Dział Beskidzki

Dział Beskidzki

Starsze dokumenty: do 2016 2017 2018 2019

Dokumenty internetowe

Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (1611)

niedziela, 10 czerwiec 2018 23:49

2018.06.10 Jaskinia pod Wantą - Tatry

Napisał

Jerzy Pukowski - zabezpieczenie
Bartosz Baturo
Błażej Gawlik
Jerzy Ganszer

Ekipa w wyśmienitym stylu dotarła do dna jaskini na gł. ponad 150 m. Czas akcji w jaskini 2,5 godziny. Wszyscy zadowoleni. A potem był grad burza i wielkie opady deszczu. 

W tym czasie działała druga grupa z naszego klubu pod dowództwem Wacława Michalskiego - zdobyli oni Jaskinię Pod Dachem dochodząc do górnego otworu.

Zdjęcie wykonano na bazie u Pani Krystyny Glisty - widoczni są przedstawiciele dwóch grup.

 

Autor niniejszego sprawozdania uaktualnił opis techniczny tej jaskini - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/wanta.htm  

Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"

Dodatkowe informacje

wtorek, 12 czerwiec 2018 01:30

2018.06.10 Akcja kursowa do jaskini Pod Dachem.

Napisane przez
Bartek Golik
Wojciech Jasiak
Katarzyna Lena Koprowska
Wacław Michalski
Kamil Polański
Paulina Kulpa (KKTJ)
Rafał Wojtkiewicz - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego (KKTJ)
 
Niedzielny poranek w Dolinie Kościeliskiej wita nas pogodą iście letnią: słonecznie, upalnie, duszno. To gwarancja sprawdzenia się burzowej prognozy na popołudnie. Nic sobie jednak z tego nie robimy. Idziemy przez Wantule napotykając po drodze na błocie świeże ślady niedźwiedzia oraz urządzając naszą ulubioną pogawędkę topograficzną. Konieczną jak się okazuje, bo nadal pewne nazwy i fakty są przez kursantów niedoszlifowane. Mając w zespole koleżankę i kolegę z Krakowa konsultujemy techniczne aspekty grotołażenia oraz różnice w atmosferze panującej w klubach. Wnioski: wygląda na to, że być może jest to pierwszy, ale nie ostatni wspólny wypad w tatry.
 
Pod ścianą chwila pokrzepienia, mały piknik. Otwieramy obszerną dyskusję na temat wiszącej tam liny i możliwości skorzystania z niej na podejściu. Zdania są podzielone, więc tym żywsza rozmowa na ten temat. Nie tracąc jednak czasu Kamil wstawia się w mokrą skałę i pokonuje 60 m w pionie do otworu. Z zastanej poręczówki nikt nie korzysta. Lena wspina „na drugiego”, resztka korzysta z klubowego statyka zaporęczowanego przez Kamila. Na wielkiej półce przy wejściu do otworu spotykamy się znów w komplecie. Wyglądamy na drugi zespół, który wybrał się do Jaskini pod Wantą i deklarował dołączenie do naszej akcji. Nie widząc ich na horyzoncie ani nie słysząc każdy wykonuje szybki zjazd w śnieg zalegający w najniższym miejscu jaskini. Obgadujemy kolejny prożek ociekający wodą i porośnięty mchem, który znów przypada w udziale Kamilowi. Bardzo nam imponuje jego zręczność i ambicja w pokonaniu tych odcinków w czysto sportowy sposób, jakkolwiek skromność nie pozwala mu przyznać nam racji. 
 
Trawers kończymy przy najwyższym otworze i w tym momencie na zewnątrz szaleje niesamowita zlewa i burza z piorunami. Dla nas to przeżycie bardzo ekscytujące. Ale trzeba jednocześnie przyznać, że takie okoliczności przyrody pokrzyżowały nam plany zjazdu na powierzchni. Zatem na okoliczność lejącej się zewsząd wody pokornie schodzimy tą samą drogą, którą przyszliśmy. Na półce skalnej umawiamy się na szybki wycof, Lena z Wackiem deproęczują. Ale na nic to, po kwadransie wszyscy są przemoczeni do ostatniej suchej nitki (no, u niektórych uchował się lewy but :P). I tak jak rano przejmowała nas rosa w wysokiej trawie na łące, tak teraz nie przejmowało nas nawet błoto po kolana, ani fakt, że zgubiliśmy ścieżkę, nadrobiliśmy trasy i zwiedziliśmy prawie całe Wantule cudem nie spotkawszy tam misia. W żaden sposób nie psuje to naszych wybornych humorów. Doszedłszy do wejścia do Doliny Kościeliskiej popełniamy małe piwko, a po ubraniu suchych ciuchów na bazie  - żurek u Zięby. Uspokajamy troskliwą Panią Krysię, która podczas burzy z niepokojem patrzyła w stronę Czerwonych Wierchów. Doskonałe zwieńczenie weekendu. Do Bielska wracamy w towarzystwie Zosi Gutek. 
z pozdrowieniami.
niedziela, 10 czerwiec 2018 20:21

2018.06.09-10 Kurs autoratownictwa PZA

Napisał

Tomasz Stryczek

Ewa Stryczek - Osoba Towarzysząca

Jakub Pysz - KAGB GOPR

Udział w centralnym szkoleniu KTJ z autoratownictwa na Górze Birów.

Na manewrach byli przedstawiciele kilkunastu klubów z Polski.

Wieczorem spotkano Natalie Gąsior.

Jadwiga Micherdzińska  – kierownik wyprawy ( Speleoklub Bielsko-Biała)

Franciszek Kramek – z-ca kierownika ds. sportowych (Speleoklub „Bobry”Żagań)

Adam Balak   – Speleoklub” Bobry” Żagań

Marian Bochynek  – Speleoklub „Bobry” Żagań

Wit Dokupil  – Speleoklub „ Bobry” Żagań

Mirosław Micherdziński ( Micher) –  Speleoklub of Georgia Tbilisi

Jacek Szynalski  – Wałbrzyski Klub Górski i Jaskiniowy

 

Na zaproszenie Speleo Club of Georgia i Instytutu Geografii im. Vakhushti Bagrationi z Tbilisi postanowiliśmy zorganizować wyprawę do jaskiń Gruzji.

Gruzińscy speleolodzy zwrócili się do nas z prośbą o pomoc w kartowaniu jaskiń , ich   dalszą eksplorację oraz czynny udział w szkoleniu młodych gruzińskich grotołazów.

Nasz Przyjaciel Iura Davlianidze wraz z prof. Geografii Zaza Lezhava   zaproponowali nam zwiedzenie i rozpoznanie trzech rejonów krasowych Gruzji: Racha (m. Tkibuli), Imeretia (m. Tchiatura ) oraz Samegrelo ( m. Chkhorotsqu ).

W skrócie przedstawię naszą działalność jaskiniową:

Racha:

  • Jaskinia Rachaeksploracja i pomiar końcowej studni(ok.25m) oraz eksploracja kanionu w jaskini.
  • Jaskinia Murada- zwiedzanie ( niespotykana szata naciekowa)
  • Eksploracja powierzchniowa – wiele lejów krasowych i otworów nieznanych jaskiń

 Imeretia ( Mandaeti, Sveri) ):

  • Jaskinia Datas Cza (studnia Dawida) jaskinia zaczynająca się studnią ok 40 m a następnie prawie w całości głównego meandra (ok. 3000 m) z podziemną rzeką (gł. wody 50-140 cm) - eksploracja, kartowanie,
  • Pod jaskinią   wywiad z Telewizją Rustavi-2
  • Jaskinia Zakarias KLDE - zwiedzanie i eksploracja
  • Eksploracja powierzchniowa – leje krasowe 

Samegrelo:

  • Jaskinia Shurubumu
  • Zwiedzanie okolicznych wielu jaskiń
  • Jaskinia Wekueti ( skała osadowa-konglomerat)- eksploracja i pomiar jaskini 

Poza działalnością sportową, zwiedzanie zabytków Gruzji: klasztory , twierdze, monastyry, miasto skalne Vardzia, Achalcyche, Tbilisi. Poznawanie gruzińskiej historii, legend i zwyczajów: Supra , Toast i Gaumardżos !!   to słowa które warto znać będąc w Gruzji.

Poznaliśmy wielu wspaniałych i życzliwych nam ludzi, którzy zorganizowali nasz transport ( również w górach), przygotowywali i dostarczali nam nieustannie pyszne specjały kuchni gruzińskiej ,wino i czaczę ( w nieokreślonych bliżej acz dużych ilościach). Znane u nas powiedzenie: „ Gość w dom, Bóg w dom ”, nabrało Tu nowego, prawdziwego znaczenia.

Naszymi przewodnikami i organizatorami ze strony gruzińskiej byli: IURI DAVLIANIDZE, jego żona Tamara i córka Xatia, prof. Zaza Lezhava, prof. Giorgi Dkaliszvili ( prezes klubu ), Pan Igor Pichkhaia ( Dyr.Muzeum), Gia Tsitsvidze, Beso , Giorgi, Temur, Dżano, Levan , Dyrektor szkoły w Mandaeti, komendant Policji   m.Chkhorotsqu i wielu, wielu   innych.

DZALIAN DIDI MADLOBA.

Na koniec chcę podziękować naszej zgranej ekipie 50+. Było SUPER !   

Szczegółowy artykuł i opis wyjazdu w najbliższym „Zacisku”.                                                                    

poniedziałek, 11 czerwiec 2018 20:53

2018.06.08 [08.06.2018] Jaskinia Studnia z Czaszkami

Napisał

[Wszystko się wyjaśniło....]

Dostalismy rzetelne informacje od Pawła Zamorskiego ze speleoklubu Częstochowskiego, który nadzoruje eksplorację w tej właśnie jaskini. Poniżej wklejka z maila Pawła wyjaśniająca wszelkie wątpliwości i domysły:

"Studnia z Czaszkami i tak została ujęta w Katastrze Jaskiń Skał Kroczyckich Krzysztofa Mazika pod numerem J.V.4.10 jako obiekt wcześniej niepublikowany. Jaskinię tą p. Krzysztof Mazik odkrył w latach 80-tych i wtedy wstępnie skatalogował (patrz tekst Jaskinie nr 3(72) • lipiec – wrzesień 2013). Jaskinia ta została również skartowana przez Jerzego Zygmunta i będzie się znajdować w kolejnym tomie Jaskiń Jury Krakowsko- Częstochowskiej. Obecne prace eksploracyjne po konsultacjach z odkrywcą prowadzimy tam z przerwami od 2011 roku."

Dziękujemy za nawiązanie kontaktu!

[Wszystko się wyjaśniło....]

Po raz drugi podeszliśmy do tematu zaproponowanego nam przez Adama Kuźniaka z Katowic.

Pojechaliśmy na Jurę późnym popołudniem, by zejść do otworu, który ewidentnie jest już eksplorowany, celem ustalenia kto tam kopie. Niestety po przeszukaniu zakamarków jaskini nie znaleźliśmy żadnych namiarów na ekipę wydobywającą wiadrami piach z dna. Po szybkim wykonaniu kilku fotografii zostawiliśmy własne kartki z prośba o kontakt, osoby które tam działają lub też przypadkowo znajdą się w jaskini, by móc wspólnymi siłami odkrywać nową jurajską otchłań.

W jaskini znaleźliśmy sporą ilość szczątek zwierzęcych, ślimaków oraz różnego rodzaju żuków.

Otwór jaskini stosunkowo ciasny. Zjazd około 8-metrową studnią do dość obszernej sali. Z niej w kierunku północnym niskim przełazem przedostaliśmy się do małej salki, która coraz bardziej zwężającym się korytarzem schodzi do dna ziemi.

W głównej sali niewymagający wspin do kominka, gdzie znajdują się delikatne i drobne formy naciekowe.

Otwór ponad 9 lat temu odnaleźli Adam Kuźniak oraz Adam Kubiak vel Kubek (były członek klubu). Od Adam dostaliśmy namiar na otwór.

 

Uczestnicy eksploracji:

1. Katarzyna Lena Koprowska

2. Patrycja Kopytko

3. Dominik Sarnowski

Bartosz Baturo
Lena Katarzyna Koprowska
Jerzy Pukowski
Paweł Gądek
Ella Zołotarenko - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer

 

Paweł i Pukuś planowali nowa jaskinię o nazwie "Sękata" - długość ok. 15,00 m.

Reszta ekipy zwiedzała:   Jaskinię Półkuli, Jaskinię Latających Mgieł, Schron nad Wyrchmalinkami, Jaskinię Lodową w Szczyrku.

 

Ekipa wysprzątała Jaskinię Lodowa w Szczurku jak i okolicę. Było miło! Pomysłodawcą akcji była Lena, kierownikiem był Paweł.  Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"

Dodatkowe informacje

środa, 06 czerwiec 2018 18:20

2018.06.06 Jaskinia Czarna

Napisał

Gabriela Gajny

Jerzy Ganszer

 

Trawers między otworem głównym a bocznym. Czas akcji w jaskini 2 godziny. Wykonano wiele zdjęć.

Tutaj kilka zdjęć z akcji - "kliknij"

poniedziałek, 04 czerwiec 2018 11:45

2018.05.31-06.03 Speleo Rumunia

Napisane przez

Tomasz Pawłowski
Lena Katarzyna Koprowska
Patrycja Kopytko
Dominik Sarnowski
Bartłomiej Golik
Wojciech Jasiak
Łukasz Piechocki

 "opis będzie niebawem"
 

 

Dominik Sarnowski
Tomasz Pawłowski
Bartłomiej Golik
Wojciech Jasiak
Łukasz Piechocki
Katarzyna Lena Koprowska
Patrycja Kopytko

 

Za sprawą owocnej współpracy Tomka oraz Dominika jedziemy w przepiękny rejon Padiş w Parcul Natural Apuseni, w Rumunii.
Już w środę ruszamy w nocną trasę pełni entuzjazmu. Pogoda jak na zamówienie: bezchmurne niebo, pełnia słońca, jak w środku lata. Szybkie zakupy na lokalnym targowisku i około południa dojeżdżamy na naszą bazę wypadową Canton Glăvoi.
Krótki rekonesans kończy się spacerem na Poiana Ponor – polana, która w okresie deszczowym lub przy topniejących śniegach zamienia się w pokaźnych rozmiarów jezioro; jest to największy powierzchniowo fenomen w Europie, który został rezerwatem przyrody.
Wody może zbyt dużo nie było, ale wystarczyło, aby Łukasz i Bartek się zmoczyli, a Prezes niefartownym skokiem dorobił się kontuzji.
Po rekonesansie pakujemy pianki i szpej, przed nami Peștera Cetățile Ponorului, która powala wszystkich swymi wrotami głównymi, które są jednymi z największych w Europie (ponad 70m wys.). Wchodzimy drugim otworem gdzie od startu wita nas woda. Kilka zjazdów po pochylniach i jesteśmy mokrzy po uszy. Kolejne korytarze przepływamy wpław, co dostarcza wszystkim sporo wrażeń. Niestety moment powrotu wyznacza utrata komfortu termicznego. Na zakończenie dnia przyrządzamy wspólnie bogracz.
Następnego dnia dołączają do nas koledzy ze Speleoklubu z Wrocławia i ruszamy do Peștera Zăpodie, którą poręczuje Lena. Po odcinkach linowych zatrzymuje nas korek lodowy w studzience, który jednak nie jest w stanie zatrzymać nam akcji i odpuszcza silnej determinacji Tomka i jego wiertarki. Wkraczamy w przepiękny ciasny meander, korytarze zalane mlekiem wapiennym aż dochodzimy do czarnego kanionu huczącego pędzącą wodą. Odwiedzamy przepiękne sale z niesamowitą gamą naciekową, czarnym wapieniem, pajęczyną wapienną oraz mamy okazję zobaczyć zaleszczotka. Cała akcja kończy się po 12 godzinach deporęczem Łukasza i Bartka i epickim zwijaniem liny przez Patrycję i Gosię. Na bazie nagroda w postaci ogniska i toastu.
W sobotę członkowie SBB zarządzili dzień restowy. Patrycja wraz z Dominikiem poszli na trekking do kanionu Piatra Galbenei oraz jaskini lodowej Gh. Focul Viu; Lena i Bartek zrobili trawers między otworami Cetățile Ponorului; Tomek wraz z kolegami z Wrocławia poszli do Avenul Borțig.
Degustowaliśmy lokalne przysmaki a wieczorem rozpaliliśmy ognisko z tradycyjnymi kiełbaskami.
Ostatniego dnia zwiedziliśmy jeszcze dwie przepiękne jaskinie turystyczne: Peștera Meziad i Farcu Crystal Cave.
Wszystko udało się wybornie, zatem pracujemy nad kondycją i nabieramy apetytu na coraz dalsze i piękniejsze podziemne przygody.

[pisała Lena, zmodyfikowała Patrycja]

[zdjęcie: Tomasz Pawłowski]

 

wtorek, 29 maj 2018 00:40

2018.05.26-27 Jura

Napisane przez
Bartłomiej Golik
Tomasz Murzyn Grzegrzółka
Antoni Grzegrzółka - Osoba towarzysząca
Jarek Jakubowski
Wojciech Jasiak
Katarzyna Lena Koprowska
Tomek Manda
Joanna Micherdzińska
Izabela Rosner
Tomek Stryku Strykowski
 

Wyjazd kursowy - podstawy wspinania na własnej asekuracji, czyli piknik pod skałą z opcją wspinania.

 
Trzeba to powiedzieć: pięknie nam Murzyn wyreżyserował wyjazd na jurę. Wszystko było dokładnie tak jak powinno być. Punktualny wyjazd z Bielska, dojazd na miejsce w precyzyjnie wyznaczonym czasie, kursowe drogi puste, żadnego drażliwego sąsiedztwa wspinaczy z przerośniętymi ambicjami i pogardą dla szambonórów. Pogoda na medal - lampa jak w środku lata w ciepłych krajach. Od razu zapragnęliśmy złapać trochę słońca, więc wszyscy zaświeciliśmy półnagimi ciałami ;)
 
Rozdzielenie sprzętu, podział na zespoły i do dzieła! Iza z Tomkiem kontynuowali szkolenie rozpoczęte z Murzynem tydzień wcześniej, więc ich działania już ewidentnie przypominały wspinanie z prawdziwego zdarzenia: budowanie stanowisk, osadzanie własnej asekuracji, poprawne komendy... Aż miło popatrzeć na taki owocny sukces szkoleniowy ich opiekuna. Lena z Jarkiem szlifowali podstawy: zjazd w wysokim przyrządzie, przejazd przez węzeł, budowa stanowisk oraz seria trudnych pytań i obszerna dyskusja dotycząca uzasadnienia dla pewnych praktyk iczy unifikacji. Nigdy jak wiadomo nieskończona, bo ile ludzi tyle opinii, ale warto było postrzępić sobie trochę języka. Bartek, Wojtek, Asia, Antek i Stryku z ekipą natomiast uprawiali beztroską rekreację: wspinanie sportowe na drogach obitych, wędkowanie, opalanie, plażing, bezalkoholowy browaring etc. 
 
W tej przyjemnej aurze, jak z bicza trzasł, zeszło nam do 17:00. Usatysfakcjonowani działaniami udaliśmy się na obiad, burszytnowy izotonik i drobne zakupy. Bardzo nas rozbawił widok wychodzącego ze sklepu Bartka w koszulce „Speleo Expedition” niosący karton z żubrówką białą i rzeczowym podpisem „Czysty żywioł”. Wracamy do Rzędkowic, rozbijamy obóz pod skałkami, zbieramy drewno i robimy ognisko. Bartek przed jeszcze zmierzchem wstawia się w dwie drogi: w garażu i nieopodal, niestety plan ich ukończenia krzyżują jaskółcze gniazda zbudowane w super klamach. Potem już tylko kiełbaski, księżyc oświetlający skały, czyste niebo i długie nocne rozmowy o samych ważnych rzeczach ;) Sceneria doskonała, pewnie nawet trochę romantyczna, tylko kto by to wychwycił po takim skutecznym uzupełnianiu płynów..? 
 
Rano - śniadanie mistrzów - kiełbaska z ogniska. Nikogo (poza Jarkiem, który zaspał w hamaku) nie trzeba zapraszać do tańca: Bartek szuka drogi bez jaskółek, Iza i Tomek już zupełnie świetnie sobie radzą jako niezależny zespół, potem każdy z nas prowadzi filarek obok garażu. Pogoda wciąż dopisuje, gęby się śmieją. Gdyby robota nie wzywała przedłużylibyśmy sobie ten piknik z opcją wspinania o dobrych parę dni. Na szczęście nie zdążyliśmy wszystkiego omówić i będziemy zmuszeni tam wrócić. Poprosimy o ten sam scenariusz - na pewno ku radości wszystkich - zadziała bez cienia nudy!