Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (757)

Honorata Kaczmarek
Sebastian Korczyk
Jerzy Pukowski
Adam Kucharczyk
Beata Burdynowska - Weteran / Grupa wspomagająca - zdobyła Iwaniacką Przełęcz
Jerzy Ganszer

Ponad połowa składu ekipy dotarła do dna Wielkich Kominów. Czas akcji w jaskini: prawie 5 godzin.

W jaskini działały jeszcze następujące grupy:
- Kursanci STJ KW Kraków,
- grupa Frytki,
- grupa kursantów SBB ,
- około trzy niezidentyfikowane osoby.

W Wielkich Kominach są widoczne stare drewniane szczebelki z drabinek.

Należy podkreślić, że Honorata i Sebastian doszli najniżej, bo zamoczyli swoje buty w końcowym syfonie.

Sebastian nawiązał pod ziemią komunikację z następującymi uczestnikami kursu:
- z Agnieszką Wróbel - kontakt głosowy,
- z Klaudiuszem Klausem Stępniem - kontakt głosowy i wizualny,
- z Magdaleną Pacyną - kontakt głosowy i wizualny.

niedziela, 23 luty 2014 20:34

2014.02.22 - 3 Kopce z ZHR

Napisał

Rafał Klimara

Krzysiek Górski

Agnieszka Byrtek

 

W sobotę 22 lutego obstawialiśmy w ramach Ogólnopolskiego Zlotu Zwiazku Harcerstwa Rzeczypospolitej wejście czterech grup harcerzy jaskini w trzech Kopcach, ok 50 - 60 osób. 

Z okolic jaskini jak i z niej samej wyniesiono pół dużej reklamowki śmieci.

Zaobserowano ok 12 szt netoperzy - przede wszystkim podkowce małe.

Szczególne podziękowania dla Rafała K.:)

 

 

Wacław Michalski
Tomasz Grzegrzółka
Agnieszka Wróbel
Magdalena Pacyna
Klaudiusz Stępień
Kamil Oślizło
Mariusz Majka
Grzegorz Majka


W piątek późnym wieczorem jastrzębianie przybywają na bazę. Przygotowują tam prowiant i sprzęt po czym układają się do snu. O wczesnym poranku (okolice 8:oo) dołączają do nich Wacek, Murzyn, Aga W. oraz Klaus i po rozdzieleniu lin cała grupa wyrusza na szlak. Ok. 10:45 wszyscy są już pod otworem. Po przyodzianiu odpowiedniego uniformu ekipa wślizguje się do czeluści i pokonuje kolejno: ZPKF i Rurę. Po przejściu Komory Pod Matką Boską i Wiszącego Syfoniku uczestnicy skupiają się w Sali Bez Stropu. Tam dzielą się na dwa zespoły. Pierwszy zespół to Murzyn, Klaus, Magda i Aga. Drugi to Wacek, Kamil, Mariusz i Grzesiek. Murzyn z Klausem i dziewczynami przechodzą Szczekociny, Kaskady, Piaskowy Prożek i idą pod Próg Męczenników. Zawracają stamtąd i udają się do Wielkich Kominów. W tym czasie drużyna Wacka poręczuje Korytarz Trzech Króli. Dochodzą w ten sposób do Błotnych Zamków. Stamtąd idą pod prożek Beatki. W tym momencie całkowicie uśmiercony zostaje plan dojścia do Syfonu MarWoj. Przegrywa on z planem zdobycia Syfonu W Ciasnych Kominach. Wszyscy wracają się do Błotnych Zamków. Jest tam już trzyosobowa grupa szturmowa z KKTJ (Frytka, Kaja i gość w masce). Z Wielkich Kominów po zdobyciu syfonu i -213m wynurza się przemoczona drużyna Murzyna, która już wcześniej podjęła decyzję o zaniechaniu walki z zaciskami. Kaja i gość w masce (KKTJ) umykają przez Piaskowy Prożek. Murzyn z towarzyszami i Frytką wracają przez Korytarz Trzech Króli deporęczując go. Marcin w Sali Bez Stropu przejmuje grupę Murzyna i kieruje się w stronę otworu. Kończąc akcję Frytka, Klaus i dziewczyny wynoszą 3 wory szpeju i powracają do bazy. W jaskini pozostaje i nadal działa ekipa Wacława, która po dojściu do Syfonu W Wielkich Kominach wraca w okolice Błotnych Zamków deporęczując przy tym liny. Tam czeka na nich Murzyn, który wrócił się z Sali Bez Stropu przez Kaskady. Razem pokonują Piaskowy Prożek i likwidują sznurki. (Tutaj ważna uwaga: akcję kursową w znacznym stopniu wspomogła działająca wcześniej grupa Ganszera, która zaporęczowała Kaskady, Piaskowy Prożek i Wielkie Kominy, przy tym kurs zadeklarował się zabrać liny na bazę). Pięcioosobowa drużyna brnie dalej. Przechodzą Ślepy Komin i dochodzą do Zacisku Kaczanosia. Tutaj podjęta zostaje decyzja: jeśli uda się komuś przejść to wszyscy będą napierać dalej. Zacisk puszcza. Przez II Studnię wytrwalcy zjeżdżają do Wyżymaczki. Jak sama nazwa wskazuje nic przyjemnego to nie jest. Mimo wszystko puszcza i ten zacisk. Niestety zaraz potem pojawia się już czyhająca na śmiałków Droga Przez Mękę. Po długotrwałych bojach kolejni grotołazi prześlizgują się na drugą stronę, wiedzą jednak, że triumf to jeszcze odległa kraina. Idą dalej. Światło latarek ujawnia kolejną przeszkodę: Ucho Igielne. Na pierwszy rzut oka widać, że jest to coś mniejszego niż cerówka. Jednogłośnie podjęta zostaje decyzja, że będąc tak blisko celu poddać się już nie można. Atak na zacisk kończy się pełnym sukcesem. Wszyscy zjeżdżają III Studnią do Syfonu W Ciasnych Kominach, a ich oczom ukazuje się kryształowo czysta woda o lekko turkusowym zabarwieniu i przenikliwej głębi. Coś naprawdę pięknego! Niestety są to już godziny późnowieczorne, prawie nocne, dlatego należy jak najszybciej wracać, a najgorsze dopiero ma nadejść. Grupa w pocie czoła próbuje wydostać się z Ciasnych Kominów walcząc z zaciskami i własnym zmęczeniem reporęczując przy tym liny. Udaje się to dzięki dzielnej postawie każdego uczestnika. Po raz drugi pada Ucho Igielne, Droga Przez Mękę i Wyżymaczka. Największym wyzwaniem tej eskapady okazał się powrót przez Zacisk Kaczanosia. Grawitacja, która pomogła pokonać szczelinę przy pierwszym przejściu teraz znacząco utrudnia wydostanie się z uścisku zacisku. W tym miejscu uczestnicy tracą bardzo dużo sił, jednak harda postawa pozwala im po pewnym czasie zatriumfować na dnie Ślepego Komina. Ostatkiem sił wspinają się, przechodzą i reporęczują Kaskady. Dalej podążają przez Szczekociny, Salę Bez Stropu, Wiszący Syfonik i Rurę, by wreszcie dojść do upragnionego otworu. Tutaj kontynuują przegraną już walkę z czasem. O godzinie 01:17 udają się w stronę auta, do którego docierają ok. 2:25. Po przybyciu na bazę jeszcze kilka godzin trwa przeżywanie wyprawy i rozmowy na różne tematy. Niedziela rozpoczyna się stanowczo za wcześnie. Z bazy umykają instruktorzy Klaudiusz i Agnieszka. Jastrzębie kilka godzin później podąża w ich ślady.

poniedziałek, 24 luty 2014 23:44

2014.02.16 Tajlandia

Napisał

Adam Marcinków

Najpierw wybrałem się do jaskini Kawe. Ciekawa ciasna jaskinia, bez przestronnych sal.
W jaskini tej trafiłem na jaszczurki
Potem poszedłem pod otwór jaskini, taką duża dziurę, gdzie bardzo silnie słychać szum rzeki płynącej wewnątrz.  Niestety bez liny ni było szans sprawdzenia.
Potem przez parę godzin kręciłem się  po dżungli. Tak sobie chodząc bezpańsko natrafiłem na kolejne dwie jaskinie będące zupełnie gdzieś na uboczu. Obiekty całkiem spore. Dużo dłuższe niż graniczne 20m Ganszera.  Bez sprzętu i możliwości zachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa zdecydowałem się na sprawdzenie głównych ciągów. Bez oglądania ciasnych odgałęzień.
Na koniec wybrałem się do jaskini nietoperza. Ta jaskinia ma na zejściu do środka wybetonowane schody, wyraźnie pod turystów. Jest duża.  Ma duże, przestronne sale. W salach tych znajduje się cała masa nietoperzy, które po chwili przelatują w ciasne tunele.
Po przejściu głównego, turystycznego ciągu zabrałem się za sprawdzanie bocznych odnóg.
Dzięki temu udało mi się znaleźć drugi otwór, widoczny na zdjęciu.  Wyraźnie było widać ze w porze deszczowej płynie tedy woda.  Drugi raz tego dnia natrafiłem na jaszczurki.
W dzień było parno i bardzo gorąco.  Na dodatek w dżungli nie było żadnego wiatru.  Byłem wykończony.  Zbawienna okazała się kąpiel w jednym z potoków Sai Yok.
 

Powyższy tekst są wybranymi urywkami /za zgoda autora/ z jego blogu. 

Justyna Barut - KW Kraków

Grzegorz Majka

Mariusz Majka

 

 

W sobotę wcześnie rano udaliśmy się z Grzegorzem do Nowego Targu po Justynę i Przemka (KW Kraków), którzy zabrali nas do Kamieniołomu Wdżar, gdzie próbowaliśmy swoich sił w drytoolingu. Ku naszemu zaskoczeniu spotkaliśmy na miejscu Agnieszkę Adamczyk i Tomasza Klize. Po dniu pełnym wrażeń odwieźliśmy Przemka do Nowego Targu, a my udaliśmy się na bazę do Pani Krysi. W niedziele rano poszliśmy nad Zmarzły Staw poćwiczyć wspinaczkę lodową. Późnym wieczorem zeszliśmy do schroniska na obiado-kolację. Pożegnaliśmy się z Justyną i  wróciliśmy  do domów walcząc po drodze z narastającą sennością.

niedziela, 16 luty 2014 23:16

2014.02.14 Tajlandia

Napisał

Adam Marcinków

Turystyczna jaskinia Phra That

poniedziałek, 10 luty 2014 15:35

2014.02.09 Jura – jaskinie i skały

Napisał

Rafał Klimara
Kasia Szczerba
Wojtek Stachowiak
Asia Poskier
Agnieszka Wróbel
Magda Pacyna
Mariusz Majka
Grzegorz Majka
Kamil Oślizło
Maja Jędrzejewska
Jarek Surmacz – Osoba Towarzysząca
Marcin Polar – Osoba Towarzysząca
Krzysztof "Kacper" Jarząb – Speleoklub Myszków

Grupa Bielsko-Jastrzębska zaczęła sobotę na Jurze od wspinu na skałach w Trzebniowie.
Tuż po południu dołączyli do nas Majka, Jarek, Marcin oraz nasz pilot Krzysiek „Kacper” ze speleoklubu z Myszkowa. Razem udaliśmy się do jaskini Maurycego w rezerwacie Sokole Góry, zaliczając po drodze dziurę Na Dupce, a w drodze powrotnej Fikuśną i Komarową. Na zakończenie dnia zostaliśmy zaproszeni do Myszkowa, gdzie zwiedzaliśmy sztuczną jaskinię oraz ekspozycję w siedzibie ich klubu.
Dzięki uprzejmości Speleoklubu z Myszkowa udało nam się zobaczyć jaskinię Maurycego, czyli jedną z najpiękniejszych jaskiń Jury Krakowsko-Wieluńskiej. Serdeczne dziękujemy za miłe przyjęcie.

niedziela, 09 luty 2014 23:36

2014.02.08-09 Jaskinia Wielka Litworowa

Napisał

Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Klaudiusz Stępień
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer

Dotarto nad Magiel na gł. 314 m. Jest to rekordowa głębokość naszego kursanta Klaudiusza. Czas akcji w jaskini 20 godzin. Ekipa z rejonu "skrętu" do Bubusiowej studni wyniosła i zdeponowała nad Biwakiem /w widocznym miejscu/ trzy wory śmieci z lat 80 XX wieku. Zauważono nowe śmieci! Na powierzchni warunki zimowe - poruszaliśmy się w rakach i z czekanami. Wspaniałe widoki! 

Wszelkie uwagi o śmieciach na stronie Ganszera w dziale "Biuro do Spraw Odśmiecania J.W.Litworowej"

Zdjęcie wykonano w najniższym miejscu - przy linie do Magla.

Klaudiusz Stępień
Grzegorz Majka
Agnieszka Byrtek
Mariusz Majka
Kamil Oslizło
Agnieszka Wróbel
Krzysztof Górski
Michał Ganszer
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

Siedzieliśmy w kominie na nieco zgniłej linie,
Ty drżałaś pod przewieszką, jak ten liść, liść, liść.

Ref.: Więc powiedz mi dziewczyno, co tego jest przyczyną, kto tobie do Miętusiej kazał iść?

Kakao, łyżka gliny, pół łyżki wołowiny,
czy to normalny człowiek może zjeść, zjeść, zjeść?

Ref.: Więc powiedz mi dziewczyno…

Gdy lina w zjeździe dotrze, przecina dupę w poprzek,
jak z tak kłapiącą dupą dalej iść, iść, iść,

Ref.: Więc powiedz mi dziewczyno…

Cholerna ta Miętusia, w niej można się posiusiać.
Wejść do niej łatwo, ale trudniej wyjść, wyjść, wyjść.

Ref.: Więc powiedz mi dziewczyno…

_____________________

Osiągnięto głębokość - 80 m. Syfon Wiszący był zalany. Ekipa skierowała się do "Głównego Korytarza" przepływając jezioro na pontonie i dochodząc do zawaliska pod Wantulami. Przepłynęło 5 osób, potem ponton poszedł nam "na dno" i była chwila "zgrozy". Do grupy za jeziorem przeszedł wpław Krzysztof. Sześć osób za jeziorem dotarło do zawaliska. Jest tam pięknie i warto na podobne akcje w ten rejon jaskini częściej chodzić. Potem grupa z za jeziora była zmuszona przejść wodę wpław. Czas akcji pod ziemia 2 godziny 40 minut. Za namową Zofii Gutek do otworu szliśmy Doliną Małej Łąki przez Przysłop i  to był wariant optymalny, z powrotem zdecydowaliśmy się /w większości/ przeżyć "męską przygodę" i skierowaliśmy się w dół do Kir i przedzieraliśmy się przez duże zwały powalonych drzew. Było "godnie". Na zdjęciu chwila pompowania pontonu.

Beata Burdynowska - Weteran
Gabriela Gajny - Były Członek Klubu
Jakub Krajewski
Sebastian Korczyk
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer

Akcja miała na celu zlokalizowanie otworu jaskini przed planowanym 25 wyjazdem dla Weteranów.