Jaskinie i wyprawy (1605)
Rafał Klimara
W piątek na mocy zezwolenia otrzymanego od TPN prowadzono prace inwentaryzacyjne w Jaskini Hardej. Dowspinano się pod strop w lewej części Absolutu, tam gdzie dawno temu zjechał Jarek S. z Sali z Diabłem tuż przed zawaleniem korytarza. Niestety spita nie znaleziono.
W sobotę za to udało się odbyć fajną wycieczkę topograficzno - poznawczą po okolicznych turniach i graniach. Zdobyto Kobylarzową Igłę, znaleziono "Grań Szarotek" cały grzbiet skalny porastają te kwiatki, istny dywan i nauczono się rozpoznawać Borówkę Czarną od Borówki Halnej.
2015.08.08-14 Jaskinia Viva le Donne w Masywie Grigna w Północnych Włoszech
Napisał Michał GanszerKrzysztof Gajny
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer
Ekipa działała w jaskini w dniach 11-12 sierpnia. W pierwszym dniu osiągnięto głębokość - 1000 m. W sumie akcja trwała 29,5 godzin
Główny organizator to Marcin Freindorf.
Wiadomość od Krzysztoofa: Jaskinia W. Le Donne w masywie Grigna Lombardia Włochy, coroczny włoski eksploracyjny projekt IN GRIGNA 2015. Doszliśmy na -1000m do Ramo del Cobra.
Zdjęcie przed wejściem.
2015.08.08-09 Sprawozdanie z akcji eksploracyjnej w okolicach Lipowej Ostre
Napisał Michał GanszerDariusz Rozmus
Marcin Parys
Korzystając z ładnej pogody, na spontanie wyruszyliśmy w późny piątkowy wieczór w Sokole Góry. Po dotarciu na miejsce ok godz. 23 przygotowaliśmy mobilne M2 do noclegu popijając przy tym napoje izotoniczne, aby móc z samego rana zacząć wędrówkę po jaskiniach. Odwiedziliśmy jaskinie: Koralową, Wszystkich Świętych (chyba wiem skąd taka nazwa) przechodząc do Olsztyńskiej oraz jeszcze jedną, której nazwy wymawiać nie wolno :)
Przy wejściu do jaskini koralowej spotkaliśmy grupkę ludzi, którzy wraz z dziećmi rekreacyjnie wchodzili i wychodzili z jaskini. Na uwagę zasługuje fakt, iż osoba asekurująca byłą wpięta małpą w szpejarkę- jako własna asekuracja. Dla bezpieczeństwa tychże osób kolega Maciej zwrócił na to uwagę.
Dawid Gach
Maciej Waszek
Uwagi od Ganszera - Komisji Rewizyjnej "na przyszłość": datę zaczynamy od roku! - jest to bardzo ważne, bo potem źle się "ułoży"
Zwyczajowo skład grupu dajemu na początku ... Autor sprawozdania ma być podkreślony ..
Mimo rażących błędów Komisja pochwala za realizację pomysłu!
Adam Marcinków
Marcin Friendorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Sławomir Hateniak - Speleoklub Tatrzański
Zbigniew Grzybek
Pod otwór dotarliśmy na lekko. Akcja przebiegła sprawnie. Dotarliśmy
do Syfonu Dziadka -754 i powróciliśmy do otworu Nad Kotlin. Wyjazd
mógł się odbyć dzięki wcześniejszym przygotowaniom. Takie akcje
pokazują, że można działać w jaskiniach jako zespoły składające się z
członków różnych klubów. W trakcie akcji spotkano dwie grupy w
rejonie suchego biwaku.
1.08.2015 Durny Szczyt
Krzysztof Borgieł
Adrian Pindel - Bielski Klub Alpinistyczny
W sobotę rozpocząłem zdobywanie Wielkiej Korony Tatr
Na pierwszy ogień poszedł Durny Szczyt (2621). To pierwsza moja bardzo spokojna akcja górska od dawien dawna -ani jednego podbiegnięcia i kilka długich popasów.
Startvw Starym Smokowcu. Dalej do Chaty Teriego. Chcieliśmy dostać się na Małą Durną przełęcz ale w żłobie źle skręciliśmy i dołożyliśmy sporo dość trudnej grani zanim na przełęcz dotarliśmy. Zdobyliśmy kolejno Mały Durny i Durny Szczyt. Wycof z grani na Klimkowej Przełęczy, żlebem w dół do Chaty. W kilku miejscach asekuracja lotna. 2 zjazdy. Reszta solo. Dokonaliśmy wpisu w "zeszycie" na szczycie. Akcja bardzo długa ale wypocząłem niesamowicie.
Uwaga - datę zaczynamu od roku, autor sprawozdania powinien byc podkreslony.
2015.07.27 System Jaskini Wielkiej Śnieżnej - Tatry
Napisał Michał GanszerKrzysztof Gajny
Jerzy Ganszer
Dotarliśmy do dna Jaskini Wielkiej Śnieżnej -754m. Czas akcji w jaskini 9.45h, suma podejść do otworu 976m. Dziękujemy Marcinowi, Adamowi i Zbyszkowi za wcześniejsze akcje i poręczowanie głównego ciągu. Akcja nie należała do łatwych w okolicy dna dużo wody.
Gabriela Gajny
Krzysztof Gajny
Jerzy Ganszer
To była popołudniowa akcja. W jaskini dotarliśmy do głównej sali i tam wpisaliśmy się do księgi wpisów. A potem poszliśmy się kąpać do Skawy, która przepływa poniżej. Krajobraz jest ciekawy - stąpaliśmy po przyszłym dnie zbiornika. Uwaga - można zorganizować akcję w celu posprzątania w jaskini.
Agnieszka Byrtek
Krzysztof Górski
Jerzy Korzec (KW Bielsko-Biała)
Idąc za pomysłem podsuniętym przez kolegę z KW Bielsko-Biała postanowiliśmy tego lata zdobyć tzw Koronę Bałkanów. W związku z tym, że wg różnych podziałów istnieją pewne rozbieżności co do krajów należących do półwyspu Bałkańskiego – ustaliliśmy listę szczytów i ruszyliśmy w drogę:)
Zdobycie całej korony z różnymi przygodami zajęło nam zaledwie 12 dni. W tym czasie pokonaliśmy:
141,9 km – łączny dystans
12 178 m – łączna suma podejść
Szczyty wg daty zdobycia:
1. Serbia – najwyższy szczyt Midzor 2.169m npm - zdobyty 20 lipca 2015
2. Bułgaria - najwyższy szczyt Musala 2.925m npm - zdobyty 21 lipca 2015
3. Grecja – najwyższy szczyt Mitikas (Olimp) 2.917m npm – zdobyty 23 lipca 2015
4. Macedonia i Albania – najwyższy (wspólny) szczyt Golem Korab 2.764m npm -
zdobyty 24 lipca 2015
5. Kosowo – najwyższy szczyt Deravica 2. 656m npm - zdobyty 27 lipca 2015
6. Czarnogóra – najwyższy szczyt Zla Kolata 2.534m npm – zdobyty 28 lipca 2015
7. Bośnia i Hercegowina – najwyższy szczyt Maglic 2.386m npm - zdobyty 29 lipca 2015
8. Chorwacja – najwyższy szczyt Dinara 1.913m npm - zdobyty – zdobyty 31 lipca 2015
Wszystkich chętnych zapraszamy na pokaz zdjęć 11 sierpnia 2015r w siedzibie klubu.
Więcej...
2015.07.11-19 Francja Vercors + Chartreuse, Kaniony
Napisał Michał Ganszer
Agnieszka Byrtek
Michał Ganszer
Krzysztof Górski
Paweł Kasperkiewicz
Kuba Krajewski
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Kamil Oślizło - KW Jastrzębie
Jerzy Pukowski
Anna Sobańska - Fanklub SBB
Gabriela Sobańska OT
Marek Sobański - Fanklub SBB
Natalia Sobańska OT
Bejke - Fanklub SBB
W trakcie wyjazdu, w różnych konfiguracjach osobowych pokonano 5 kanionów: Le Furon, L' Infernet, La Pissarde, Les Ecouges (Partie II), Le Versoud oraz ferratę na Bastylii w Grenoble. Jedynie Bejke nie schodziła kanionem ani nie była na ferracie J. Byliśmy także na spacerze na plateau de Moliere, gdzie w 98 roku, w trakcie wyprawy do Goufre Berger było nasze klubowe obozowisko, a wtedy też Furon był właśnie naszym pierwszym klubowym kanionem.
Z tegorocznych kanionów najbardziej podobał nam się L' Infernet, choć w książce wyglądał na banalny i krótki J, okazało się że jest pełny wody J. Zresztą każdy z nich miał swoje plusy i minusy, zachwyty i nudy. Pomimo długotrwałych upałów w okolicy, w naszych kanionach wody było wystarczająco dużo by świetnie się bawić.
Gabriela Gajny
Krzysztioof Gajny
Czas akcji w Jaskini 4 godziny.
Pogoda dopisała, spotkaliśmy dwa zespoły z Polski działające w jaskinini w oparciu o Polanę Rogozniczańską
Maciej Waszek
Obóz Tatrzański był dla nas ukoronowaniem rocznego Kursu Taternictwa Jaskiniowego. To tutaj właśnie czekał nas najważniejszy praktyczny sprawdzian umiejętności poruszania się po jaskiniach - trawers Jaskini Czarnej... ale po kolei :)
Wyjazdowi towarzyszyły z mojej strony mieszany nastrój - z jednej strony dopiero co wróciłem z Alp jakby nie było trochę wymęczony, a z drugiej w głowie ciągle echa porannej burzy, połamane drzewa... słowem lekki zamęt.
Jakie by nie były początki, udało się wyjechać w ten sam dzień wieczorem. Na Polanę Rozoźniczańską przyjechałem razem z Gabrielem, tego samego dnia przyjechał również Marek z Marcelem. Dzień wcześniej stawili się Wojtek, Maciek i Aśka, którzy planowali wspinaczkę na Mnicha (aura niestety zweryfikowała ich plany). Sama Polana Rogoźniczańska jako baza wypadowa PZA jest miejscem bardzo przyjemnym. Do dyspozycji ciepły prysznic, kuchnia, namioty na drewnianych podestach nie podsiąkają rosą, przyjemnie tutaj.
Sen zmorzył większość z nas w miarę wcześnie, w końcu rankiem czekała nas pobudka i kawał trasy. Kiedy następnego dnia w końcu się pozbieraliśmy, wyruszyliśmy w drogę do Jaskini Śnieżnej pod okiem dwojga instruktorów - Wacka i Zosi. Trasę do otworu wejściowego rozpoczynamy zostawiając samochody na może nie do końca publicznym parkingu przy Wojskowym Ośrodku Szkolno-Kondycyjnym, póki co nikt nie miał pretensji :) Pniemy się w górę żółtym szlakiem przez Dolinę Małej Łąki, w okolicach Małej Polany Rówienki przecinając Ścieżkę nad Reglami. Po lewej stronie towarzyszy nam grzbiet Grzybowca, natomiast bardziej na południowy zachód w oczy wrzyna się Wielka Turnia, w której stronę zmierzamy zostawiając za sobą szlak turystyczny po lewej stronie. Podejście obfituje w piękne okazy miejscowej flory - szczególnie w oczy rzuca się nam wszędobylska wierzbówka kiprzyca oraz rdest wężownik. Jak to na kursie dowiadujemy się też ciekawych rzeczy... Z występującej tutaj roślinki - Litwor Arcydzięgiel - ponoć pędzi się jakiś rodzaj nalewek... :) Ale zaraz zaraz, to kurs taternicki, więc nie zbaczajmy z tematu! Po stosunkowo stromym podejściu wita nas otwór jaskini. Uraczył nas bezgłośnym wyjaśnieniem swojej nazwy - z jaskini wiało niemiłosiernym chłodem... Ale zjeżdżać trzeba, jeszcze w tej dziurze nie byliśmy! Po przejściu słynnego lodospadu zjeżdżamy na dół Wielkiej Studni. Tutaj rozdzielamy się na dwie grupy. Silniejsi i bardziej rozochoceni schodzą dalej aż do wodociągu, ja z Wojtkiem, Maćkiem i Zosią wychodzimy na górę. Oj podejścia na linach tak dużych studni trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć - to jedyna metoda na sprawne ich pokonywanie! Na szczęście wbrew moim obawom, studnię udaje się pokonać w miarę sprawnie i wychodzimy na zewnątrz około godziny 16. Dość szybko decydujemy się schodzić nie czekając na resztę, gdyż nie mamy pojęcia jak daleko zdecydują się pójść. Okazało się to słusznym wyborem - wkrótce zaczyna padać deszcz. Nie zmoczyło nas jakoś szczególnie, tym bardziej, że Maciek, który objął we władanie kluczyki wozu Wacka, wystrzelił do przodu przed resztę i podjechał te 100 metrów bliżej :)
Piątek, godzina 9:00 - godzina zero. Ruszamy na najważniejszą akcję jaskiniową podczas całego kursu. Samochody zostawiamy w Kirach i zmierzamy przez Dolinę Kościeliską wprost do Jaskini Czarnej. Aby dostać się do jej otworu w pewnym momencie musimy zboczyć z uczęszczanego przez zwykłych (i tych zdrowych psychicznie) szlaku w prawo, stromo pod górę... Kierowniczką akcji dzień wcześniej - o ile nie na początku kursu - ogłoszona zostaje Asia, która przydzieliła każdemu miejsce w szyku oraz sprzęt. Akcja w tak dużej grupie zaczęła się mocno przeciągać, gdyż zawsze będą wśród nas silniejsi i słabsi, ale wszyscy kursanci wspinali się na wyżyny swoich własnych możliwości. Trzeba przyznać, że sama Jaskinia Czarna jest tworem wprost przepięknym! Po drodze mijaliśmy wiele ciekawych miejsc takich jak Trawers Herkulesa czy Szmaragdowe Jeziorko, w którym nikt nie miał ochoty zaznać kąpieli. Słowa uznania dla Maćka za ostatnie poręczowanie - nie była to rzecz łatwa, a poradził sobie znakomicie!
Kiedy wszyscy już opuściliśmy północny otwór jaskini, na polu zrobiło się już ciemno, a do tego coraz chłodniej. Nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, iż minęło tyle czasu. Szczęśliwi podobno czasu nie liczą? Czym prędzej udaliśmy się w drogę powrotną (w końcu Wojtek naobiecywał winka od Janka po akcji, a my mamy się po nocach włóczyć?!), aby już na Polanie Rogoźniczańskiej rozładowywać wszelakiego typu nagromadzone po całym dniu napięcia :)
Sobotę przeznaczyliśmy na odpoczynek oraz mycie sprzętu. W godzinach przedpołudniowych powoli zaczynało nas ubywać - Dawid wrócił w stoją stronę, aby wziąć udział w zawodach strażackich. Dla nas został pyszny obiad u Śliwy w Chochołowie, po którym miłą odmianą było zaproponowane przez Wacka odwiedzenie Torfowiska Wysokiego w Kotlinie Orawsko-Nowotarskiej. Dywany z mchu torfowca w większości zostały dotknięte suszą, ale nie jeden buty podmoczył... Zaraz po zwiedzeniu torfowiska ja oraz Asia zdecydowaliśmy się na powrót pociągiem w stronę Bielska. Pozostali na miejscu kursanci - Gabriel, Maciek, Marcel, Marek, Wojtek wraz z instruktorami udali się na ćwiczenia skałkowe do Doliny Lejowej, a dzień później zdobywali Kościelec od którejś chwalebnej bezszlakowej strony, ale o tym będą musieli wypowiedzieć się oni sami :)
Sprawozdanie napisał Łukasz Kudelski
Gabriela Gajny
Jerzy Ganszer
Płyta Lerskiego potem granią do Kościelcowej Przełęczy.
Było ciepło!
Akcja przebiegała bardzo sprawnie.
A w Jeleśni widzieliśmy przejeżdżający pociąg.
