Dział Beskidzki
Jaskinie i wyprawy (1611)
Jerzy Pukowski - zabezpieczenie
Bartosz Baturo
Błażej Gawlik
Jerzy Ganszer
Ekipa w wyśmienitym stylu dotarła do dna jaskini na gł. ponad 150 m. Czas akcji w jaskini 2,5 godziny. Wszyscy zadowoleni. A potem był grad burza i wielkie opady deszczu.
W tym czasie działała druga grupa z naszego klubu pod dowództwem Wacława Michalskiego - zdobyli oni Jaskinię Pod Dachem dochodząc do górnego otworu.
Zdjęcie wykonano na bazie u Pani Krystyny Glisty - widoczni są przedstawiciele dwóch grup.
Autor niniejszego sprawozdania uaktualnił opis techniczny tej jaskini - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/wanta.htm
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Dodatkowe informacje
- Galeria Galeria
2018.06.10 Akcja kursowa do jaskini Pod Dachem.
Napisane przez Lena KoprowskaTomasz Stryczek
Ewa Stryczek - Osoba Towarzysząca
Jakub Pysz - KAGB GOPR
Udział w centralnym szkoleniu KTJ z autoratownictwa na Górze Birów.
Na manewrach byli przedstawiciele kilkunastu klubów z Polski.
Wieczorem spotkano Natalie Gąsior.
2018.06.09 - 06.24 MIĘDZYKLUBOWA WYPRAWA DO GRUZJI
Napisała Jadwiga MicherdzińskaJadwiga Micherdzińska – kierownik wyprawy ( Speleoklub Bielsko-Biała)
Franciszek Kramek – z-ca kierownika ds. sportowych (Speleoklub „Bobry”Żagań)
Adam Balak – Speleoklub” Bobry” Żagań
Marian Bochynek – Speleoklub „Bobry” Żagań
Wit Dokupil – Speleoklub „ Bobry” Żagań
Mirosław Micherdziński ( Micher) – Speleoklub of Georgia Tbilisi
Jacek Szynalski – Wałbrzyski Klub Górski i Jaskiniowy
Na zaproszenie Speleo Club of Georgia i Instytutu Geografii im. Vakhushti Bagrationi z Tbilisi postanowiliśmy zorganizować wyprawę do jaskiń Gruzji.
Gruzińscy speleolodzy zwrócili się do nas z prośbą o pomoc w kartowaniu jaskiń , ich dalszą eksplorację oraz czynny udział w szkoleniu młodych gruzińskich grotołazów.
Nasz Przyjaciel Iura Davlianidze wraz z prof. Geografii Zaza Lezhava zaproponowali nam zwiedzenie i rozpoznanie trzech rejonów krasowych Gruzji: Racha (m. Tkibuli), Imeretia (m. Tchiatura ) oraz Samegrelo ( m. Chkhorotsqu ).
W skrócie przedstawię naszą działalność jaskiniową:
Racha:
- Jaskinia Racha- eksploracja i pomiar końcowej studni(ok.25m) oraz eksploracja kanionu w jaskini.
- Jaskinia Murada- zwiedzanie ( niespotykana szata naciekowa)
- Eksploracja powierzchniowa – wiele lejów krasowych i otworów nieznanych jaskiń
Imeretia ( Mandaeti, Sveri) ):
- Jaskinia Datas Cza (studnia Dawida) jaskinia zaczynająca się studnią ok 40 m a następnie prawie w całości głównego meandra (ok. 3000 m) z podziemną rzeką (gł. wody 50-140 cm) - eksploracja, kartowanie,
- Pod jaskinią wywiad z Telewizją Rustavi-2
- Jaskinia Zakarias KLDE - zwiedzanie i eksploracja
- Eksploracja powierzchniowa – leje krasowe
Samegrelo:
- Jaskinia Shurubumu
- Zwiedzanie okolicznych wielu jaskiń
- Jaskinia Wekueti ( skała osadowa-konglomerat)- eksploracja i pomiar jaskini
Poza działalnością sportową, zwiedzanie zabytków Gruzji: klasztory , twierdze, monastyry, miasto skalne Vardzia, Achalcyche, Tbilisi. Poznawanie gruzińskiej historii, legend i zwyczajów: Supra , Toast i Gaumardżos !! to słowa które warto znać będąc w Gruzji.
Poznaliśmy wielu wspaniałych i życzliwych nam ludzi, którzy zorganizowali nasz transport ( również w górach), przygotowywali i dostarczali nam nieustannie pyszne specjały kuchni gruzińskiej ,wino i czaczę ( w nieokreślonych bliżej acz dużych ilościach). Znane u nas powiedzenie: „ Gość w dom, Bóg w dom ”, nabrało Tu nowego, prawdziwego znaczenia.
Naszymi przewodnikami i organizatorami ze strony gruzińskiej byli: IURI DAVLIANIDZE, jego żona Tamara i córka Xatia, prof. Zaza Lezhava, prof. Giorgi Dkaliszvili ( prezes klubu ), Pan Igor Pichkhaia ( Dyr.Muzeum), Gia Tsitsvidze, Beso , Giorgi, Temur, Dżano, Levan , Dyrektor szkoły w Mandaeti, komendant Policji m.Chkhorotsqu i wielu, wielu innych.
DZALIAN DIDI MADLOBA.
Na koniec chcę podziękować naszej zgranej ekipie 50+. Było SUPER !
Szczegółowy artykuł i opis wyjazdu w najbliższym „Zacisku”.
2018.06.08 [08.06.2018] Jaskinia Studnia z Czaszkami
Napisał Dominik Sarnowski[Wszystko się wyjaśniło....]
Dostalismy rzetelne informacje od Pawła Zamorskiego ze speleoklubu Częstochowskiego, który nadzoruje eksplorację w tej właśnie jaskini. Poniżej wklejka z maila Pawła wyjaśniająca wszelkie wątpliwości i domysły:
"Studnia z Czaszkami i tak została ujęta w Katastrze Jaskiń Skał Kroczyckich Krzysztofa Mazika pod numerem J.V.4.10 jako obiekt wcześniej niepublikowany. Jaskinię tą p. Krzysztof Mazik odkrył w latach 80-tych i wtedy wstępnie skatalogował (patrz tekst Jaskinie nr 3(72) • lipiec – wrzesień 2013). Jaskinia ta została również skartowana przez Jerzego Zygmunta i będzie się znajdować w kolejnym tomie Jaskiń Jury Krakowsko- Częstochowskiej. Obecne prace eksploracyjne po konsultacjach z odkrywcą prowadzimy tam z przerwami od 2011 roku."
Dziękujemy za nawiązanie kontaktu!
[Wszystko się wyjaśniło....]
Po raz drugi podeszliśmy do tematu zaproponowanego nam przez Adama Kuźniaka z Katowic.
Pojechaliśmy na Jurę późnym popołudniem, by zejść do otworu, który ewidentnie jest już eksplorowany, celem ustalenia kto tam kopie. Niestety po przeszukaniu zakamarków jaskini nie znaleźliśmy żadnych namiarów na ekipę wydobywającą wiadrami piach z dna. Po szybkim wykonaniu kilku fotografii zostawiliśmy własne kartki z prośba o kontakt, osoby które tam działają lub też przypadkowo znajdą się w jaskini, by móc wspólnymi siłami odkrywać nową jurajską otchłań.
W jaskini znaleźliśmy sporą ilość szczątek zwierzęcych, ślimaków oraz różnego rodzaju żuków.
Otwór jaskini stosunkowo ciasny. Zjazd około 8-metrową studnią do dość obszernej sali. Z niej w kierunku północnym niskim przełazem przedostaliśmy się do małej salki, która coraz bardziej zwężającym się korytarzem schodzi do dna ziemi.
W głównej sali niewymagający wspin do kominka, gdzie znajdują się delikatne i drobne formy naciekowe.
Otwór ponad 9 lat temu odnaleźli Adam Kuźniak oraz Adam Kubiak vel Kubek (były członek klubu). Od Adam dostaliśmy namiar na otwór.
Uczestnicy eksploracji:
1. Katarzyna Lena Koprowska
2. Patrycja Kopytko
3. Dominik Sarnowski
2018.06.07 Działalność jaskiniowa w rejonie Białego Krzyża
Napisał Jerzy GanszerBartosz Baturo
Lena Katarzyna Koprowska
Jerzy Pukowski
Paweł Gądek
Ella Zołotarenko - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer
Paweł i Pukuś planowali nowa jaskinię o nazwie "Sękata" - długość ok. 15,00 m.
Reszta ekipy zwiedzała: Jaskinię Półkuli, Jaskinię Latających Mgieł, Schron nad Wyrchmalinkami, Jaskinię Lodową w Szczyrku.
Ekipa wysprzątała Jaskinię Lodowa w Szczurku jak i okolicę. Było miło! Pomysłodawcą akcji była Lena, kierownikiem był Paweł. Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Dodatkowe informacje
- Galeria Galeria
Gabriela Gajny
Jerzy Ganszer
Trawers między otworem głównym a bocznym. Czas akcji w jaskini 2 godziny. Wykonano wiele zdjęć.
Tutaj kilka zdjęć z akcji - "kliknij"
Tomasz Pawłowski
Lena Katarzyna Koprowska
Patrycja Kopytko
Dominik Sarnowski
Bartłomiej Golik
Wojciech Jasiak
Łukasz Piechocki
2018.05.31 - 06.03 The best of Rumunia - Rumunia is the best
Napisał Patrycja Kopytko
Dominik Sarnowski
Tomasz Pawłowski
Bartłomiej Golik
Wojciech Jasiak
Łukasz Piechocki
Katarzyna Lena Koprowska
Patrycja Kopytko
Za sprawą owocnej współpracy Tomka oraz Dominika jedziemy w przepiękny rejon Padiş w Parcul Natural Apuseni, w Rumunii.
Już w środę ruszamy w nocną trasę pełni entuzjazmu. Pogoda jak na zamówienie: bezchmurne niebo, pełnia słońca, jak w środku lata. Szybkie zakupy na lokalnym targowisku i około południa dojeżdżamy na naszą bazę wypadową Canton Glăvoi.
Krótki rekonesans kończy się spacerem na Poiana Ponor – polana, która w okresie deszczowym lub przy topniejących śniegach zamienia się w pokaźnych rozmiarów jezioro; jest to największy powierzchniowo fenomen w Europie, który został rezerwatem przyrody.
Wody może zbyt dużo nie było, ale wystarczyło, aby Łukasz i Bartek się zmoczyli, a Prezes niefartownym skokiem dorobił się kontuzji.
Po rekonesansie pakujemy pianki i szpej, przed nami Peștera Cetățile Ponorului, która powala wszystkich swymi wrotami głównymi, które są jednymi z największych w Europie (ponad 70m wys.). Wchodzimy drugim otworem gdzie od startu wita nas woda. Kilka zjazdów po pochylniach i jesteśmy mokrzy po uszy. Kolejne korytarze przepływamy wpław, co dostarcza wszystkim sporo wrażeń. Niestety moment powrotu wyznacza utrata komfortu termicznego. Na zakończenie dnia przyrządzamy wspólnie bogracz.
Następnego dnia dołączają do nas koledzy ze Speleoklubu z Wrocławia i ruszamy do Peștera Zăpodie, którą poręczuje Lena. Po odcinkach linowych zatrzymuje nas korek lodowy w studzience, który jednak nie jest w stanie zatrzymać nam akcji i odpuszcza silnej determinacji Tomka i jego wiertarki. Wkraczamy w przepiękny ciasny meander, korytarze zalane mlekiem wapiennym aż dochodzimy do czarnego kanionu huczącego pędzącą wodą. Odwiedzamy przepiękne sale z niesamowitą gamą naciekową, czarnym wapieniem, pajęczyną wapienną oraz mamy okazję zobaczyć zaleszczotka. Cała akcja kończy się po 12 godzinach deporęczem Łukasza i Bartka i epickim zwijaniem liny przez Patrycję i Gosię. Na bazie nagroda w postaci ogniska i toastu.
W sobotę członkowie SBB zarządzili dzień restowy. Patrycja wraz z Dominikiem poszli na trekking do kanionu Piatra Galbenei oraz jaskini lodowej Gh. Focul Viu; Lena i Bartek zrobili trawers między otworami Cetățile Ponorului; Tomek wraz z kolegami z Wrocławia poszli do Avenul Borțig.
Degustowaliśmy lokalne przysmaki a wieczorem rozpaliliśmy ognisko z tradycyjnymi kiełbaskami.
Ostatniego dnia zwiedziliśmy jeszcze dwie przepiękne jaskinie turystyczne: Peștera Meziad i Farcu Crystal Cave.
Wszystko udało się wybornie, zatem pracujemy nad kondycją i nabieramy apetytu na coraz dalsze i piękniejsze podziemne przygody.
[pisała Lena, zmodyfikowała Patrycja]
[zdjęcie: Tomasz Pawłowski]
Wyjazd kursowy - podstawy wspinania na własnej asekuracji, czyli piknik pod skałą z opcją wspinania.
Więcej...
2018.05.19 Jaskinia Śnieżna - suche dno Polski - 579 m
Napisał Michał GanszerI grupa poręczująca:
Łukasz Piechocki
Marek Sobański
Dariusz Rozmus
Lena Koprowska
Jerzy Ganszer
II grupa reporęczująca
Wacław Michalski
Wojciech Jasiak
Bartłomiej Golik
Kamil Polański
Bartosz Baturo
Wszystkie osoby stanęły na dnie, czyli były przy Syfonie Dziadka. Czas I grupy 13 godzin. W jaskini spotkano trzech grotołazów z Akademickiego Klubu Grotołazów AGH Kraków. Akcja przebiegała sprawnie, było sporo wody. Cztery osoby stanęły pierwszy raz na dnie. Widoczny dalszy ubytek lodu w rejonie przy otworowym.
Jerzy Ganszer zorganizował nam klubową akcję na dno Polski od otworu jaskini Śnieżnej. Tłumnie zgłosiło się na nią w sumie 15 uczestników, jednak nagłe ataki przeziębienia oraz wypadki losowe zredukowały nas do 10 osób. Podzieliliśmy się na dwa zespoły: z Prymulą o 6:00 rano wychodzili: Lena, Marek, Łukasz i Darek, z Wackiem o 8:00 szli: Kamil, Bartek, Wojtek i Bartosz.
Pierwszej grupie na podejściu towarzyszyły nam nisko zawieszone chmury, które odebrały pogadankę o topografii. Na szczęście nic z nich nie padało, więc suchą stopą stanęliśmy pod dziurą. Szybkie przebieranie - jak to z Ganszerem - i już jedziemy po wielkim lodospadzie. W wielkiej studni zastaje nas deszcz jaskiniowy, ale większość z nas nic sobie z niego nie robi nie zakładając nawet kapturów na głowę. To błąd, bo woda powpadała nam za kołnierze i po tych 80m zjazdu właściwie wszyscy jesteśmy zupełnie mokrzy. Potem jest już tylko... Coraz gorzej! Na obu płytowcach WODA leje się regularnym strumieniem i podczas zjazdów właściwie nie sposób jej ominąć, więc kto nie wziął neopremowych skarpet miał czego żałować. Potem zaś WODOciąg, więc jak sama nazwa wskazuje towarzyszyła nam woda - prawie po kolana. Łaskawie nie wlewała nam się do kaloszy, ale to już nie grało wielkiej roli.
Suchy biwak Ganszer pokazał nam tylko palcem, no bo szkoda czasu ;) więc pomknęliśmy przez - o matko! - II i III WODOspad, w których woda napierd*** z dzikim hukiem, aż do drugiego biwaku. Tam nawet usiedliśmy na chwilę na karimatkach i zdążyliśmy się posilić. Potem jeszcze tylko pochylnia, trawers, błotne - nomen omen - łaźnie i już jesteśmy przy Syfonie Dziadka, obok którego towarzyszy nam huczący w niebogłosy WODOspad.
Wracamy.
Błotne łaźnie były naszym przyjacielem tylko dotąd, dokąd można było zjeżdżać na nich na czterech literach. Na podejściu dostarczyły nam wiele emocji i pozwoliły zrobić powtórkę z łaciny kuchennej. Lejąca się nam dalej na głowy woda przestała już robić jakiekolwiek wrażenie i wkurzała tylko o tyle, że nie można było się sprawnie komunikować mimo wydawania komend wrzaskiem na całe gardło. Biwaczek dzięki uprzejmości drugiej ekipy w pełni zaopatrzony w wodę, kawę, herbatę, zupy, słodycze etc, a dzięki stylowi a’la Ganszer trwał w sumie tyle, ile dochodził wrzątek. Resztę spotkanej wody na podejściach już dość mocno zignorowaliśmy, by na koniec wyrównał bilans i do szewskiej pasji doprowadził nas lodowiec. Taktyki jego wychodzenia były różne, żadna nie działała, objawiała się jękami, szlochami, wyciem, bluzgami, sapaniem, chrząkaniem, pomrukami, szeptami czułych słówek i innymi temu podobnymi :)
Na zejściu spotkała nas jeszcze jedna przygoda: na płacie śniegu Darek zaliczył niekontrolowany zjazd jakieś 50 m w dół. Nic się nie stało, ale wyglądało groźnie jak każdy niekontrolowany górski incydent. Ganszer obiecał wykład z „hamowania bez raków i czekana”. Nadmiar wrażeń zrekompensowaliśmy sobie hot dogami na stacji benzynowej w środku nocy.
Ku przestrodze publikuję niniejsze sprawozdanie, morał z niego bowiem PŁYNIE taki:
jak następnym razem Prymula będzie zapraszał, Drodzy klubowicze, na akcję i zapyta Was tak jak mnie przed Śnieżną:
-Lena, czy nie przeszkadza Ci szum WODY w jaskini?
radzę to dobrze przemyśleć :)
Zdjęcie Marek Sobański
Sprawozdanie z tego okresu jest już w sprawozdaniach wewnętrznych - zostało tam umieszczone ze względu na słabą jakość literacką!
Cudownego, słonecznego dnia Pańskiego 13.05.2018 r. spotkała się zacna grupa kursantów pod Górą Birów w liczbie 4 sztuk + miłościwie im panujący instruktor w osobie Tomasza Grzegrzułki.
Zajęcia z podstaw wspinaczki skałkowej rozpoczęły się planowo o godzinie 9.30 i trwały do późnych godzin popołudniowych. Chętni mieli niespotykaną możliwość odwiedzin Pustyni Błędowskiej.
Podczas zajęć poznaliśmy podstawowy sprzęt wspinaczkowy i jego obsługę (uprzęże, karabinki, liny, ekspresy, taśmy, przyrządy asekuracyjne). Mieliśmy również niebywałą okazję poćwiczyć węzły takie jak: ósemka, kluczka, wyblinka, półwyblinka, flagowy oraz węzły zaciskowe: bloker, prusik oraz stoper taśmowy, które z całą pewnością będą nam towarzyszyły podczas naszej jaskiniowo-wspinaczkowej przygody.
Oczywiście kursanci przebierali nogami na samą myśl o samodzielnych zjazdach więc po omówieniu części teoretycznej udaliśmy się nieco wyżej aby przenieść teorię na praktykę. Nikt nie miał wątpliwości, że tak zgrana grupa poradzi sobie z zadaniem bez większych problemów. Ćwiczyliśmy zjazdy z własną asekuracją oraz przepinanie się na stanowiskach pośrednich.
Poziom trudności piął się w górę więc przenieśliśmy się na szczyt góry aby zapoznać się ze sprzętem umożliwiającym zakładanie własnej asekuracji: kostki, tricamy oraz nauczyć się jak wykorzystywać formy skalne przy zakładaniu asekuracji. Dalszy etap szkolenia obejmował budowanie punktów wielokierunkowych, asekurację górną przy użyciu półwyblinki i przyrządu typu reverso. Naszym głównym zadaniem było nie dać spaść instruktorowi w przepaść :
D ahh ta wiara w umiejętności kursantów
Wszyscy szczęśliwi, uśmiechnięci a przede wszystkim cali zakończyli szkolenie i rozjechali się do domów
Uczestnicy:
Izabela Rosner - Manda
Tomasz Manda
Natalia Gąsior
Bartosz Baturo
Na zakończenie szkolenia 3-osobowy zespół poprowadził pierwszą swoją wspinaczkę z dolną asekuracją
Maja Jędrzejewska
Adam Marcinków
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Kolejna akcja w Litworce. Całkiem sprawna. Dwóch członków wyprawy osiągnęło dno magla.
