Jaskinie i wyprawy (542)

Gabriela Gajny - grupa powierzchniowa Krzysztof Gajny Jerzy Ganszer Na powierzchni śnieg, w środku ciepło. Zaobserwowano dwie salamandry. Jaskinia nie za bardzo przyjazna do zwiedzania.
Rafał Klimara Maciej'JEZIO'Jeziorski Beskidzka eksploracja czyli wiatr, deszcz, śnieg, The Explore BJUST Team w terenie i inne kataklizmy. Zdjęcie 1 to jaskinia Szyderców i nieśmiertelna paprotka w tle. Nie da się ukryć że wygarnięcie liści i ziemi z obecnego otworu jaskini pozytywnie wpłynęło na cyrkulację powietrza w partiach przyotworowych w okresie zimowym. Skorzystała na tym wspomniana paprotka:) Rok temu o tej porze miała tylko dwa smętne listki :) Zdjęcie 2 to kopanie parszywej,ponurej szczeliny (PPSz). Znowu.
Jakub Krajewski Jerzy Pukowski SBB /3/ Jerzy Ganszer To była akcja eksploracyjno-inwentaryzacyjna. Stwierdzono tylko 5 m "ciągów" nie ujętych na planie. Czyli w tej chwili jaskinia liczy 1249 m. Wyszliśmy dość wysmarowani. W dokumentach Internetowych na stronie Ganszera niebawem będą szczegóły. Wyniesiono dwie świeczki na podstawie aluminiowej i dwa niedopałki papierosów. Prosimy turystów o nie pozostawianie tego typu rzeczy w jaskini! Zauważono nagromadzenie oznaczeń na ścianach - tego też nie należy robić! W tym czasie w jaskini działały dwie osoby. Z Chaty Wuja Toma na Przełęczy Karkoszczonka posłaliśmy widokówkę do klubu. Jeżeli nie widać zdjęcia - to przepraszam, Jest to dla mnie bardzo trudne!
Marek Pawełczyk-JGE Jarek Surmacz Rafał Klimara Jak się nie udało w Beskidach to może na Jurze :) Wyjazd pod tytułem: Marek nas oprowadza i pokazuje my kopiemy. Eksploracja bardzo przyjemna choć negatywna przynajmniej chwilowo :) Na powierzchni dość chłodno, mi to nie przeszkadzało bo i tak prawie cały czas siedziałem w znanej jaskini kilka metrów pod ziemią i próbowałem kopać w ciasnej szczelinie. Chłopaki dla odmiany grzebali 5 m dalej w już też jaskini :) Jedyny sukces to podziemny kontakt wzrokowy :) Tak zleciał nam prawe cały dzień, na otarcie łez pojechaliśmy w inną miejscówkę Marka, którą udało się powiększyć dwukrotnie czyli z jakiś 5 m do 10m :) Co prawda wbrew zapewnieniu loży szyderców że czuć wywiew ja tam nic nie czułem. Zapewne tylko dlatego że trochę skostniałem leżąc na lodzie i przekopując ziemisty przełaz. Dalsze partie były już przyjemne i obszerniejsze i bardzo ładnie myte. Szkoda tylko że nie mogłem się dobrze rozejrzeć po nich, ale tylko dlatego że brodę trzymałem w ziemi a kaskiem szurałem o strop :)
Rafał Klimara Plan był prosty. Kilkadziesiąt dni temu znalazłem piękny wytop na nowym osuwisku. W sumie to to już nawet jest jaskinia, naturalny otwór, szczelinka na 3 metry nic tylko wchodzić i eksplorować. Zwłaszcza że zamarzyło mi się zamknąć ten rok magiczną liczbą 1000m odkrytych korytarzy. Trochę brakuję, na dzień dzisiejszy jest tylko ok 800-850m :( Pomimo braku śniegu tylko z kilkuminutowym błądzeniem trafiam pod otwór. Wszystko ładnie pięknie, wywiew ciepłego powietrza łeb urywa tylko wiatr się wzmaga i jak na złość sypie mokrym śniegiem. Nic to, przynajmniej w dziurze jest ciepło, tylko dla odmiany za kołnierz sypie się ze stropu ziemia z kamieniami. Po godzince robót ziemnych wiadomo już że z końca szczeliny skąd najbardziej wieje raczej się nie uda dostać do dalszych partii. Szybka reorganizacja miejsca pracy i już radośnie kopię obejście. Już się wydaje że dziura puści jednak ostatecznie kamień zagradzający drogę w głąb okazuje się kawałkiem większego bloku skalnego. Pomimo tego przy użyciu specjalistycznego sprzętu eksploracyjnego tz. wiadra powinno udać się po ok 2 roboczogodzinach dostać się do nowej dużej jaskini.
Jerzy Pukowski Michał Ganszer Jerzy Ganszer W Tatrach generalnie śniegu bardzo mało! Nie udało się nam zjechać żlebem z pod jaskini. Narty były czynnie wykorzystywane w górę jak i w dół z drobnymi przeszkodami. Wchodziliśmy otworem północnym /wystarczy 17.5 m liny/ są tam 3 batinoxy. W jaskini zaczynają się tworzyć "chłopki lodowe". Podpis Zwolińskiego praktycznie już nie jest widoczny! Potem dotarliśmy przez Myślenickie Turnie do Doliny Goryczkowej, gdzie podeszliśmy na "rozszerzenie" i z powodu braku śniegu zjechaliśmy do Kuźnic. W sumie pokonaliśmy 625 m przewyższenia. Numer zezwolenia 909. Niniejsze sprawozdanie zostanie również zainstalowane na nową stronę SBB, jako "generalna próba" przed uruchomieniem oficjalnym strony początkiem 2013 r. /taki jest plan/
Uczestnicy: Konrad Nycz- Osoba TowarzyszącaMaks Kołodziejczyk- Osoba TowarzyszącaPiotr Smoczyński Opis akcji: Mega spontaniczna akcja. Decyzja na szybką i przyjemną jaskinię głównie ze względu na mniej doświadczonych jaskiniowo towarzyszy. Po drodze w Salmopolu pojawiła się bardzo gęsta mgła, jednak dotarliśmy na Biały Krzyż. Później już tylko znaleźć w ciemnościach odbicie na jaskinię(które okazało się oznaczone jak dla niewidomego(na szczęście). Wejście do dziury przedłużyło się ze względu na brak koordynacji aparatu z palcem fotografa. W środku bardzo sprawnie wyeksplorowany niemalże każdy kawałek i każda szczelina. Zagotowana woda na zupkę(zabrakło herbaty) trochę czekolady i w drogę powrotną! Zaobserwowany śpiący nietoperz + inny lecący. Mimo, że było mroźno, mokro i ciemno to byliśmy w Beskidach a tu zawsze jak w domu:)
Ula Tebin - grupa wsparcia Sebeastian Korczyk - grupa wsparcia Jerzy Ganszer Dotarto poniżej IV wodospadu. Poniżej - 500 m. Czas 3 godz. 35 minut. Lodospad topnieje! Niebawem ma być akcja poprawy oporęczowania w tym miejscu. Przy otworze spotkano Marka Lorczyka z ekipą. Na powierzchni znaleziono płaską baterię z XX wieku. Po drodze spotkano Maję Jędrzejewską, która szła w kierunmi Nad Kotlin z ciężkim plecakiem. Idac dalej coś nie gra. Wcale nie wyglada sprawa zle.
"Gość" - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego Honorata Kaczmarek Marcin Kow Zofia Skrudlik Piotr Skrudlik Katarzyna Szczerba Kazimierz Ślęk Dzięki aktywności organizacyjnej Wacka Michalskiego i niewyczerpanemu zapałowi do "dziurołażenia" "Gościa"akcja doszła do skutku. Wyruszyliśmy wczesnym rankiem w pięknych okolicznościach przyrody. Po drodze, wyrównując oddech, wymienialiśmy uprzejmości z ekipą z KKTJotu, która szła do pobliskiej jaskini. Akcja przebiegła sprawnie, a sama jaskinia zrobiła ogromne wrażenie. Świetnie obita, wygodnie zaporęczowana przez "Gościa"-pozostawało tylko przepinać się, zjeżdżać i otwierać buzie z zachwytu. Na dole sekcja podgrzewaczy jedzenia uraczyła wszystkich pyszną herbatką i gorącym jedzonkiem. Honka i Zosia trenowały przechodzenie zacisku z efektownym fikołkiem, natomiast Kazek po dłuższej przerwie powrócił do działalności jaskiniowej, i to od razu konkretnie. Podczas zejścia podmuchy wiatru podkręcały tempo marszu, a atakujące szyszki nie pozwalały wpaść w letarg. Na zakończenie ekipa udała się na stację benzynową, by uczcić powodzenie akcji hot-dogami; ostatnimi trzema hot-dogami :)
Agnieszka Byrtek Krzysztof Górski Bartosz Dąbek W ostatni weekend września mieliśmy okazję brać udział w tzw. „Brzozówkach” organizowanych przez Speleoklub Brzeszcze. Całość rozpoczęła się w sobotę – były filmy zdjęcia i wspominki, dyskusje przy ognisku "zaprocentowane" nowymi znajomościami:) tańce i muzyka do rana. Ogółem bardzo miła impreza plenerowa. Następnego dnia zwiedzanie jaskini Brzozowej (otwieranej tylko na specjalne okazje:) i Ludwinowskiej.
Strona 39 z 39