kierunmi Nad Kotlin z ciężkim plecakiem. Idac dalej coś nie gra. Wcale nie wyglada sprawa zle.
"Gość" - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego Honorata Kaczmarek Marcin Kow Zofia Skrudlik Piotr Skrudlik Katarzyna Szczerba Kazimierz Ślęk Dzięki aktywności organizacyjnej Wacka Michalskiego i niewyczerpanemu zapałowi do "dziurołażenia" "Gościa"akcja doszła do skutku. Wyruszyliśmy wczesnym rankiem w pięknych okolicznościach przyrody. Po drodze, wyrównując oddech, wymienialiśmy uprzejmości z ekipą z KKTJotu, która szła do pobliskiej jaskini. Akcja przebiegła sprawnie, a sama jaskinia zrobiła ogromne wrażenie. Świetnie obita, wygodnie zaporęczowana przez "Gościa"-pozostawało tylko przepinać się, zjeżdżać i otwierać buzie z zachwytu. Na dole sekcja podgrzewaczy jedzenia uraczyła wszystkich pyszną herbatką i gorącym jedzonkiem. Honka i Zosia trenowały przechodzenie zacisku z efektownym fikołkiem, natomiast Kazek po dłuższej przerwie powrócił do działalności jaskiniowej, i to od razu konkretnie. Podczas zejścia podmuchy wiatru podkręcały tempo marszu, a atakujące szyszki nie pozwalały wpaść w letarg. Na zakończenie ekipa udała się na stację benzynową, by uczcić powodzenie akcji hot-dogami; ostatnimi trzema hot-dogami :)
Agnieszka Byrtek Krzysztof Górski Bartosz Dąbek W ostatni weekend września mieliśmy okazję brać udział w tzw. „Brzozówkach” organizowanych przez Speleoklub Brzeszcze. Całość rozpoczęła się w sobotę – były filmy zdjęcia i wspominki, dyskusje przy ognisku "zaprocentowane" nowymi znajomościami:) tańce i muzyka do rana. Ogółem bardzo miła impreza plenerowa. Następnego dnia zwiedzanie jaskini Brzozowej (otwieranej tylko na specjalne okazje:) i Ludwinowskiej.
Strona 38 z 38