Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (728)

niedziela, 12 maj 2013 16:19

2013.05.11 Klin

Napisał

Rafał Klimara
Krzysiek Talik

Najpierw "na pałę" prosto w górę. Potem na leszcza w dół. Dwa zaciski - pion i poziom. W trzecim wbiłem klina i ni chu-chu.
Relacja i film (w przygotowaniu) na Live the Adventure.

  1. Sebastian Korczyk
  2. Agnieszka Wróbel
  3. Beata Michalska-Kasperkiewicz
  4. Paweł Kasperkiewicz
  5. Agnieszka Byrtek
  6. Krzysztof Górski
  7. Jakub Krajewski
  8. Jerzy Ganszer
  9. Gabriela Gajny
  10. Krzysztof Gajny
  11. Beata Burdynowska - Weteran
  12. Zofia Gutek - do jaskini nie wchodziła
  13. Rafał Konior

Miało być kilkaset metrów a udało się odgrzebać 2 m. Po korekcie planu /patrz Dokumenty Internetowe z 2013.01.05 - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/dokumenty/dokument.htm / wypada doliczyć 1 m "tylko". Akcja była bardzo "rokująca nadzieje", w użyciu była saperka, młotek i kopaczka. Jest propozycja aby "ten" odcinek nazwać "Zaułkiem Kuby". Po nieudanej akcji eksploracyjnej - wszyscy poszliśmy do końca jaskini. Uwaga - w środku jak i na powierzchni spore ilości śmieci. Wszystko zostało wyniesione. 

Zaobserwowano około 5 szt. nietoperzy. Krzysztof Górski sfotografował nietoperze podczas wyloty z jaskini. 

Wszystkie osoby uczestniczące w dwóch akcjach eksploracyjnych zostaną odnotowane w specjalnym zestawieniu widocznym tutaj - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/Iz_eksplor.htm 

Prosimy organizatorów wycieczek do tej jaskini, aby nie zostawiali po sobie śladu!

Zofia Gutek - grupa wspomagająca "powierzchniowa" "pomoc przy transporcie"

Beata Burdynowska - Weteran - grupa wspomagająca "powierzchniowa" "pomoc przy transporcie"

Michał Ganszer

Jerzy Ganszer

Na podejściu duże płaty śniegu. W jaskini sporo wody. W dziale Biura do Spraw Odśmiecania Jaskini Wielkiej Litworowej [ http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/LitworowaB.htm ] między innymi zapisano -

Wyniesiono dość sporo śmieci:

Jeden solidny pakunek z pod II Pięćdziesiątki ze śmierdzącymi konserwami. Rękawice czarne z pod zlotówki, butelka plastikowa szt. 3 z pod zlotówki, z trawersu Studni Flacha, z powierzchni. Na głównym ciągu znaleziono "ponad" 2 baterie płaskie z XX wieku. Pozbierano drobne rzeczy.

Rzeczy które zalegają w jaskini i należy je wynieść.

- dwa pręty z gwintem - leżą na biwaku /znalezione podczas tej akcji/

- pakunek - równowartość 1/3 wora jaskiniowego pod II Pięćdziesiątką,

- pakunek - równowartość 1/3 wora jaskiniowego pod I Pięćdziesiątką - z karteczką zachęcającą wyniesienie

- małe grabki szt. 2 - na powierzchni przy otworze /wyniesione z jaskini/

Rzeczy nowe zaobserwowane w jaskini od 1 grudnia 2012 to trzy powyżej wspominane butelki i czarne rękawice.

Nie zaobserwowano, aby ktoś stare śmieci wynosił !  

Zdjęcie wykonała Zofia Gutek - widoczna grupa jaskiniowa

  1. Jerzy Pukowski
  2. Agnieszka Wróbel
  3. Michał Ganszer
  4. Jerzy Ganszer
  5. Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
  6. Honorata 'Honka' Kaczmarek
  7. Maja Jędrzejewska
  8. Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
  9. Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
  10. Sebastian Korczyk
  11. Zdzisław Grebl
  12. Adam Marcinków
  13. Beata Michalska-Kasperkiewicz
  14. Paweł Kasperkiewicz

Działano w grupach i podgrupach czasami "mieszając się" między sobą. Pojechaliśmy na zaproszenie Speleoklubu Myszków. Największe atrakcje dla nas to Jaskinia Wierna i Wiercica. 

Trochę deszczu, dość chłodno, hamburger, namioty, błoto, nacieki, grzybki jaskiniowe, urwana drabinka, łańcuch, miłe spotkania, "odór alkoholu", ciekawe postacie ludzkie, pies Croll, dziury w kombinezonach, spadające rękawiczki, smażone ryby, naklejki klubowe na autach, masowanie pleców, ruiny zamku, wywierzysko bez wody, latające nietoperze, zdjęcia jaskiniowe - grupowe, para wodna, odpoczynek w barze.

Wszyscy zadowoleni!

Podzespół w składzie Sebastian, Ines i Mikołaj dodatkowo zwiedził Niedźwiedzią Grotę J.Cz.I-05.01 oraz Schronisko obok Groty Niedźwiedziej J.Cz.I-05.02 nad Złotym Potokiem, a także odbył krótką pieszą wycieczkę po tamtejszej okolicy.

Zdjęcie wykonał Marcin Freindorf w pierwszej sali Jaskini Wiernej. Widoczni tam są: Michał Ganszer, Agnieszka Wróbel, Jerzy Ganszer, Honorata 'Honka' Kaczmarek, Maja Jędrzejewska.   

Osoby chcące coś ciekawego dopisać - prosimy o zrobienie tego ...

  1. Beata Burdynowska - Weteran
  2. Michał Ganszer
  3. Adam Kucharczyk
  4. Jerzy Pukowski
  5. Anna Sobańska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
  6. Marek Sobański - Były Członek Klubu
  7. Natalia Sobańska - Sekcja Młodziezowa
  8. Gabriela Sobańska - Sekcja Młodzieżowa
  9. Klaudiusz Stępień - kursant
  10. Gabriela Król - Osoba Towarzysząca
  11. Kamil Oślizło - kursant
  12. Magdalena Pacyna - kursant
  13. Grzegorz Majka - kursant
  14. Mariusz Majka - kursant
  15. Agnieszka Wróbel - kursant
  16. Andrzej Malanowski - kursant
  17. Rafał Konior
  18. Jerzy Ganszer 

Wysprzątano jaskinię jak i rejon przyotworowy. Nasi kursanci zostali wprzęgnięci w czynną eksploracje jaskini. Jest drobny sukces - mamy "wyczuwalną próżnię", która niebawem będzie obiektem następnego ataku. Dla prawidłowości historycznej podajemy kursantów, którzy w sposób czynny, lub bierny uczestniczyli w eksploracji - Klaudiusz, Kamil, Magdalena, Grzegorz, Mariusz, Agnieszka. Agnieszka razem z Magdaleną i Mariuszem policzyli wszystkie napotkane nietoperze. Dane zostały zamieszczone na prywatnej stronie Jerzego Ganszera - w tym miejscu - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/Iz_nietop.htm .   

wtorek, 23 kwiecień 2013 14:46

2013.04.21 Jaskinia w Boraczej

Napisał

Honorata Kaczmarek
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Croll - Canis lupus familiaris
Sebastian Korczyk

Punktem wyjścia była Żabnica Skałka. Marcin Freindorf z Crollem strawersowali napotkaną rurę (z aktywnym ciekiem wodnym!), po czym Marcin na żywca pokonał pobliski prożek (Crolla wciągnięto na smyczy). Po dawce sportowych emocji spacerkiem dotarliśmy na Halę Boraczą, gdzie rozsiedliśmy się przy schronisku, by głośno pogawędzić na nieprzyzwoite tematy i pooglądać góry, tudzież przemierzające je konie.
Wreszcie zaatakowaliśmy Redykalny Wierch. Udało się sprawnie zlokalizować głazowisko oraz znajdujący się tam otwór Jaskini w Boraczej K.Bż-02.01. Wszyscy zwiedziliśmy jej główne piętro; dziewczyny urządziły sobie podziemną sesję foto. Stwierdzono obecność jednego nietoperza, prawdopodobnie nocka (Myotis). Do dolnych partii dotarł samotnie (nie bacząc na brak kombinezonu!) członek Krakowskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego. Napotkał tam kolejnego i - jak relacjonował - "dużego" nietoperza. Warto odnotować, że w KKTJ było to bodaj pierwsze tegoroczne przejście całej deniwelacji Jaskini w Boraczej. Potem na powierzchni rozegrała się gwałtowna bitwa na śnieżki (patrz: zdjęcie).
Jaskinia jest ładna, na dodatek położona we wspaniałym, szalenie widokowym miejscu. Żal było je opuszczać, jednak czuliśmy już zew dalszej przygody. Ruszyliśmy w drogę, dochodząc przez las do żółtego szlaku, który wiedzie po południowej stronie grzbietu.
Powyżej 1000 m n.p.m. przez prawie cały czas wędrowaliśmy po (miejscami całkiem głębokim) śniegu, za to mijane hale były już od niego wolne. Ciągle żółta i wygnieciona, lecz rozgrzana przez kwietniowe słońce trawa zachęcała do turlania się w dół stoku i zażywania słonecznej kąpieli - oczywiście ulegliśmy tym pokusom... Podczas gdy w oddali lewitował kontur zimowych Tatr, wiosna przypominała o sobie, wysyłając na spotkanie z nami swych kolorowych posłańców: motyla cytrynka (Gonepteryx rhamni), przebiśniegi (Galanthus nivalis) i oczywiście krokusy (Crocus scepusiensis). Leniwie ciurkała spływająca spod śnieżnych zasp woda.
Zjedliśmy obiad przy schronisku na Lipowskiej. Pozdrowiliśmy Pilsko i Babią spod schroniska na Rysiance, po czym zstąpiliśmy na klimatyczną Przełęcz Pawlusią. Jeszcze ciągle mamy przed oczyma pogrążoną w wieczornej zadumie Romankę i poetycko rozmyty rejon Kotliny Żywieckiej.
Dziarskim, wręcz ekspresowym krokiem zbiegliśmy z powrotem do Skałki.
Niedziela zakończyła się mocnym akcentem, czyli brawurowym, polifonicznym koncertem pasażerów z tylnego siedzenia samochodu.

Odbyło się zwiedzanie jaskiń okolic Szczyrku w ramach szkolenia na kursie przedodników organizowanym przez AKPG;
Zwiedzono:
- Lodową w Szczyrku (było sporo lodu)
- Malinowską (dużo wody)
- Salmopolską (normalnie)
W wyjściu brało udział 13 osób;
kierownik Tomasz Grzegrzułka
                G. Łękawa - Były Członek Klubu
                F. Wawrzuta - AGPG
oraz kursanci AKPG
Pozdrawiam Murzyn pewnie z wyjścia są zdjęcia na stronie AKPG
czwartek, 18 kwiecień 2013 08:50

2013.04.14 Czuba nad Karbem, Potoczek (III)

Napisał

Agnieszka Adamczyk
Tomasz Kliza

Na cel naszej pierwszej zimowej wspinaczki w górach (dla Tomka pierwszej w ogóle, dla mnie pierwszej samodzielnej po kursie) wybraliśmy łatwy cel na Czubie nad Karbem, stanowiącej ok. 200-metrowy fragment wschodniej ściany Kościelca. Potoczek to nietrudna, 7-wyciągowa droga. W jej górnych partiach pobłądziliśmy, co - jak się okazało po lekturze wspinaczkowych forów - jest na tej drodze po prostu nagminne. Dzięki temu trójkowe trudności towarzyszyły nam dłużej. Asekuracja bardzo dobra, głównie z haków. Igły okazały się całkowicie zbędne ze względu na rozmarzające już powoli trawki. Na zdjęciu Tomek w trakcie chwili odpoczynku po zakończeniu drogi.

czwartek, 18 kwiecień 2013 14:23

2013.04.13 Trawers Czarnej

Napisał

Kaja Fidzińska - KKTJ
Maciek Z. - KKTJ
Marcin FrytkaPunk Freindorf - KKTJ
Honorata Honka Kaczmarek

Czekałam na zdjęcia wykonane przez Maćka, ale jakoś się chłop nie może sprężyć... :)

W skrócie: między Czarnym Dunajcem a Chochołowem zobaczyliśmy pierwszy raz w tym roku bociany. Dwie sztuki w gnieździe z widokiem na Tatry. Śniegu w górach była masa cała. Pod otworem Czarnej spotkaliśmy trzech chłopaków z Krakowa, zjechaliśmy na ich linach. Za zlotówką ani cm skały, tylko lód. Wszyscy odbyli mniej lub bardziej kontrolowany zjazd z gwałtownym hamowaniem przed prożkiem. Lód jest twardy i mało przyjemny dla pup ;) Szliśmy za chłopakami z Krakowa, jednak trochę nas spowalniali, więc Komin Węgierski pokonaliśmy obejściem. Tradycyjny popas odbył się przy Ślimaku. Na powierzchni najpierw należało wykopać sobie linę ze śniegu, którego było duuużo. W lesie chwilami po męski nabiał, na Upłazie do kolan. Jakimś cudem, właśnie na Upłazie, wytopiło się z 3 m kwadratowe śniegu - natychmiast owe metry zostały opanowane przez dziesiątki krokusów :)))) Na dole wcześniej padał chyba deszcz, bo to białe coś mało przyjemne było... ;) I było fajnie :)

Organizatorem akcji był GOPR

  1. Jerzy Żeliński - GOPR
  2. Zbigniew Piesyk - GOPR
  3. Aleksander Chruściel
  4. Arkady Dąbrowski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  5.  Mariusz Grudzień - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  6. Arkadiusz Kitowski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  7. Łukasz Pokorski - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  8. Michał Koksa - GOPR
  9. Jacek Koziarek - GOPR
  10. Beata Michalska-Kasperkiewicz
  11. Aleksandra Chruściel - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
  12. Józef Dziubasik - Osoba Towarzysząca
  13. Jerzy Ganszer

Aleksander Chruściel jest członkiem również Klubu Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR, a w "papierach" SBB figuruje jako członek honorowy.

 Streszczenie:

Ekipa na nartach poruszała się między schroniskami. Nie udało się zdobyć żadnego szczytu pow. 2500 m o wybitności 100 m. Najwyższe osiągnięte miejsce to 3592 m. Beata i Jerzy G. w ciągu pięciu kolejnych dni uzyskała pięć przewższeń ponad 1000 m.- przebywając 4 razy powyżej 3000 m. 

Sprawozdanie:

2013.04.08 - ekipa wyrusza z miejscowości Ströden do schroniska  Essener Rostocker 2208m. Część bagaży wyjechała kolejką. Po odpoczynku /większość/ zdobywamy górę Rostocker 2749, zjazd północną stroną.

2013.04.09 -  próba dotarcia do szczytu o nazwie Westlicher Simonyspit 3488 m. Podejście zakończono na  wysokości 3205m. - była mgła. Część osób dotarło na szczyt.

2013.04.10 - dotarliśmy do schroniska Kürsinger Htt. 2547 m. przez  przełęcz  Maurertörl 3104 m. Naklejono naklejkę   klubową. Chwila zadumy - dowiedzieliśmy się tam, że co najmniej jedna z osób wyruszająca w podobnym kierunku wpadła do szczeliny lodowej i zabiła się!  

2013.04.11 - atak na Grossvenediger 3666 m. Zakończony na wysokości 3592 m. Zjazd do Johanishütte 2121 m.

2013.04.12 - Beata i Jerzy G. - atak w kierunku Zopatspitze 3198 m. W końcowej fazie raki i czekan. Akcja zakończyła się 100 w pionie przed szczytem - było stromo.  Reszta ekipy poruszała się w kierunku Kristallwand 3310 - bez wyraźnego efeku - była słaba widoczność.

2013.04.13 - zjazd wszystkich w dół. Pokonaliśmy kilka wielkich starych lawinisk.

Dziękujemy wszystkim za miłą atmosferę.

Osoby chętne mogą dopisać swoje uzupełnienia przysyłając treść do autora sprawozdania.