Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (672)

poniedziałek, 10 grudzień 2018 22:41

2018.12.09 Jaskinia Kasprowa Niżna

Napisał

Tomasz "Stryku" Stryczek

Krzysztof "Chomik" Borgieł

Plan był ambitny. Koniec partii Sylwestrowych. Los zweryfikował plany.

O 8.30 wchodzimy do jaskini. Przed otworem spotykamy grupę kolegów z Klubu Alpinistycznego GB GOPR. Akcja przebiegała sprawnie. Po zjechaniu do Gniazda Złotej Kaczki okazało się, że jest całkowicie zalana. 

Mając spory zapas czasu postanowiliśmy zapuścić się w Partie Gąbczaste. Sprawdziliśmy wszystkie 3 odnogi. Każda z nich była na tyle mokra, że stwierdziliśmy, że nie ma to większego sensu i trzeba wymyślić inną zabawę.

Zabawa nr 1: próby wykonania w miarę dobrego zdjęcia w jaskini.

Zabawa nr 2: ćwiczenia z autoratownictwa

Obie zabawy udane. Polecamy!

Przy otworze spotkaliśmy 2 koleżanki i 2 kolegów z naszego klubu. Po grupowej konsumpcji herbaty made by Stryku (nie solonej jak to lubi Patrycja), udaliśmy się w stronę samochodu.

Czas akcji w jaskini 4.5h

Czas auto-auto 6.5h

 

 

niedziela, 09 grudzień 2018 23:35

2018.12.08-09 Akcja w Jaskini Czarnej

Napisał

Jakub Krajewski
Jerzy Ganszer

Dotarto do najwyższego miejsca w jaskini z Otworu Pólnocnego. Wyniesiono trochę śmieci. 

Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"

poniedziałek, 03 grudzień 2018 19:58

2018.12.01-02 Unifikacja GRJ

Napisał

Piotr "Kudłaty" Gawlas

Dominik Sarnowski

Tomek "Stryku" Stryczek

Tomi

Uczestniczyliśmy w unifikacji ratowników Grupy Ratownictwa Jaskiniowego, które odbyło się w Warszawie. 

2018.12.01 Akcja Kursowa. Kasprowa Wyżnia i Kasprowa Średnia.

 
Bartosz Baturo
Kuba Binda
Marta Boruch
Tomek Murzyn Grzegrzułka
Piotr Knop
Kasia Ciasna Lena Koprowska
Tomasz Liszowski
Mateusz Kubina
Wacek Przygoda Michalski
Maciek Nowakowski
Norbert Miczołek
Łukasz Piechocki
Magda Prochalska
 
2018.12.02 Akcja Kursowa. Śpiących Rycerzy.
 
Kuba Binda
Tomek Murzyn Grzegrzułka
Kasia Ciasna Lena Koprowska
Tomasz Liszowski
Wacek Przygoda Michalski
Norbert Miczołek
Kamil Polański
Magda Prochalska
 
Pogodę na ten wyjazd zamówiliśmy z dwutygodniowym wyprzedzeniem, aby mieć widokowy zjazd między Kasprowymi. Zamówiliśmy tak skutecznie, że była lampa, lekki śnieżek, rześki mrozik, i starczyło nam tego i na sobotę i na niedzielę. 
 
Przyjazd na bazę w piątkowy wieczór. Pogadanka nad planami i mapą Tatr. Na podejściu obłędnie pięknie. Omawialiśmy otoczenie doliny Bystrej oraz piękne formy pokrywy śnieżnej. Poręczowali i reporęczowali starsi koledzy i koleżanki, kursanci sprawnie i bez zbędnych ceregieli przeszli wszystkie trudności: zjazdy, prożki i 70 m zjazdu. Nikt nawet nie zapiszczał ani nie zamarudził. Brawo!
Oto dosłowne wrażenia kursu N:
"Podejście na Zawracik Kasprowy jak dla mnie wyczerpująco ciężkie a ponoć to tylko podejścia lajtowe. Zamianka plecaków z kolegą Łukaszem Pi uratowała mnie i dotarłam (...)
Zjazd 70 m w stronę Kasprowej  Średniej bez adrenaliny. Prawdopodobnie poziom zmęczenia na podejściu wyłączył u mnie instynkty zachowawczo obronne."
 
Po akcji obiad w Kolibecce na rondzie w Kuźnicach i dinozaurowe porcje, które doprowadziły nas do pełni szczęścia i spazmów śmiechu. Na bazie międzyklubowe andrzejki z kursantami z Krakowa. Laliśmy wosk przez klucz i rzucaliśmy cienie na ścianę. Ubaw po pachy, tańce, hulanki, swawole! i mistrzowskie cytaty:
„Potrzebuję stopić więcej wosku, żeby mi wyszły większe piersi”. 
 
Drugiego dnia fantastyczny spacer Doliną Małej Łąki, pogadanka topograficzna i upajanie się pięknymi okolicznościami tatrzańskiej przyrody. Podejście pod jaskinię łaskawe. Akcja w dziurze przeprowadzona błyskawicznie, wszyscy zmierzyli się z zaciskiem na końcu.

Bilans zysków i strat wg Magdy:
Straty:
-liczne otarcia i zasinienia kończyn dolnych i górnych.
-dziura na dupie w nowych spodniach.
-strata 15 letniej czapki – chyba powędrowała już do lepszego życia – dzielnie służyła więc w końcu należało się jej to.
Zyski:
-świetni zakręceni ludzie,
-niezapomniane przeżycie,
-poczucie satysfakcji z wygranej z własnym stchórzeniem i słabościami fizycznymi,
-nowa ładowarka (okazało się że Leny).

Przed odjazdem zdjęcie z naszą ukochaną Panią Gospodynią Krysią oraz obowiązkowy niedzielny obiad u Śliwy. 
 
niedziela, 02 grudzień 2018 18:10

2018.12.01 Jaskinia Zapętlona

Napisał

Paweł Gądek

Bronisław Gądek - Osoba Towarzysząca

Udało mi się odkopać wejście do nowego korytarza. Odchodzi od niego długa szczelina szeroka na kilka centymetrów z przewiewem.  Niestety dalsza eksploracja w tym miejscu jest niemożliwa i nie ma większego sensu. Z kolei w innym miejscu namierzyłem kolejną szczelinę do odgruzowania.

Agnieszka Gądek
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer

poniedziałek, 19 listopad 2018 19:48

2018.11.09-12 Czechy. Morawski Kras. 

Napisał

Uczestnicy wyjazdu:

Bartosz Baturo
Błażej Gawlik
Agnieszka Gądek
Zdzisek Grebl
Zbyszek Grzybek
Katarzyna Lena Koprowska
Paweł Kacperkiewicz
Beata Michalska-Kacperkiewicz
Wacek Michalski
Łukasz Piechocki
Teresa Zwierzchowska
 
Fakty:
Zaliczono ok. 20 obiektów jaskiniowych:
 
Dzień 1:
Rudickie Propadani
Hladomorna pod grodem Holstejn
Byci Skala
 
Dzień 2:
Punkevni jaskyne + przepaść Macocha
Lopać
 
Dzień 3:
Jaskinia Cygańska, 
Balcerova Skała, 
Liści Dira
Jaskinie w Suchym Żlebie
 
Wokół faktów:
Korzystając z kontaktów nawiązanych rok wcześniej z wielkim poświęceniem (patrz sprawozdanie 2017.05.25-28 Morawy) Speleoklub Bielsko wraca na na Morawski Kras w nieco odświeżonym składzie. <uwaga, artykuł może zawierać lokowanie produktu> Gości nas kamping Oslovec - bardzo przyzwoity ośrodek z wygodnymi łóżkami, pościelą (!) i małym zapleczem kuchennym. My oczywiście do tego zorganizowaliśmy sobie na korytarzu zaplecze dyskusyjne i już pierwszego wieczoru, zaraz po przyjeździe, toczyliśmy dysputy do późnych godzin wieczornych. 
 
Pogodę mamy lepszą niż jak na zamówienie. Początek listopada z temperaturą dodatnią, od dwóch tygodni brak opadów co zaprocentowało niskim poziomem wody w jaskiniach. Tylko słonka mogłoby być trochę więcej, no ale pod ziemią ostatecznie nie grało to tak wielkiej roli. Za to zaraz po wejściu musieliśmy się rozbierać :) bo temperatura w dziurach dobrych parę stopni wyższa niż w naszych Tatrach czy Beskidach.
 
Rano jesteśmy umówieni z Alojzem na wejście do jaskini Rudickie Propadani. Stawiamy się punktualnie pod młynem i czekamy, aż komercyjna grupa prowadzona przez Czecha zyska przed nami trochę czasu. Jaskinia bardzo ładna, wszystkie trudności i przeszkody wodne pokonujemy drabinkami oraz ułatwieniami ze stalowych lin. Przejście właściwie na sucho, stan wody ledwo ponad kalosz.
 
Po wyjściu udajemy się na obiad i małą integrację w czeskim stylu: zupa szynkowa, knedlik. Potem jeszcze krótki spacer w okolicy przepaści Macocha, szybki skok do miejscowości Holstejn do jaskini Hladomorn i na piwko :) A na koniec do chaty w lesie po klucz do Byci Skala. Zupełnie dla nas niespodziewanie okazuje się, że następnego dnia Czechów w chacie nie będzie, więc jeśli chcemy połazić to musimy… Teraz. Na zegarze godzina 19:00. Oczywiście wchodzimy. Początek przypomina magazyn na placu budowy: pełno tu rur, kabli i jakiegoś budowlanego osprzętu. Ale już za wielkimi drzwiami jaskinia prawie nie tknięta ludzką ręką. W tempie błyskawicznym dobiegamy do końca, a w drodze powrotnej dajemy jeszcze nura do zalanego przełazu, czyli kaczki. 
 
Wieczorna debata przeciąga się do 4:00 nad ranem, na szczęście to nie krzyżuje planów stawienia się na czas do największej atrakcji regionu - jaskini Punkevni. Z tytułu przynależności klubowej - wstęp darmowy hy hy hy. Wybetonowane chodniki i zastane oświetlenie nie są niczym drażniącym w porównaniu do dykcji i ekspresji naszej przewodniczki, która jak raz ma naprawdę sporo do powiedzenia o naciekach w kształcie miast, sów, aniołów, Romea i Julii. 
 
Po południu korzystamy jeszcze z kluczy do jaskini Lopać. Po raz kolejny większość trudności pokonujemy na drabinach. Ciepło nakazuje nam się szybko rozbierać, a nieciekawy zapach - ogólnie spieszyć ;) Na obiad niezapomniana czosnkowa. Wieczorem część ekipy wraca do Bielska, a najwytrwalsi wracają do debaty radosnej i owocnej w plany na dzień następny.
 
Jaskinie turystyczne nas do siebie nie wpuściły, gdyż w poniedziałki (podobnie jak polskie muzea) są po prostu nieczynne. Dlatego odbyliśmy malowniczy spacer po jaskiniach w Ostrov u Macochy (Jaskinia Cygańska, Balcerova Skała, Liści Dira). Humory dopisywały, więc szukaliśmy śladów człowieka prehistorycznego „Kromaniona”. Zdziskowi nawet udało się znaleść jego bieliznę - majtki bokserki :D *** Będziemy tam wzywać czeskich archeologów! A po południu wędrowaliśmy po Pustym Żlebie i zaglądaliśmy do wszystkich dostępnych jaskiń. Przed wyjazdem oczywiście obiad: smażony syr i pieczona kaczka na modrej kapuście. Syci i usatysfakcjonowani wracaliśmy do Polski z planem na kolejny wyjazd w tamte okolice wiosną 2019. 
 
***Pytanie: bokserki były Zdziska, czy Kromaniona..? :D
poniedziałek, 19 listopad 2018 08:21

2018.11.18 Jaskinia w Trzech Kopcach

Napisał

Teresa Zwierzchowska
Łukasz Piechocki

W piękny i mroźny niedzielny poranek odwiedziliśmy Jaskinię w Trzech kopcach.
Czas akcji pod ziemią to ok. 1h w tym czasie dotarliśmy na dno, odszukaliśmy przedpokój i pozwiedzaliśmy kilka bocznych korytarzy.

Teresa pokonała bez problemu słynny zacisk.

 

Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jakub Krajewsjki
Małgorzata Toczyłowska
Jerzy Pukowski
Piotr Knop /tylko spotkanie/ 
Zofia Gutek /tylko spotkanie/ 
Jerzy Ganszer

Zwiedzano Wilczy Aven i Jaskinie Kalesonową. Zdobyto wspinaczkowo skałę "Babę".  A potem byliśmy na spotkaniu. 

Kilka zdjęć - "kliknij"

 

wtorek, 13 listopad 2018 10:31

2018.11.12 Akcja do Studni za Murem

Napisał

Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Ewa Chylaszek - Brylska - Były Członek Klubu
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Zofia Gutek
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

Piękna wspinaczka, piekne wielkie zjazdy. Miejsce godne zwiedzenia. Do otworu nie dotaro z powodu nadejścia zmierzchu. Powrócimy tam ponownie. Wszyscy zadowoleni. To była tak zwana lekka i rekreacyjna akcja. 

Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"

Strona 1 z 48