Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (744)

Dżolo
Błażej Gawlik
Natalia Gąsior
Tomarz "Murzyn" Grzegrzułka
Kasia Lena Koprowska

Kurs "J" powoli dobiega końca. Większość z kursantów ma już przejścia jaskiniowe niezbędne do starania się o kartę taternika.
Do odrobienia zostało kilka zajęć ze wspinaczki na własnej asekuracji na jurze i tatrach oraz autoratownictwo.
Swoją dyspozycyjność w niedzielę zdeklarował Murzyn, więc znaleźli się i chętni kursanci i klubowicze.
Pogoda ugościła nas aż nadto: gorąc, duchota, że lał się z nas pot "jak z dziurawej beczki" nawet nic nie robiąc.

Najważniejszymi elementami, które wnikliwie przerabialiśmy to ściąganie z liny poszkodowanego przy podchodzeniu i zastosowanie przeciwwagi.
http://podrecznikgrotolaza.pl/autoratownictwo/autoratownictwo-z-przyrzadow-do-wychodzenia/
Nasz instruktor coś wspomniał, że za ciepło. No to masz.
Przerwa na burzę.
Drugie śniadanie pod okapem.

Potem konstułowaliśmy flaszenzuga.
https://youtu.be/KFicDEQpU2k
Przerwa na grad.
Kanapeczki.

Powtórka na linach z autoratownictwa. Omówinie różnych sytuacji  w jaskini i możliwości zareagowania ze względu na posiadany sprzęt.
Burza z piorunami. 
Skończyło nam się jedzenie.

W tym samym czasie Natalia i Dżolo popełnili (rzecz jasna z zachowaniem tych samych przerywników) wspinaczkę sportową również na Górze Birów.
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1945303628826087&set=a.269091946447272.63764.100000394072946&type=3&theater

Na koniec część topograficzna: spacer po całej górze Birów ze szczegółowym omówieniem grodu, dróg wspinaczkowych i skał przygotowanych pod manewry jaskiniowe i ratownicze i jeszcze dwój ciekawych miejsc (uzupełnię ;))

Obtarte po uprzęży pachwiny i zakwasy na brzuchu świadczą o dobrze zrobionej robocie :)

środa, 25 lipiec 2018 22:34

2018.07.25 Akcja wypoczynkowa w Podlesicach

Napisał

Zdzisław Grebl
Paweł Gądek
Paweł Kasperkiewicz
Jerzy Ganszer
Bejke - pies-suka - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała

Główny cel to wspinaczka na Wielbłąda. Wyszły trzy osoby. Byliśmy jeszcze w "Ogródku", Wielkim Kanionie, Schroniskiem pod Hokejką. pod Wielorybem, pod Ryglem, w Jaskini Kalesonowej, i w Wilczym Avenie. Kąpalismy się w jeziorze na południe od Rzędkowic. Zdobyliśmy jeszcze "Babę"

Było wiele wspomnień. Na zdjęciu dwóch Weteranów wdrapuje się na Wielbłąda. Zdjęcie wykonał Paweł Gądek, który też zdobył szczyt.

Kilka zdjęć z akcji - "kliknij"

wtorek, 24 lipiec 2018 23:53

2018.07.24 Jaskinia Mysiorowa w Zagórzu

Napisał

Ewa Chylaszek-Brylska - Były Członek Klubu
Jerzy Ganszer

 

Zwiedzaliśmy jaskinię. Dotarliśmy do księgi wpisów. Niesamowite wrażenie robi zalew, który jest poniżej jaskini i jak ktoś ma dużą determinację to można się wykąpać. Woda była ciepła! Ładne widoki. Jaskinia dość zaśmiecona i można tam zrobić akcję oczyszczającą. W przyszłości można wyciąć trochę krzaków, aby dojście do wody było bardziej przystępne.

Na zdjęciu J.G. dokonuje wpisów do księgi. Zauważono tam ostatni nasz wpis z 2015 r 

Tutaj kilka innych zdjęć "kliknij"

niedziela, 22 lipiec 2018 18:46

2018.07.22 Jaskinia Wierzchowska

Napisał

Katarzyna Lena Koprowska

Mariusz Obora Harmasz - Osoba Towarzysząca

 
W związku ze zniszczeniami, jakie przyniosly w ubiegłym tygodniu ulewy na tatrzańskich szlakach, zapowiadany przez Wacka Przygodę Michalskiego wyjazd do Lodowej Litworowej został ku naszemu niezadowoleniu odwołany. 
 
Plany alternatywne powstawały szybko i dość spontanicznie. Ja zostałam zaproszona na włóczęgę po Jurze Krakowsko - Częstkochowskiej przez mojego serdecznego znajomego nie-speleologa, nie-grotołaza i nie-wspinacza - Mariusza „Oborę”. Nie byłabym sobą, gdybym przy tej okazji nie zaliczyła jakieś dziury - choćby turystycznej.
 
Wystartowaliśmy z Krakowa, szwędaninę rozpoczęliśmy od miejscowości Biały Kościół. Pierwszym punktem do odhaczenia była Jaskinia Wierzchowska - druga co do długości na Jurze. Jak na jurajskie warunki faktycznie spora. Sporym również zainteresowaniem cieszy się wśród turystów, co już ucieszyło mnie znacznie mniej. Oświetlenie zainstalowane z ingerencją w skałę teoretycznie objętą ochroną przyrody nieożywionej, co dodatkowo stopiło optymizm podziemnych spacerów. A na koniec możliwość  porozmawiania z dziewczyną przebraną za „kobietę neandertalską” już zupełnie rozwaliło mi konstrukcję. No ale wspinam się na wyżyny wyrozumiałości i wyobrażam sobie, że najmłodszej publiczności i przysłowiowym „Januszom” może się to po prostu podobać... 
 
 
Potem bierzemy azymut na Ojców i po drodze mamy tłumnie odwiedzaną Grotę Łokietka:
 
oraz cieszącą się jeszcze większym zainteresowaniem Jaskinię Ciemną:
 
Wędrówkę zwieńczył pyszny wędzony ojcowski pstrąg oraz lampka białego, schłodzonego wina. Niech żyje szczyt sezonu wakcjyjnego, konsumpcjonizm i niedziele niehandlowe - ale naprawdę nie częściej niż raz w roku.
czwartek, 26 lipiec 2018 21:54

2018.07.21-22 Alabama, Stany Zjednoczone

Napisał
Martyna Michalska - członek Speleoklubu Bielsko-Biała
 
Amber Griffith, Steve, Karen & Kyle Davis, Gray Tettleton, Doug Jones, Chuck Canfield
 
W ten weekend kolejny raz odwiedziłam przemiłą rodzinkę w Alabamie. Zwiedziliśmy jedną z najpiękniejszych jaskiń w tym regionie o nazwie Stephen Gap, którą można zwiedzić pieszo lub zjechać do niej na linie z 54 m. Z wnętrza można zobaczyć dwa otwory z widokiem na piekną zieleń lasu. Znajduje się tam też słynny piedestał. Moi przyjaciele zjeżdzali na linie po raz pierwszy w życiu- powiedziałabym, że  skok na głeboką wodę. Niedzielna wycieczka wcale nie była lajtowa. Jaskinia Gourdneck zajęła nam okolo 6 godzin w tym dużo czołgania(także w wodzie!) i parę przepinanek.
czwartek, 19 lipiec 2018 22:13

2018.07.19 Jaskinia Salmopolska

Napisał

Paweł Kasperkiewicz - grupa wsparcia
Jerzy Pukowski - grupa transportowa
Paweł Gadek
Jakub Krajewski
Jerzy Ganszer

Wdrapano się do Sali Chińskiej. Z jaskini wyniesiono trochę śmieci. Było dość sporo wody. Nastrój wesoły!

Zdjęcie po wyjściu zrobił Jerzy Pukowski

poniedziałek, 16 lipiec 2018 09:21

2018.07.15 Jaskinie i wspinaczka na Jurze

Napisał

Magdalena Rozmus - Osoba Towarzysząca

Sergiusz Waluda - Osoba Towarzysząca

Marcin Parys

Dariusz Rozmus

Zwiedziliśmy jaskinie - Wielkanocną i Dupicką Pochylnię to był debiut jaskiniowy dla Magdy. Później wspinaliśmy się na Sowich Skałach 

Dodatkowe informacje

niedziela, 15 lipiec 2018 23:14

2018.07.15 Jaskinia Głęboka w Podlesicach

Napisał

Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer

 

Aby wejść do jaskini należy zakupić bilet, oprowadza przewodnik. 

To była jaskinia, którą pokonywano przez kilkadziesiąt Maratonów Jaskiniowych. Od kilku lat  Maraton omija tą jaskinię /bo nie da się wejść/. Ogólnie warto tam wejść, podobno dla grotołazów są tam zniżki.

Tutaj kilka zdjęć z akcji "kliknij"

Wyjście kursowe do Jaskini Litworowej.

Bartosz Baturo
Radek Bizoń
Tomasz “Murzyn” Grzegrzułka
Katarzyna Lena Koprowska
Paulina Kulpa (KKTJ)
Rafał Wojtkielewicz (KKTJ)

Zgłoszenia na akcję ruszyły jak tylko Murzyn ogłosił swoją dyspozycyjność w trzecią niedzielę miesiąca i właściwie tegoż samego dnia limity zostały wyczerpane. Ostatecznie nie wszyscy zdeklarowani wzięli udział w akcji, nad czym bardzo ubolewamy, bo atmosfera była rewelacyjna!

Prognoza pogody - o zgrozo - pochmurno, deszczowo i burzowo. Już na samą myśl o podejściu przez Kobylarz w deszczu nasze nastroje mocno podupadły. Ale na szczęście niezłomny Murzyn podbudowywał nas przez telefon: ‘Będzie jak będzie”. Taka filozofia zen. No to jedziemy.

Zajechaliśmy do Pani Krysi na bazę, gdzie spotkaliśmy kilku dawnych członków Speleoklubu Warszawskiego (tu prywata odautorska: pozdrawiam, Maćku!). Zostaliśmy zaproszeni na pogawędkę do kuchni na górę, z którego to zaproszenia rzecz jasna chętnie skorzystaliśmy. Pani Krysia rozdmuchuje kłębiące się na niebie chmury - stwierdza, że w tatarach pada nocami, a za dnia pogoda się trzyma. Mamy nadzieję, że prognozy się nie sprawdzą i że Pani Krysia, jak to stara góralka, ma rację. Poznaliśmy również wspaniałą historię Pani Krysi - panny na wydaniu. Było bardzo miło: pigwowo i mirabelkowo ;)

Nazajutrz skoro świt pobudka, pożywne śniadanie, jajecznica od Radka i wyjście z bazy o morderczej 6:00 rano. Na szczęście Pani Krysia miała rację - na podejściu kamienie mokre i błotniście, ale z nieba nic nie kapie. Nadmiar wyprodukowanych endorfin procentuje głupimi, sytuacyjnymi dowcipami z brodą, których nie sposób tu powtórzyć. Ale były śpiwory, pedały, drążki i inne już same z siebie wesołe rzeczowniki :D Oraz łacina kuchenna pt: "Kulpa mać" ;) W wyższych partiach mgły, chmury nisko i wietrznie, więc odpuszczamy powtórkę z topografii. Pod samym otworem nawet ciut marzniemy, więc Radek szybko poręczuje zlotówkę, wszystkie krótkie odcinki i I Pięćdziesiątkę. Idzie bardzo sprawnie. Potem Lena poręczuje trawers, II Pięćdziesiątkę i Płytowiec. W tak zwanym międzyczasie Bartosz żeby nie marznąć poręczuje sobie Studnię Flacha, sam sobie do niej zjeżdża i potem szybciutko deporęczuje. Pod Płytowcem chwilka przystanku, baton, kanapka i wciskamy się w labirynt ciasnych korytarzy. Boksera wszyscy pokonują dzielnie i bez większych problemów. Spuszczamy nóżki do Magla i roztaczamy odważne wizje trawersu całego systemu we wszystkie możliwe strony.

Powrót pod płytowiec solidnie nas rozgrzewa, więc ponownie pozwalamy sobie na przerwę kulinarną. Reporęcz przypada poręczującym, więc przodem uciekają Bartosz, Paula i Rafał, a liny zabierają Lena z Radkiem. Wszystkim towarzyszą wyśmienite humory i wspaniała atmosfera tym bardziej, kiedy wychodzimy z jaskini o 17:00 i okazuje się, że jest ciepło, sucho, wieje lekki wiaterek, a po widnokrąg roztaczają się piękne widoki. To zachęca Bartosza na topograficzny spacer po czerwonych wierchach. Reszta swoim tempem schodzi przez Kobylarz z nagrodą w postaci malowniczego, różnobarwnego zachodu słońca oraz radosną myślą o ciepłym obiedzie w czynnej natenczas jeszcze restauracji u Śliwy. Taki scenariusz może nam się przytrafiać częściej i bynajmniej nie szybko nam się znudzi! Autor scenariusza - Murzyn. Dziękujemy.

Dodatkowe informacje

sobota, 14 lipiec 2018 23:20

2018.07.14 Jaskinia Ptasia Studnia

Napisał

Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Tomasz Stryczek
Jerzy Ganszer

Ekipa w dobrym stylu dotarła do Starego Dna - czas akcji w jaskini 4.5 godzin