Piotr Gawlas
W Tatrach ciągle resztki śniegu bieleją pod szczytami a skoro jest po czym się choć kawałek ześlizgnać, amatorów nie brakuje. Nawet triatlon gotowi są odstawić.

I tak:
- ekipa 6 osób
- parking opuszcza 6 rowerzystów, każdy rower objuczony jak osioł, para nart do boków pasami przywiązana, para butów na grzbiecie, wór ze sprzętem, kierowca;
- do Żarskiej Chaty dopedałowała 6-os. grupa w 2 podgrupach ( zerwany łańcuch po srodze dziurawej drodze i kilka innych perypetyi);
- od chaty w górę piechurów sześciu, do worów narty przytroczone, jak husarzy skrzydlaci ruszyli;
- przez gęste lasy i kosówki przedarli się do pierwszych śniegów;
- tu obuw przezuli, skrzydła od worów do butów dopieli i dalej po śniegu w stronę przełęczy i szczytów podążą;

Osiągną przełęcz, Żarską zwaną i dalej do Smereka, szczytu się zwrócą. Od Smereka szusem w dół i do doliny, tam przeprawa ich czekała przez wezbrane wody rzeki. I do chty dalej szóstką całą podażyli by puchary pełne trunku wznieść zacnego za wyprawę udaną.

Byl więc triatlon: rowerowo - pieszo - narciarsko. Te rowery to niezły pomysł było wytargać, bo choć pod górę walka sromotna, to z górą z godziny do 8 (ośmiu ) minut im została skrócona droga powrotna.

Piotr Gawlas
5-ciu kompanów
poniedziałek, 18 marzec 2024 19:02

2024.03.17 Zadni Granat - skiturowo

Piotr Gawlas

 Rano pogoda paskudna, deszcz ze śniegiem, który pooblepiał dachy i wszystko na co spadł. Ale ma się podnieść. Więc kierunek Brzeziny, skąd z buta Dol. Suchej Wody do Murowańca. Można było już wcześniej, koło Psiej Trawki co niektórzy zrobili, ale ja założyłem narty około kilometra przed schroniskiem. Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym krótki popasik i herbatka. Dalej przez staw, prożkiem nad Zmarzły Staw i szlakiem zielonym na Zadni Granat.
 Pogoda faktycznie się podniosła, całą drogę towarzyszyło mi piękne słońce. Było jednak lawiniasto. Opady zostawiły w górach około 20 cm. świeżego śniegu, który nie zdążył się uleżeć i gdy pierwsi narciarze zaczęli zjeżdżać z Granata sam spieprzałem przed trzema strąconymi przez nich lawinami a na szlaku było jeszcze z 40 turystów. Szczęście, że lawiny nie były masywne i były leniwe, takie niedzielne, więc powoli osuwały się dając szansę na opuszczenie ich trasy. Przykre, ale kultura w górach dorównuje kulturze na drogach.
 Mimo incydentu z lawinami, widok ze szczytu był piękny. Zjazd po lawinisku może nie najlepszy, ale nie zmroziło śniegu, więc dobre narty zrobiły robotę i świetnie dały sobie radę w trudnym terenie. Narciarze, którzy zjeżdżali przede mną pojechali nad Zmarzły Staw lewą stroną Koziej Dolinki pod zboczami Zamarłej Turni. Całe prawe zbocza opadające z Granatów były nietknięte i to była moja nagroda po stresie. Piękny zjazd dziewiczym śniegiem nad zamarzniętą taflę Zmarzłego Stawu.
Ekipa moich znajomych z Bielska, z którą po drodze spotykaliśmy się, namawiała mnie jeszcze na Zawrat, była dopiero 13:30, ale poprzedni dzień miałem już w nogach, więc odpuściłem.
 Powrót do Murowańca, dalej drogą, około 2,5 km był jeszcze śnieg. Do parkingu ok. 4km z buta.
poniedziałek, 18 marzec 2024 18:10

2024.03.16 Jask. Śnieżna i Jask. Pod Wantą

Piotr Gawlas

Akcja miała na celu wsparcie akcji głównej do Jaskini Śnieżnej oraz wsparcie akcji kursowej do Jaskini Pod Wantą. Ze względu na panujące w górach warunki poruszano się na nartach.


Piotr Gawlas
Andrzej - OT
Tomek - OT
Robert - OT

Nietypowa data, 29 lutego. Pogoda dziś była piękna, słowacka Horska Slużba obniżyła stopień zagrożenia lawinowego na 2, padło więc na Salatyn, którego w tym roku jeszcze nie odwiedzaliśmy.

Kolejką, bo za "szlapanie" po stoku i tak pobierają opłatę 5 ojro, kolejka kosztuje 8 a stok wcale fajny do podchodzenia nie jest. Więc wjechaliśmy. Od górnej stacji jest kilkaset metrów podejść w pionie na okoliczne szczyty. Snieg mocno odpuszczony, nawet w zacienionych żlebach - temu jeszcze wczoraj była lawinowa trójka.

Pierwsze podeszliśmy na Bresztową 1902 metry. Podchodziliśmy i zjeżdżali zboczami Skrajnego Salatyna. Zajęło nam około 1,5 godziny w górę i 20 minut zjazd. Po odpuszczonym śniegu narty nie chciały jechać. W dolince w słonku urządziliśmy niewielki popas, kanapki, jakiś napój. Pora była wczesna, więc ruszyliśmy jeszcze na Salatyn.

Salatyn 2046 i 2048 metrów. W zacienionym już żlebie śnieg po górze był przymrożony ale w masie miękki. Kijek po przebiciu skorupy, bez trudu wchodził po rączkę. Podchodziłem do Pośredniej Salatyńskiej przełęczy, tej między wierzchołkami, na nartach. Wyżej założyłem harszle. Było trudno. Zjazd prawą stroną żlebu, jeszcze nie przymrożoną. W miejscach, gdzie pojawił się cień, szybko tworzyła się skorupa i chwytało narty przy skręcie. Nieprzyjemne. Reszta ekipy poszła na Zadni Salatyn , zjechali do Zadniej Salatyńskiej Doliny, wrócili na grzbiet i czekali na mnie pod żlebem.
Zjazd do parkingu stokiem narciarskim był koszmarem. Jak po kartoflisku, muldy wysokie miejscami na metr. Uda wysiadły wszystkim. Już wiem, dlaczego karnety na kolejkę po godz. 14 są tu o połowę tańsze!
Hahaha Hahaaaa!
niedziela, 18 luty 2024 18:12

2024.02.18 Żarska Dolina skiturowo

Piotr Gawlas

Byliśmy większą ekipą, lecz imion Towarzyszy nie pomnę.

Pogoda piękna nam nastała w niedzielę. Krokiem żwawym z nartami przy plecakach, doszliśmy do Żarskiej Chaty. Tu śniegu moc już była, więc nart ubraliśmy i ruszyli dalej, ku górskim szczytom, ku szczytom Smereka a na powrocie na Płaczliwym skończywszy, zacnym zjazdem po nietkniętym nartami śniegu na zboczach zachodnich z Płaczliewgo.
Przez 7 godzin, 21 kilometrów wędrójąc uszliśmy.
Wyjazd turystyczno-krajoznawczy
Ponczek O.T.
Skóra O.T.
Rambik O.T.
Piotr Kudłaty Gawlas

Kondycyjnie, turystycznie, skiturowo. Dolina Żarska w Słowackich Tatrach Zachodnich należy do najleprzych miejsc do skiturowania w Tatrach. Przyciąga ogromne ilości narciarzy. Możliwości jest tam wiele. Żarska przełęcz i dalej na Płaczliwy - to był nasz dzisiejszy cel i osiągnięcie. Bez pośpiechu, przy pięknej pogodzie, lekkim mrozie i słonku, czasem delikatnym wiaterku, od parkingu w obie strony zajęło nam to 7,5 godziny. Klasyczna dniówka, bez przerwy :) Przeszliśmy i prześlizgali, około 19 km, 1300 m podejścia. Warunki śniegowe trudne: przewiany firn, poduchy pyłu śnieżnego, zmienne nawierzchnie, twardo, wylodzone, miękko, dołem śnieg odpuszony. Trzeba było uważać przy zjeździe. Nie mniej, dzień minął wzorcowo.
poniedziałek, 29 styczeń 2024 11:22

2024.01.28 skiturowo Kasprowy przez Myślenickie

Piotr Gawlas

Po akcji kursowej w Jaskini Miętusiej, która opisana jest w innym sprawozdaniu, kolejny dzień rozpocząl intensywny opad śniegu, niestety wilgotnego, takiego, który tworzy skorupę. Warunki śniegowe się poprawiają do skiturowania, przybyło 10-15 cm. ale też lawiniasto. Pomysł na skiturowy Kasprowy, najbezpieczniej, pewny zjazd. Z Kuźnic zielonym szlakiem obok Jaskini Kasprowej Niżniej na Myślenickie Turnie i dalej na Kasprowy Wierch. Pogoda w dolinach pochmurna z pruszącym śniegiem. Ponad Myślenickimi chmury zostały w dolinach i przedzierać zaczęło się słońce ale szlaki wylodzone. Przydał się "sprzęt ostry". Na Kasprowym piękna pogoda, oczywiście tłumy ludzi. Wyjście rekreacyjno - kondycyjne.
środa, 10 styczeń 2024 21:31

2024.01.10 Kasprowy skiturowy

Piotr Gawlas
Andrzej - OT
Mateusz - OT
Robert - OT

Korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się na kondycyjne wyjście na Kasprowy. Podejście szlakiem zielonym przez Myślenickie Turnie i Suche Czuby. Z Kasprowego zjazd do Gąsienicowej, powrót i zjazd Kotłem Goryczkowym aż do parkingu. Śniegu w Tatrach jest jak na lekarstwo, przewiany i przymrożony, ale podejście i zjazd przyjemne, w górach mróz, widoczki piękne.
poniedziałek, 20 listopad 2023 18:17

2023.11.19 Jaskinia Czarna

Jerzy Ganszer
Piotr Gawlas

Szybka akcja do Czarnej, Z otworu północnego doszliśmy do najwyższego punktu jaskini, bez pośpiechu, czas ok. 5 godzin. Na powierzchni piękna zima się zrobiła, ok. 40 cm świeżego śniegu.
poniedziałek, 13 listopad 2023 06:54

2023.11.12 - Sokole Góry, Jaskinia Studnisko

Piotr Gawlas
Hieronim Gawlas
Małgorzata Pocha - O.T.

Pogoda była w sam raz, na odwiedzenie Sokolich Gór. Znowu wybraliśmy Studnisko. Chcieliśmy potestować nowy sprzęt, ale głównie temu, że to ostatnie chwile, żeby tę jaskinię odwiedzić, bo od 15 listopada do 1 września objęta jest okresem ochronnym, więc zwiedzanie jest niemożliwe. Oprócz nas Studnisko odwiedziło dziś kilka ekip, spotkaliśmy ludzi z SDG i z WKTJ. Było miło i wesoło.


Strona 1 z 6