Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (728)

W piątek wieczorem pierwsze cztery osoby dotarły na bazę do Pani Glistowej, gdzie kumulowała się już grupa idąca na trawers Wlk. Litworowa - Śnieżna. Krótkie posiedzenie i sen. O wczesnym poranku przy rondzie w Kuźnicach dokonało się pełne połączenie członków akcji. Nastąpiło szybkie podejście przez chaszcze do otworu Kasprowej Wyżniej. Po drodze odkryto gawrę niedźwiedzia (lub innego leśnego stwora). Agnieszka Byrtek poręczowała tą jaskinię. Po wyjściu nastąpił eksponowany sześćdziesięcio metrowy zjazd w przepaść. Potem krótki trawersik i jest Kasprowa Średnia. W Średniej również godny zjazd, a potem wychodzenie. A potem wychodzenie ;) . Powrót do Kuźnic przebiegał już po zmroku. Tego dnia opuścili nas Piotrek, Zosia i Klaus. W nocy na bazie posiedzenie przystołowe, omówienie przebytej akcji i planowanie jutrzejszej oraz milion innych tematów. W niedzielę zaraz po świcie wszyscy znaleźli się już w dolinie Kościeliskiej. Po drodze był efektowny pokaz lotów w kałużę. W Miętusiej Wyżniej dokonał się podział na dwa zespoły, które zamiennie dotarły do Błotnego Syfonu i prawie do Suchego Dna. Jest pewien plan na pokonanie syfonów w przyszłości. Widziano nietoperza o świńskim ryjku. Na ostatnim zjeździe niemalże cała ekipa zjechała we francuzie. Ja zjechałem po polsku, czyli "na złodzieja". Po zejściu, na bazie, wszyscy ładnie pożegnali się.

 

Byrtek Agnieszka
Górski Krzysiek
Majka Grzesiek
Majka Mariusz
Michalski Wacek
Oślizło Kamil
Pacyna Magda
Skrudlik Piotr
Skrudlik Zosia
Stępień Klaudiusz
Wróbel Agnieszka

piątek, 11 październik 2013 23:00

2013.10.09 Grań Żabiego Konia /Tatry Wysokie/

Napisał

Agnieszka Byrtek

Rafał Klimara

Krzysztof Górski

 

W miniony wtorek udaliśmy się na słowacka stronę Tatr Wysokich by zdobyć legendarna turnię - Żabiego Konia /2291m.n.p.m/. Pogoda sprzyjała, humory dopisywały i mimo licznych przygód udało się zdobyć szczyt wschodnia niezwykle eksponowana grania o trudnościach III/III+. 

 1 - Adam Marcinków
 2 - Jerzy Pukowski
 3 - Agnieszka Wróbel /chrzest/
 4 - Agnieszka Byrtek /chrzest/
 5 - Krzysztof Górski /chrzest/
 6 - Elżbieta Nowak - Koneser
 7 - Kazimierz Piekarczyk
 8 - Beata Michalska-Kasperkiewicz
 9 - Paweł Kasperkiewicz
10 - Zdzisław Grebl
11 - Natalia Sobańska - Sekcja Młodzieżowa
12 - Bartosz Olejnik - Klub Lego
13 - Gabriela Sobańska - Sekcja Młodzieżowa
14 - Anna Sobańska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
15 - Marek Sobański - Były Członek Klubu
16 - Wojciech Kozik - Były Członek Klubu
17 - Katarzyna Wrzeszcz-Olejnik
18 - Michał Ganszer
19 - Robert Olejnik - Były Członek Klubu
20 - Klaudiusz Stępień /chrzest/
21 - Gabriela Król - Osoba Towarzyszaca
22 - Mariusz Majka /chrzest/
23 - Grzegorz Majka /chrzest/
24 - Magdalena Pacyna /chrzest/
25 - Kazimierz Ślęk
26 - Jadwiga Micherdzińska
27 - Bartłomiej Juroszek - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
28 - Piotr Gawlas - Były Członek Klubu
29 - Katarzyna Wojak - Osoba Towarzysząca
30 - Rafał Konior
31 - Jerzy Ganszer

Odbyło się:

- przemówienie prezesa, ognisko, degustacja dereniu, rzut "oszczepem" w prezesa, wybuch butelki plastikowej z karbidem, pokaz działania karbidówki jaskiniowej piezoelektrycznej, grzanie kiełbasek, uroczyste wpisy do Kroniki Klubowej, puszczanie "światełka do nieba", odpalanie racy, uroczyste wręczanie Dzienniczków Kursanta, wręczanie dyplomów dla uczestników 27 Maratonu Jaskiniowego,  wręczanie nietoperzy dla Pukusia i Prymuli, degustacja nietoperzy, chrzest kursantów - prowadzili państwo Kasperkiewiczowie, dotlenianie kursantów, wykonanie koła przyjaźni, odśpiewanie Hymnu Klubowego pod dyrekcja Zdzisława Grebla, grupowe zdjęcie pozowane, toasty i przemówienia, bieganie na bosaka po rozżarzonych węglach /Rafał/, pokaz tańca egzotycznego - Katarzyna i Agnieszka, zdejmowanie kapelusza przez prezesa, odpalanie butli gaśniczych, muzyka - tańce, zwiedzanie Jaskini Salmopolskiej i ciekawostek geologicznych w rejonie.

Organizatorzy dziękują wszystkim za przybycie. Dopóki jesteśmy w stanie spotykać się wspólnie - jest dobrze!

Osoby notorycznie ukrywające się przed chrztem - zostaną "dopadnięte" w przyszłości.

Wizerunek nietoperzy z ciasta wyprodukowane przez Agnieszkę Byrtek zostanie umieszczony w Dziale Heraldycznym.

Kilka osób dość szybko wyłączyło się z akcji, a na drugi dzień większość z nas była trochę słaba.        

Na wniosek młodzieży zostaną podjęte prace w celu określenie "numeracji Zakończeń Sezonu SBB"
{phocagallery view=category|categoryid=6|limitstart=0|limitcount=5|type=1|imageordering=7}

poniedziałek, 07 październik 2013 11:53

2013.10.05 Wielka Śnieżna - Syfon Dominiki

Napisał

 Kaja Fidzińska – Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego

 Michał – Speleoklub Tatrzański

 Sławek - Speleoklub Tatrzański

 Marcin FrytkaPunk  Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego

 Honorata Honka Kaczmarek

 

    Deszcz w sobotę nie padał (wręcz przeciwnie, było baaardzo pięknie), więc wymówki już nie było, trzeba było pójść  ;) Prawie 600 m. lin zostało sprawiedliwie rozdzielone między szerpów i w piątkę poszliśmy sobie na wysokość 1700 m. do otworu z którego, o dziwo, NIE WIAŁO ;)

   Górale ruszyli pierwsi. Bo im się do pracy spieszyło.  Przy poręczowaniu było trochę myślenia na temat stosunku długości posiadanych lin, a zaniżonymi opisami długości na szkicu technicznym. Dwa razy musieliśmy kombinować, aby starczyło sznurka. 

    Na Suchym Biwaku mały popas i ruszamy dalej. Gdzieś za II Wodospadem górale, czyli Sławek i Michał, rozpoczęli odwrót – obwiązki zawodowe kazały im wstawić się tego samego dnia, późnym popołudniem w robocie. A nasza trójka podążała dalej ku jądru ziemi ;) Im bliżej jądra, tym huczącej wody było coraz więcej. I coraz piękniej się robiło. Marmity wypełnione krystaliczną wodą, wodospady (lejące się na głowę) – naprawdę bardzo mi się podobało.

    Trochę pobłądziliśmy, zahaczyliśmy przez przypadek o V Wodospad, wycof i już do celu, przez Studnię Wiatrów, do Syfonu Dominiki – 567 m.   Ciepłym obiadem nikt nie chciał nas poczęstować, więc pozostało tylko powoli wracać na Suchy Biwak. Po drodze, chyba na IV Wodospadzie, nie uznałam za stosowne skorzystać  z liny prowadzącej, więc już wiem jak to jest dostać z wiadra pełnego wody ;)

    Na Biwaku obiad, podwieczorek, kolacja i sjesta. I na górę.  Kaja oświeciła mnie w nazewnictwie pokonywania Lodospadu: styl pielgrzymkowy – klęcząc (wykorzystywany przeze mnie w 90% podejścia po tym śliskim ustrojstwie)  oraz styl „na dziwkę” – leżący.

    Na powierzchni nie było już słońca, była tak jakby już niedziela, ale na szczęście bez mrozu. Upału wprawdzie też nie czuliśmy, ale nie było źle. Kamienie były suche, więc dość szybko schodziliśmy na dół. No i musiało coś się wydarzyć, jeszcze przed Głazistym Żlebem (?) – rozwaliłam sobie drugie kolano :(((. Frytka wykonał profesjonalną laskę z przyrody już średnio ożywionej i zaczęło się mozolne, okupione bólem, schodzenie…. Około godziny 3.40 nad ranem dotarłam do samochodu, czyli 23 godziny i 40 minut od momentu wstania z ciepłego, przytulnego, miękkiego łóżeczka…

    Zawieźliśmy Kaję na dworzec PKS w Zakopanem i na raty wracaliśmy do domu. Pierwszy postój na spanie – Baligówka, drugi – Lipnica Wielka, przed granicą, trzeci – Korbielów koło kościoła. Generalnie powrót zajął nam 4 godziny. Ale bezpieczeństwo ważniejsze. Położenie się spać w niedzielę o godzinie 9.30 było wręcz niebiańskim przeżyciem ;) Nic tam opuchnięte, bolące kolano – spać, spać i jeszcze raz spać :)   

 

 

 

niedziela, 29 wrzesień 2013 21:13

2013.09.28 Mnich

Napisał
Martyna Michalska - Bielski Klub Alpinistyczny
Wacław Michalski
 
Mnich drogą klasyczną. W drodze powrotnej Szpiglasowa Przełęcz i Piątka. Sami na wierzchołku, co się chyba rzadko zdarza, zimno, trochę śniegu, ale generalnie ładna pogoda. Dla mnie osobiście bardzo miłe doświadczenie - jechać na wspinaczkę z córką, która zresztą mnie przeciągnęła przez drogę, bezcenne!
Spotkaliśmy Klaudisza z kursu z towarzyszką, otrzymaliśmy także pozdrowienia sms od zespołu działającego na Słowacji.
poniedziałek, 30 wrzesień 2013 19:15

2013.09.27-29 Tatry Słowackie

Napisał

Maja Jędrzejewska
Rafał Klimara

Miała być Dolina Staroleśna, jednak tuż przed wyjazdem szybka zmiana planów i lądujemy w Mięguszowieckiej.

Sobota - Staflovka na Wołowej Turni. Pomimo południowej wystawy co chwilę na głowy sypią nam się kawałki lodu, o śniegu nawet nie wspomnę. Mega zimno, ale nie jesteśmy tam przecież dla przyjemności :) Płyta na 4. wyciągu piękna i najłatwiejsza, bo niezalodzona.
Pomimo trudnych warunków w ścianie było ponad 10 zespołów. Większość robiła południowy filar, m.in. dwa zespoły Stanisławskiego i Stafalkovą.Tak że nie tylko my się skusiliśmy słonecznymi prognozami pogody.

W niedzielę słońca troszkę więcej niż w sobotę, ale i tak stanowczo za mało. Udało się zrobić wylany lodem Komin Komarnickich na Małą Szarpaną Turnię i dalej grań Szarpanych. Grań piękna, płyty oferują fajny wspin, jednak ze wzrostem wysokości pojawia się oblodzenie sprawiające, że na tych najłatwiejszych odcinkach grani schodzi nam najwięcej czasu. A na Szarpanych też kilka zespołów.

Wyjazd po staropolsku, czyli pierwsza noc w aucie, a druga pod ścianą.

{phocagallery view=category|categoryid=5|limitstart=0|limitcount=5|type=1|imageordering=7}

czwartek, 24 październik 2013 15:53

2013.09.21-23 Grossglockner - 3798 m. n.p.m.

Napisał

 

Agnieszka Adamczyk

Maciek Adamczyk – Speleoklub Olkusz               

Tomasz Kliza

Malkolm Maćkowiak – Akademicki Związek Sportowy

 

Grossglockner – najwyższy szczyt Austrii, drugi co do wybitności szczyt Alp. Droga klasyczna o trudności PD+. Szczyt osiągnięto – niestety nie w pełnym składzie - w poniedziałek o godzinie 13.45. Start ze schroniska Studlhutte na wys. 2801. m.n.p.m. Noclegi w namiotach. Pogoda dopisała. Zdjęcia zrobione przez Malkolma pojawią się w galerii.
{phocagallery view=category|categoryid=9|limitstart=0|limitcount=5|type=1|imageordering=7}

niedziela, 22 wrzesień 2013 21:24

2013.09.21-22 Maraton Jaskiniowy nr 27

Napisał

Agnieszka Byrtek - kursantka
Krzysztof Górski - kursant
Klaudiusz Stępień - kursant
Agnieszka Wróbel - kursantka
Piotr Smoczyński
Michał Ganszer
Jerzy Pukowski
Justyna Podosek - Osoba Towarzysząca
Tomasz Pukowski
Marcin Salachny - Osoba Towarzysząca
Adam Marcinków
Zofia Skrudlik
Jerzy Ganszer

Z dokładnych obliczeń wynika, że pokonaliśmy 21 obiektów jaskiniowych o zróżnicowanym stopniu trudności. Czas akcji w terenie: 18 godzin. Dwie restauracje, jedno ognisko. Tylko dwie pierwsze osoby z powyższej listy pokonały wszystkie obiekty (gratulacje!). Wysprzątano następujące jaskinie lub ich okolicę: Jaskinia Księdza Borka, Piętrową Szczelinę i Kamiennego Gradu.

Podczas akcji dostaliśmy dwa "gratulacyjne SMS-y": Od Sebastiana Korczyka "Uczestnicy Święta Kopaczki pozdrawiają uczestników Maratonu Jaskiniowego!", od Wacława Michalskiego "Pozdrawiam uczestników Maratonu Wacek, powodzenia".

Biwakowaliśmy we wiacie w Morsku.

Ekipa zapoznała się z wychodzeniem "na byka", wspinaczką z asekuracją z poignée, zjazdem we francuzie, w kluczu, z poruszaniem się na drabincę. Jedynie w Jaskini Szpatowców używaliśmy technik współczesnych. 

Adam Marcinków, a potem Jerzy Pukowski dokonali pomiarów GPS wszystkich obiektów jaskiniowych, które mieliśmy okazję zwiedzić.

Autor sprawozdania dziękuje wszystkim za dzielna postawę, a hasło "ty psie" niekoniecznie musi mieć negatywne znaczenie...

Przy jaskini księdza Borka spotkaliśmy liczną grupę ze Speleoklubu Warmińsko-Mazurskiego - http://speleon.nidzica.pl/ 
{phocagallery view=category|categoryid=4|limitstart=0|limitcount=5|type=1|imageordering=7}

poniedziałek, 23 wrzesień 2013 12:09

2013.09.21-22 IV ŚWIĘTO KOPACZKI

Napisał

Maciek 'JEZIO' Jeziorski
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Sebastian Korczyk
Zdzichu Grebl
Ludmiła Witańska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Borys Witański - Sekcja Młodzieżowa
Beata Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz
Adam Marcinków
Jarek Surmacz - Osoba Towarzysząca
Rafał Klimara

IV Święto Kopaczki, czyli biwak pod Jaskinią Ostrą - Rolling Stones. Za rok mały jubileusz, tak że będzie dużo niespodzianek :)

Zwiedzano jaskinie i pieczono kiełbaski. Miejscowi boją się niedźwiedzia, który szwenda się po okolicy. Niestety, nie odwiedził nas. W nocy padał deszcz, sporo osób spało bez namiotu. Zapraszam za rok.

poniedziałek, 23 wrzesień 2013 09:01

2013.09.21 Ciężka akcja jaskiniowa

Napisał

Agnieszka Sawicka – Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Sławek – Speleoklub Tatrzański
Filip Kiszło
Marcin FrytkaPunk Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Honorata Honka Kaczmarek

Zabrawszy ponad 500 m liny, stosowną ilość karabinków oraz przewodniczkę tatrzańską, aby trafić do dziury, zrobiliśmy system Jaskini Mylnej ;))) Bardzo dokładnie go zrobiliśmy, poza wytyczony szlak też odważyliśmy się zboczyć. Ciężko było! Chyba nawet minęła nasza godzina alarmowa, bo przy wyjściu natknęliśmy się na toprowca z linami, który przybył nas uratować ;)

Na poważnie, miała być Wielka Śnieżna. Niestety, prognoza pogody portalu yr.no sprawdzała się z 15-minutowym poślizgiem. Pisząc krótko – deszcz padał coraz mocniej. Perspektywa dojścia do dziury całkowicie przemokniętym była mało zachęcająca. Toteż akcja zamieniła się w wyjazd turystyczno-rekreacyjno-integracyjny.

Powrót do Bielska śmieszny był:

Podczerwone – idzie chodnikiem ładnie ubrana pani z torebką na ramieniu. Idzie i pcha... taczkę. I albo to była Mama Muminka (wiadomo, Mama Muminka ZAWSZE, bez względu na wykonywaną czynność, miała przy sobie torebkę), bądź mąż owej pani powiedział: idź kobieto do sklepu i kup mi nową taczkę. I kobieta poszła do sklepu kupić mężowi nową taczkę... ;)

Jabłonka. Stacja benzynowa z moim ostatnio ulubionym piwem – przy drugiej kasie lekko podpity klient zadaje pytania pani ekspedientce, pani jest najwyraźniej speszona. W końcu słyszę pytanie skierowane do mnie: "Pani na pewno będzie wiedziała, które prezerwatywy dobre są????" Stwierdziłam w sobie, że może być śmiesznie, poza tym nie można pozostawić człowieka w potrzebie i  doradziłam panu (wskazując na najdroższe gumki). To nie był koniec. Na półce znajdowały się też żele intymne w różnych smakach. Pan koniecznie chciał wiedzieć, który smak jest dobry. Też mu pomogłam – doradziłam smak wiśniowy ;P I uciekłam płacząc ze śmiechu ;)

Jeleśnia. Jadę sobie, jadę. Faceci śpią. Przy drodze stoi facet łapiący stopa w przeciwną stronę. Facet wyglądał tak: wiek – pod sześćdziesiątkę. Długie czarne włosy, długa czarna broda. Ubrany był w długą do kostek suknię w kolorowe kwiaty. Całość stroju dopełniał stary, bladoniebieski kask motocyklowy... Prawdopodobnie było to dziecię-kwiat, zagubione w czasoprzestrzeni... ;)