Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (744)

niedziela, 24 marzec 2013 17:41

2013.03.23 Jaskinia Czarna

Napisał

Jerzy Pukowski
Sebastian Korczyk
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer

Tym razem w Tatrach było naprawdę sporo śniegu. W wyśmienitym stylu udało się nam jednak dotrzeć do otworu.
W jaskini znaczna ilość lodu /loda/. Na początku miało nas jechać 7 osób, do wyjazdu dotrwało 4. W związku z tym zredukowaliśmy sprzęt do niezbędnego minimum. Dwie pierwsze osoby dotarły na Prożek Furkotny za Jeziorem Szmaragdowym, dwie ostatnie doszły do najwyższego miejsca w jaskini na +141 m. Czas całej akcji wyniósł 13 godzin, czas akcji jaskiniowej - 8 godzin 45 minut. Pod ziemią spotkaliśmy trzy osoby z Katowickiego Klubu Speleologicznego z termosem; robili trawers. Życzyliśmy im powodzenia w przekopywaniu się przez śnieg z otworu wschodniego /północnego/. W partiach przyotworowych dość dużo "chłopków" lodowych. Na powierzchni powitała nas piękna pogoda /księżyc/ i temperatura -15°C !
Pomysłodawcą wyjazdu był Sebastian, a zachęcał Michał.

 

Krata

Oddziela mrok jaskini od światła. Miejsce pragnień, strachu, westchnień, zadumy, bojaźni, walki o przetrwanie, chęci dotknięcia jej. Nigdy nie spełniała funkcji, zawsze można było wejść bokiem. Wiąże się do niej liny i przechodzi przez otwartą furtkę. Miejsce odpoczynku i obserwacji innych wychodzących lub zjeżdżających w ciemność. Pręty trochę za grube, aby karabinek swobodnie można było zapiąć. Wiele lat temu ekipa z Pszczyny przesiedziała ponoć całą noc na niej, "bo w dole ryczał niedźwiedź". Kiedyś na jakiś manewrach samego Rafała Kardasia w noszach przepychaliśmy bokiem koło kraty.  W tej chwili mało jest grotołazów pamiętających otwór bez  kraty - została zainstalowana w II połowie lat 70-tych XX wieku. Dawniej linę wiązało się o drzewo, teraz są nawet batinoxy w ścianie, lecz często się z nich nie korzysta.  Należy sądzić, że po pewnym czasie zostanie zdemontowana, i może nawet trafi do jakiegoś muzeum. Póki co w sposób wyśmienity zabezpiecza pochylnię przed przypadkowym wpadnięciem. Jest lekko zardzewiała, zamontowana do skały specjalnymi kotwami, na razie wzbudza zaufanie swoja solidnością i nikt nie zastanawia się poważnie, że pod nią kilkadziesiąt metrów można polecieć. Śnieg czasami sięga "furtki", a za kratą z razu śnieg, a potem lód! Wychodząc do góry rzadko udaje się utrzymać pozycje pionową. 

wtorek, 19 marzec 2013 14:29

2013.03.16 Jaskinia Zimna

Napisał

Zofia Gutek

Kurs Speleoklubu Aven Sosnowiec

Jaskinia Zimna do ponoru.

wtorek, 19 marzec 2013 14:27

2013.03.15 Jaskinia Śpiących Rycerzy

Napisał

Zofia Gutek

Kurs Speleoklubu Aven Sosnowiec

Jaskinia Śpiących Rycerzy podejście w 70 cm warstwie świeżego  śniegu w żlebie zeszły 2 lawiny pyłowe

wtorek, 19 marzec 2013 14:25

2013.03.14 Jaskinia Miętuisia

Napisał

Zofia Gutek

Kurs Speleoklubu Aven Sosnowiec

Jaskinia Miętusia popod próg z Matką Boską dalej zalane, w rurze mnóstwo lodu zawężającego przekrój.

Anna Smoter - Były Członek Klubu
Oliwia Smoter - Sekcja Młodzieżowa
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Sebastian Korczyk

Około godziny 11:00 dynamicznie ruszyliśmy z opustoszałego i zamglonego Przegibka. Starsze pokolenie wędrowało szlakiem standardowym, zaś przedstawiciele młodszego przemieszczali się na sporych odcinkach wariantem równoległym - znacznie bardziej fantazyjnym. Nie zapomnieli zwiedzić starych wojennych okopów. Po łyku herbaty w schronisku skierowaliśmy się nad otwór. W międzyczasie sprawdziła się prognoza pogody ICM i na całkiem jeszcze zaśnieżony grzbiet spłynęły promienie marcowego słońca.
Akcja weszła w decydującą fazę: odpowiednio wyposażeni zniknęliśmy w Wietrznej Dziurze. Nie brakowało tam atrakcji takich jak mała wspinaczka, miniaturowy trawersik czy eksploracja intrygujących zakamarków. Na zdjęciu: trzon zespołu szturmowego, czyli Oliwia i Mikołaj.
Jak na grotołazów przystało, w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w celu skonsumowania tradycyjnego żurku (druga wizyta w schronisku). Pokrzepieni zbiegliśmy do aut, zatrzymując się na chwilę, by popatrzeć na ścielącą się u stóp Beskidu szarą watę. Ani na szlaku, ani w schronisku nie odnotowano dużego ruchu.
Niedzielna wycieczka przebiegła bardzo sprawnie: z zapałem i konsekwencją zrealizowano założone cele.
W taki oto sposób zainaugurowana została działalność nieformalnej Sekcji Młodzieżowej przy Speleoklubie Bielsko-Biała :-)

czwartek, 18 kwiecień 2013 08:18

2013.03.09-16 Zimowy kurs taternicki

Napisał

Agnieszka Adamczyk
Michał Ormanin – Osoba Towarzysząca
Tomasz Rozmej – AKW Kotłownia /Lublin/
Piotr Sztaba – instruktor PZA

Pod koniec letniego sezonu taternickiego uznałam, że zima w Tatrach trwa stanowczo zbyt długo, aby jej wspinaczkowo nie wykorzystywać. Nie ukończyłam kursów wymaganych do uczestnictwa w zimowym kursie taternickim, ale na szczęście udało mi się zakwalifikować na taki kurs na podstawie wykazu przejść letnich. Razem ze mną w Betlejemce stawili się Tomek oraz Michał. Naszymi pierwszymi krokami w lodzie i mikście kierował instruktor PZA Piotr Sztaba. Podczas naszego tygodnia spędzonego w Tatrach udało nam się sprawdzić swoje siły w różnych warunkach pogodowych – od wysokich, powodujących roztopy temperatur w okolicach zera do kilkunastostopniowego mrozu w ostatnim dniu. Dwa dni spędziliśmy w Białej Wodzie trenując wspinaczkę w lodzie. Koło schroniska na Łysej Polanie odbyły się nietypowe, bo nocne ćwiczenia z wkręcania śrub lodowych oraz tworzenia ucha Abałakowa wraz z przeprowadzeniem testów jego wytrzymałości pod obciążeniem trzech osób. Podczas kursu uczyliśmy się jak asekurować się zimą, przetrenowaliśmy użycie ABC lawinowego oraz hamowanie czekanem. Wysłuchaliśmy także wykładów o lawinach, niebezpieczeństwach w górach, aklimatyzacji, objawach choroby wysokogórskiej oraz praktyce postępowania w przypadku odmrożeń.

Wykaz przejść kursowych:
Warianty z Przebieralni – Mały Zawrat (M3+)
Kochańczyk (M3+/M4)
WHP 33 – Świnica Zachodnia (WI3, śnieg 70O)
Żebro Rzepeckich na Granatach (M4)
Pierwszy wyciąg północny lewej części Laboratorium (M4+/M5)
Lodospady:
Lód na Zachradkach (WI4) – nauka, pierwsze próby na wędkę
Pierwszy Uśmiech (WI4) – prowadzenie.

Miałem przyjemność brać udział w tegorocznych Kolosach.  Nasze dokonania zostały docenione przez kapitułę i otrzymaliśmy wyróżnienie za odkrycie jaskini Niedźwiedziej Górnej i Hardej.

Impreza fajna dużo niesamowitych prezentacji i ludzi z pasją. A no i generalnie było dużo ludzi :) Hala mogąca pomieścić ponad 4 tys. osób szybko się zapełniła i kolejka oczekujących na wejście miała na oko 300 m długości :)

Jedyny minus to to że strasznie pizgało. Zimno mają na tej północy, nie to co u nas na Ślonsku :)

Jakub Krajewski
Michał Ganszer
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer

Było tak: z Jaworza na nartach dotarliśmy w rejon schroniska na Błatni, gdzie spotkaliśmy naszych kursantów szkolących się "zimowo" pod przewodnictwem Wacława Michalskiego, Jarosława Gutka i kierownika kursu Katarzyny Szczerby. Po odpoczynku w schronisku grupa udała się w kierunku Klimczoka. Po drodze spotkaliśmy Ireneusza Maciągowskiego. Potem na Trzech Kopcach na nartach Stanisława Pisarka - Weterana /ośrodek macierzysty Katowice/, z Robertem Matejukiem "Rowerem" ze Speleoklubu Dąbrowa Górnicza. W kopule szczytowej Jakub wszedł do Szczeliny w Klimczoku K.Bs-04.03 o dł. 34,50 m.  Można dodać, że w latach 50 tych XX wieku jaskinię planował późniejszy profesor Kazimierz Kowalski. Wyniesiono trochę śmieci z jaskini. Nietoperzy nie stwierdzono, ale tylko ich odchody /czyli gdzieś się pochowały/ - Kuba do jaskini wszedł bez okularów i mógł za bardzo dokładnie nie widzieć wszystkiego. Przy otworze spotkaliśmy naszego Kolegę Rafała Koniora, który tam doszedł na piechotę z Bystrej - on nam wskazał kilka ciekawych wytopów w okolicy. Główna grupa potem ewakuowała się w kierunku Dębowca. Przed Dębowcem Lasy Państwowe zrobiły nową drogę.

Na zdjęciu widoczny Rafał i na dole Kuba, który jest zadowolony, że wyszedł z nory ....  

Jerzy Pukowski
Zofia Gutek
Aleksandra Chruściel - Alpenverein
Krzysztof Babot - Klub Alpinistycznej Grupy Beskidzkiej GOPR
Jerzy Ganszer

Wyżej wymienione osoby wyszły na nartach na Skrzyczne. Bardziej świadomie lub nieświadomie wszyscy uczestniczyli w Pucharze 10 Wzniesień -  o Pucharze można sobie poczytać tutaj - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/Zar.htm . Jerzy Ganszer w myśl zasady "dzień bez jaskini należy uznać za stracony" - wszedł do Jaskini w Jaworzynie, gdzie stwierdził w partiach przy otworowych ładne nacieki lodowe,  zaobserwował kilka nietoperzy - tutaj wyniki - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/Iz_nietop.htm . Wykonał ciekawe zdjęcie - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/G-nietoperz.htm . W puszce z zeszytem do dokonywania wpisów założonym przez PTTK - należy wymienić ołówek! W schronisku spotkano Michała Smotera - członka Speleoklubu Bielsko-Biała /personalia zostały wymienione za zgoda właściciela/, który wyszedł na nartach od Ostrego i tam też postanowił zjeżdżać - jak dowiedzieliśmy się Nasz Kolega często jeździ na narty z grupą kolegów, lecz preferuje zjazdy poza trasowe. Było miło. O działalności Michała Smotera można poczytać tutaj - http://www.kaniony.pl/ .  Na zdjęciu grupowym występuje Jan Górniak - Klub Alpinistyczney Grupy Beskidzkiej GOPR, który spotykał się z nami i "jechał gdzieś na skuterze śnieżnym". Akcja miała być rekreacyjna i tak też było z osób wymienionych na początku, aż 4 brały udział w zawodach narciarstwa wysokogórskiego - Puchar Pilska - tutaj są pewne dane - http://www.kandahar.miconet.pl/pilsko/2013/2013.php .  O Klubie Alpinistycznym można poczytać sobie tutaj - http://www.kagb.pl/ . Jaskinia w Jaworzynie występuje tutaj - http://jkf.m3.net.pl/index.php i tam też można zapoznać się z literatura na jej temat.    

poniedziałek, 18 luty 2013 10:37

2013.02.16 Jaskinia Miętusia

Napisał

Katarzyna Szczerba
Maja Jędrzejewska
Zofia Skrudlik
Rafał Klimara
Filip Kiszło
Piotr Skrudlik
Paweł Prądzyński - Sopocki Klub Taternictwa Jaskiniowego

Celem akcji było osiągnięcie dna w Ciasnych Kominach. Start akcji - godzina 10.00 z Kir. Po osiągnięciu otworu okazało się, że w dziurze już panuje tłok (2 inne zespoły). Spotkaliśmy także członków Sopockiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego, których ilość plecaków na powierzchni odstraszyła. Niezrażeni tłumem, wiedząc, iż wszyscy poprzednicy udają się do Wielkich Kominów, rozpoczęliśmy zjazd Rurą. Na końcu tego odcinka kolega z Sopotu dołączył do nas, pytając "czy przygarniemy zbłąkaną owieczkę" - oczywiście się zgodziliśmy, w końcu liny same się nie wypchną Rurą. W całym składzie osiągnęliśmy I zacisk (Zacisk Kaczanosia), skąd swój powrót rozpoczęła Zosia. Po większych perturbacjach (kolega Paweł ściągał w zaciskach uprząż i kask) dotarliśmy na dno w Ciasnych Kominach, gdzie na półce stanęliśmy w sześć osób naraz. Powrót minął normalnie, z kłopotami wyłącznie w zaciskach, czego się spodziewaliśmy. Wyjście z dziury nastąpiło ok. 21.15. Rura oblodzona, ze zwężeniami z lodu. Łączny czas akcji w dziurze - ok. 9h. Do Kir dotarliśmy ok 23.00.