Michał Ganszer

Michał Ganszer

Uroczystę świętowanie już za nami, ale do 30 listopada ciągle można jeszcze podziwiać wystawę zdjęć i eksponatów obrazujących historię naszego klubu w galerii Regionalnego Ośrodka Kultury przy ulicy 1 Maja 8 w Bielsku-Białej od poniedziałku do piątku od 10:00 do 17:00.

Zapraszamy!

czwartek, 20 czerwiec 2019 19:16

2019.06.18-19 Pico del Teide, Teneryfa

Małgorzata Bugalska - Osoba Towarzysząca
Michał Ganszer

Rozpoczęliśmy podejście z parkingu Montaña Blanca (ok 2350 m n.p.m) o godz. 17:00, tak żeby dotrzeć na nocleg do schroniska Refugio de Altavista (3250 m n.p.m). Samochodem przebiliśmy się przez chmury, które spowiły w ten dzień Teneryfę, więc szliśmy przy pięknej pogodzie, słońce na szczęście już nie doskwierało za bardzo. Rano, wyszliśmy ze schroniska chwilę po 5:00, tak żeby zdążyć na wschód słońca (7:10) na szczyt Pico del Teide (3718 m n.p.m). Piękne widoki, na zdjęciu widoczny cień, który rzuca góra oświetlona wchodzącym słońcem.

sobota, 15 czerwiec 2019 21:35

2019.06.13 Cueva del Viento, Teneryfa

Małgorzata Bugalska - Osoba Towarzysząca
Michał Ganszer

Zwiedzilismy turystyczny fragment jaskini Cueva del Viento i dowiedzieli co nie co o działalności wulkanicznej na Teneryfie. Jaskinia ma ponad 18 km, odcinek turystyczny ok 250m. Jaskini nie formowała woda tylko płynąca lawa przez co występują w niej egzotyczne dla nas formy.

środa, 23 maj 2018 00:52

2018.05.22 Spotkanie w klubie

Odbył się ciekawy wykład pana Jarosława Ornicza - "Versus Solem Orientem - średniowieczna zasada orientacji kościołów na wybranych przykładach bielskich kościołów". W czasie wykładu omówione zostały związane z powyższą zasadą zagadnienia teoretyczne oraz ich zastosowanie w praktyce. 

wtorek, 22 maj 2018 15:05

2018.05.13 Góra Birów

Sprawozdanie z tego okresu jest już w sprawozdaniach wewnętrznych - zostało tam umieszczone ze względu na słabą jakość literacką!

Cudownego, słonecznego dnia Pańskiego 13.05.2018 r. spotkała się zacna grupa kursantów pod Górą Birów w liczbie 4 sztuk + miłościwie im panujący instruktor w osobie Tomasza Grzegrzułki.

 

Zajęcia z podstaw wspinaczki skałkowej rozpoczęły się planowo o godzinie 9.30 i trwały do późnych godzin popołudniowych. Chętni mieli niespotykaną możliwość odwiedzin Pustyni Błędowskiej.

 

Podczas zajęć poznaliśmy podstawowy sprzęt wspinaczkowy i jego obsługę (uprzęże, karabinki, liny, ekspresy, taśmy, przyrządy asekuracyjne). Mieliśmy również niebywałą okazję poćwiczyć węzły takie jak: ósemka, kluczka, wyblinka, półwyblinka, flagowy oraz węzły zaciskowe: bloker, prusik oraz stoper taśmowy, które z całą pewnością będą nam towarzyszyły podczas naszej jaskiniowo-wspinaczkowej przygody.

 

Oczywiście kursanci przebierali nogami na samą myśl o samodzielnych zjazdach więc po omówieniu części teoretycznej udaliśmy się nieco wyżej aby przenieść teorię na praktykę. Nikt nie miał wątpliwości, że tak zgrana grupa poradzi sobie z zadaniem bez większych problemów. Ćwiczyliśmy zjazdy z własną asekuracją oraz przepinanie się na stanowiskach pośrednich.

Poziom trudności piął się w górę więc przenieśliśmy się na szczyt góry aby zapoznać się ze sprzętem umożliwiającym zakładanie własnej asekuracji: kostki, tricamy oraz nauczyć się jak wykorzystywać formy skalne przy zakładaniu asekuracji. Dalszy etap szkolenia obejmował budowanie punktów wielokierunkowych, asekurację górną przy użyciu półwyblinki i przyrządu typu reverso. Naszym głównym zadaniem było nie dać spaść instruktorowi w przepaść :

D ahh ta wiara w umiejętności kursantów 

Wszyscy szczęśliwi, uśmiechnięci a przede wszystkim cali zakończyli szkolenie i rozjechali się do domów

Uczestnicy:

Izabela Rosner - Manda

Tomasz Manda

Natalia Gąsior

Bartosz Baturo

 

 

Na zakończenie szkolenia 3-osobowy zespół  poprowadził pierwszą swoją wspinaczkę  z dolną asekuracją

 

 

I grupa poręczująca:

Łukasz Piechocki
Marek Sobański
Dariusz Rozmus
Lena Koprowska
Jerzy Ganszer

II grupa reporęczująca
Wacław Michalski
Wojciech Jasiak
Bartłomiej Golik
Kamil Polański
Bartosz Baturo

 

Wszystkie osoby stanęły na dnie, czyli były przy Syfonie Dziadka. Czas I grupy 13 godzin.  W jaskini spotkano trzech grotołazów z Akademickiego Klubu Grotołazów AGH Kraków. Akcja przebiegała sprawnie, było sporo wody. Cztery osoby stanęły pierwszy raz na dnie. Widoczny dalszy ubytek lodu w rejonie przy otworowym.

 

Jerzy Ganszer zorganizował nam klubową akcję na dno Polski od otworu jaskini Śnieżnej. Tłumnie zgłosiło się na nią w sumie 15 uczestników, jednak nagłe ataki przeziębienia oraz wypadki losowe zredukowały nas do 10 osób. Podzieliliśmy się na dwa zespoły: z Prymulą o 6:00 rano wychodzili: Lena, Marek, Łukasz i Darek, z Wackiem o 8:00 szli: Kamil, Bartek, Wojtek i Bartosz. 

Pierwszej grupie na podejściu towarzyszyły nam nisko zawieszone chmury, które odebrały pogadankę o topografii. Na szczęście nic z nich nie padało, więc suchą stopą stanęliśmy pod dziurą. Szybkie przebieranie - jak to z Ganszerem - i już jedziemy po wielkim lodospadzie. W wielkiej studni zastaje nas deszcz jaskiniowy, ale większość z nas nic sobie z niego nie robi nie zakładając nawet kapturów na głowę. To błąd, bo woda powpadała nam za kołnierze i po tych 80m zjazdu właściwie wszyscy jesteśmy zupełnie mokrzy. Potem jest już tylko... Coraz gorzej! Na obu płytowcach WODA leje się regularnym strumieniem i podczas zjazdów właściwie nie sposób jej ominąć, więc kto nie wziął neopremowych skarpet miał czego żałować. Potem zaś WODOciąg, więc jak sama nazwa wskazuje towarzyszyła nam woda - prawie po kolana. Łaskawie nie wlewała nam się do kaloszy, ale to już nie grało wielkiej roli. 

Suchy biwak Ganszer pokazał nam tylko palcem, no bo szkoda czasu ;) więc pomknęliśmy przez - o matko! - II i III WODOspad, w których woda napierd*** z dzikim hukiem, aż do drugiego biwaku. Tam nawet usiedliśmy na chwilę na karimatkach i zdążyliśmy się posilić. Potem jeszcze tylko pochylnia, trawers, błotne - nomen omen - łaźnie i już jesteśmy przy Syfonie Dziadka, obok którego towarzyszy nam huczący w niebogłosy WODOspad.

Wracamy.

Błotne łaźnie były naszym przyjacielem tylko dotąd, dokąd można było zjeżdżać na nich na czterech literach. Na podejściu dostarczyły nam wiele emocji i pozwoliły zrobić powtórkę z łaciny kuchennej. Lejąca się nam dalej na głowy woda przestała już robić jakiekolwiek wrażenie i wkurzała tylko o tyle, że nie można było się sprawnie komunikować mimo wydawania komend wrzaskiem na całe gardło. Biwaczek dzięki uprzejmości drugiej ekipy w pełni zaopatrzony w wodę, kawę, herbatę, zupy, słodycze etc, a dzięki stylowi a’la Ganszer trwał w sumie tyle, ile dochodził wrzątek. Resztę spotkanej wody na podejściach już dość mocno zignorowaliśmy, by na koniec wyrównał bilans i do szewskiej pasji doprowadził nas lodowiec. Taktyki jego wychodzenia były różne, żadna nie działała, objawiała się jękami, szlochami, wyciem, bluzgami, sapaniem, chrząkaniem, pomrukami, szeptami czułych słówek i innymi temu podobnymi :) 

Na zejściu spotkała nas jeszcze jedna przygoda: na płacie śniegu Darek zaliczył niekontrolowany zjazd jakieś 50 m w dół. Nic się nie stało, ale wyglądało groźnie jak każdy niekontrolowany górski incydent. Ganszer obiecał wykład z „hamowania bez raków i czekana”. Nadmiar wrażeń zrekompensowaliśmy sobie hot dogami na stacji benzynowej w środku nocy.

Ku przestrodze publikuję niniejsze sprawozdanie, morał z niego bowiem PŁYNIE taki: 
jak następnym razem Prymula będzie zapraszał, Drodzy klubowicze, na akcję i zapyta Was tak jak mnie przed Śnieżną: 
-Lena, czy nie przeszkadza Ci szum WODY w jaskini?
radzę to dobrze przemyśleć  :)

 

Zdjęcie Marek Sobański

Jerzy Pukowski
Jakub Krajewski
Jerzy Ganszer

 

Rozwinięcie tematu kiedyś ukaże się w "sprawozdaniach wewnętrznych".    Polecamy wszystkim zobaczenie tej wystawy!

czwartek, 17 maj 2018 20:37

2018.05.17 Wernisaż

Wacław Michalski
Gabriela Michalska
Zofia Skrudlik
Anna Sobańska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Ludmiła Witańska - 
Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Zdzisław Grebl
Lena Koprowska
Jerzy Ganszer
Jerzy Pukowski
Jerzy Koczur

 

Uczestniczyliśmy w wernisażu prac Elli Zołotorenko w Klubie Nauczyciela na ul. Wzgórze 11 w Bielsku-Białej. Na wstępie należy wielokrotnie podkreślić, że ukraińskie wino i poczęstunek nie stanowiły największego waloru tego spotkania. Panowała wspaniała, niemalże rodzinna atmosfera. Liczba gości przekroczyła liczbę zaplanowanych miejsc siedzących, co jednoznacznie stanowi o sukcesie tego skromnego wydarzenia. Przemowom i podziękowaniom mogło nie być końca, ostatecznie jednak sama autorka przerwała liczne wyrazy wdzięczności i zaprosiła do oglądania swoich prac.

Na kunsztowną sztukę Pani Elli patrzy się z zupełnie innej perspektywy wiedząc, iż powstaje przy pomocy nie pędzli, ale opuszków palców. Taka jest tradycja i tak bezpośrednio autorka ją kontynuuje. W pracach spotkać można głównie rdzenne ukraińskie motywy kwiatowe w żywych, radosnych kolorach. Pani Ella dodaje od siebie motywy związane z ptakami jako swój indywidualny wkład do kultury. Widać gołym okiem ile serca i wrażliwości wkłada malarka w swoje prace, w których nawet kolor passe-partout jest nieprzypadkowy.

Folk jest w modzie, cepelia się świetnie sprzedaje, ceramika z Bolesławca to wciąż znak luksusu. Zatem pocztówkom, kalendarzom, torbom, szkatułkom i ubraniom zdobionym ręką Pani Elli wróżymy rozwojową przyszłość. Gratulujemy i życzymy powodzenia.

Jerzy Pukowski
 Jerzy Ganszer

wtorek, 15 maj 2018 17:28

2018.05.12. Wielka Litworowa

Maja Jędrzejewska

Adam Marcinków

Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego

Kolejna akcja w Litworce. Całkiem sprawna. Dwóch członków wyprawy osiągnęło dno magla.

Strona 1 z 225