Kasia, Wojtek, Iza, Frytka, Maja - miks Byłych i Obecnych Członków Klubu

Plan na Niedzielę był prosty: szybka akcja do Marmurki.
Ruszyliśmy rano z Bielska, niestety w deszczu i powoli nasz entuzjazm topniał i w końcu stopniał.
Spręż poranny zdechł i już w samochodzie nastąpiła zmiana planów. Nie wychodzimy do góry, ale na lekko, bez lin i szpeju
pozwiedzamy dziury Kościeliskie.
Na początek padła jaskinia również na M, ale Mroźna (ja tam nigdy nie byłam wcześniej). Wielkie było nasze zaskoczenie, gdy odkryliśmy,
że jest zaporęczowana, i to porządnymi stalowymi rurami. Po ciężkim trawersie i wyjściu do 'przebieralni',
naturalnie narzucił się kolejny cel: Zimna, gdzie poszliśmy sprawdzić poziom wody w Ponorze.
Gdy po wyjściu odpoczywaliśmy nad potokiem, zmęczeni i umorusani, spotkaliśmy naszych klubowych kolegów- Kursantów obecnych i Instruktorów
Wacka i Murzyna zmierzających na kąpiel w Wodnej pod Pisaną.
My tymczasem udaliśmy się na trawers Smoczej Jamy.
Potem poszliśmy odpocząć nad Stawem Smreczyńskim, wzmocnić się szarlotką w Ornaku, by mieć siłę na dalsze eksploracje.
Kolejno padły: Jaskinia Raptowicka, Obłazkowa i trawers Mylnej.
W sumie zajęło nam to więcej czasu niż planowana pierwotnie akcja, ale w końcu odwiedziliśmy 6 jaskiń, zrobiliśmy 3 trawersy! ;)
Dzień spędziliśmy bardzo miło, a co ważne nie padało w końcu wcale. Czasem warto spojrzeć na prognozy jednak, a nie tylko w niebo.
A tu kilka zdjęć:
https://photos.app.goo.gl/52jYFJtpKimr1Qzw7

Katarzyna Więckowska
Monika Wróbel
Adam Jakubczyk
Filip Pukmiel
Łukasz Kosiński
Maciej Jeziorski
Mateusz Wielke
Wojciech Chroszcz
Bartek Brzezinka
Tomasz Grzegrzułka
Wacław Michalski
Małgorzata Błaszczyk

Choć to, co dobre, szybko się kończy, wspomnienia pozostają na zawsze. Dlatego przeżyjmy to raz jeszcze, opisując najciekawsze momenty w sprawozdaniu.

Cóż to był za piękny czas! Czas wspólnego trekkingu, długich rozmów, wieczornej integracji, a przede wszystkim wielu zwiedzonych jaskiń. Jak to bywa na naszym kursie, potocznie zwanym "kursem pod chmurką", nie obyło się bez deszczu, ale czy to nas straszy... skądże znowu! Wręcz przeciwnie, gdyby nie padało, byłoby dziwnie. Deszcz był dla nas tak uprzejmy, że pojawiał się, gdy byliśmy w jaskini lub pod skalnym dachem. A jeśli przypadkiem spotkał nas na szlaku, to dzięki nieocenionej pomysłowości Wacława i jego folii malarskiej, zdążyliśmy zbudować "live shelter" i bawiliśmy się wyśmienicie pod jego osłoną, grając w skojarzenia. A w górskiej scenerii odgadnięcie przedmiotu, jakim były "szpilki" wymyślone przez Kasię, okazało się nie lada wyzwaniem!
W trakcie pięciu dni obozu odwiedziliśmy wiele jaskiń, takich jak Marmurowa, Małołącka, Przy Przechodzie, Wielka Śnieżna, Śpiących Rycerzy, tunel Małołącki oraz Wodną pod Pisną. Każda z nich miała swoje tajemnice i wyzwania. Dowiedzieliśmy się również, skąd pochodzi najpiękniejsza ksywka Wacława – "Przygoda". Grupa, która miała przyjemność wędrować z Wacławem, zawsze miała "przygodowo"!
Nasz obóz obfitował w niezapomniane chwile. Nie dość że uwieczniliśmy "Murzyna na wolności", w pięknym anturażu widoku na Giewont, to jeszcze doświadczyliśmy dezercji Bartka. Złamał on zasadę "razem wychodzimy – razem wracamy", postanawiając opuścić nas w drodze powrotnej z biwaku w Śnieżnej, tłumacząc się pilną potrzebą wzięcia prysznica w Kotlinach. Bartek nie dość że nas opuścił, to jeszcze nie chciał przyjąć kary za swoje czyny :P
W tym miejscu nie mogę nie wspomnieć naszych obozowych "Koni". Podziwiam i bardzo dziękuję naszym wspaniałym Panom, którzy na swoje barki wzięli najcięższą pracę obozu – noszenie ciężkich plecaków wraz z ogromną ilością lin. Jesteście prawdziwymi mocarzami!
Na koniec chciałabym wyrazić ogromną wdzięczność wszystkim uczestnikom obozu. Wasza energia, humor i zaangażowanie sprawiły, że ten czas był niezapomniany.
Murzyn, Wacek, Bartek – jeszcze raz dziękuję za cenne rady, tonę cierpliwości i świetną organizację!
I najważniejsze pytanie na koniec... no to kiedy jedziemy na Morawy?
Maciek "Fryta" Frydrychowicz- KKS,
Paweł Olszewski


Naszym celem była jaskinia Marmurowa i zjazd na dno Czarnej Baszty. Jak to bywa w naszym duecie, nie mogło zabraknąć "elementu niespodziewanego". Przed wjazdem do Słowacji złapaliśmy "kapcia" w aucie. Już wiedzieliśmy, że skrupulatnie ułożony plan godzinowy ulegnie przesunięciu. Na parking w Kirach dojechaliśmy z godzinnym opóźnieniem. Podejście Czerwonym szlakiem poszło bardzo sprawnie. Na Piecu spotkaliśmy grupę kursową z KKTJ (Pozdrawiamy:)), która również "uderzała" do Marmurowej. Do jaskini "weszliśmy" o 11:30. Akcja była dość dynamiczna, osiągnęliśmy dno Czarnej Baszty i na zewnątrz zameldowaliśmy się kilka minut po 15-tej. Wychodziliśmy naprzemiennie z grupą KKTJ-u. Na zewnątrz zbierało się na burzę. Jak to u nas bywa, powrót musiał odbyć się inną drogą niż podejście. Zjazd Progiem Mułowym zawsze dostarcza nam wielu atrakcji. Zjeżdżaliśmy wariantem przez płytowce. Później wiadomo: wantule, las, trochę łąki i wejście na szlak. Akcję uważamy za bardzo udaną.

Fotosy
Kinga Kluczewska - Speleoklub Olkusz
Beata Piątek - Speleoklub Oklusz
Michał Kurek - Speleoklub Olkusz
Łukasz Owczarzak
Beata Burdynowska  - Weteran - grupa wsparcia
Jerzy Ganszer

Trzy osoby z Olkusza przeszły trawers między otworami Ostrej - Rolling Stones. 
Skałki na Muronce bardzo zarośnięte. 
W Jaskini Chłodnej Łukasz i Beata z Olkusza odkryli nowy ciąg - jeżeli zostanie to potwierdzone, wtedy nowy odcinek będzie nosił nazwę Partie Olkuskie. 
Z Ostrej wyniesiono trochę śmieci. 
Wyjazd w ten rejon niebawem zostanie powtórzony!
Zdjęcie z Ostrej.
Damian Szołtysik - Rudzki Klub Grotołazów "Nocek"
Zofia Gutek
Jerzy Pukowski - grupa wsparcia /wszedł do jaskini/
Małgorzata Bugalska-Ganszer
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer

Przez Partie Waldiego do Sali pod Płytowcem, wyjście ciągiem głównym. To była akcja reporęczująca. Wyniesiono trochę śmieci z biwaku - stary karimat i "kubki" metalowe. Czas akcji pod ziemią 5 godzin, czas całej akcji 13,5 godzin. Działano w oparciu o Polanę Rogoźniczańską. Cena noclegu - 32 zł. Na powierzchni ciepło!
Maja Jędrzejewska
Kaja Fidzińska - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Marcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer

Dotarto do Syfonu Marzeń i Syfony Dziadka. Czas akcji w jaskini 11 godzin 10 minut.
Rozszerzenie sprawozdania będzie w "sprawozdaniach wewnętrznych"
Zdjęcie wykonał Adam Marcinków
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer

Warto tam wejść! Jest to jedna z najstarszych jaskiń z terenów Polski wzmiankowana w literaturze.
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Beata Burdynowska - Weteran
Elżbieta Imielska
Tomasz Kochel
Paweł Gądek
Wojciech Kuczok "Literat" - Osoba Towarzysząca
Jerzy Pukowski
Adam Marcinków
Jerzy Ganszer

Akcja wieczorna, przeprowadzono intensywne wspinaczki bulderowe. Największa determinacją wykazał się Adam - był bardzo dzielny! Potem były lody w Hotelu Góral. Większość była tam pierwszy raz.
Sylwia Wójcik
Wojciech Jasiak
Tomasz Grzegrzułka
Ewa Rutkowska
Łukasz Piechocki
Tomasz  Motoszko

Plan na sobotę był prosty, idziemy do Śnieżnej, a dzięki uprzejmości Krzyśka B. mogliśmy skorzystać z jego lin, no to już akcja była lajtowa, a jak już nam powieszono liny, dzięki Majce i Pawłowi, to już było miodzio. Od piątku na bazie był już Murzyn, a w sobotę dojechali Prezes, Sylwia, Ewa, Łukasz i Ja.
Na podejściu było jak w tropikach, ciepło i parno, po zejściu ze szlaku na Niźną Świstówkę, spotkaliśmy ekipę, która szła do Koprowej Studni, przy Koprowym Źlebie nasze drogi się rozeszły, a my dotarliśmy po 2h marszu pod otwór.
Po kilkunastu minutach, dotarła ekipa, która miała w planach dobicie kilku nowych punktów poniżej Kruchej 20-tki. W przebieralni ustaliliśmy, Ja i Murzyn, pójdziemy po śmieci na drugi biwak, a reszta gdzie będzie miała siły i czas tam dojdzie i wróci.
Do jaskini weszliśmy około godziny 11, szybko dotarliśmy do Wielkiej Studni, gdzie zauważyliśmy dwa światełka wolno poruszające się ku górze, byli to Majka W. i Paweł Ch. Minęliśmy się na przepinkach i pobiegliśmy w głąb "dziury". O godzinie 13, dotarliśmy na planowane miejsce, zrobiliśmy sobie małą przerwę, spakowaliśmy śmieci do dwóch worków i ruszyliśmy do wyjścia. W między czasie, reszta ekipy już była gdzieś w okolicach wodociągów, gdyż wchodzili dopiero w okolicach godziny 12, zaraz za grupą, która szła montować nowe punkty. Udało im się dotrzeć do Suchego Biwaku i zabrać jakieś stare liny po czym wrócili do wyjścia. My zaś, po odpoczynku, ruszyliśmy trawersikiem w stronę wyjścia, ku naszemu zdziwieniu, zauważyliśmy iż "trochę" przybrało wody w jaskini, nurt był jakby mocniejszy. W drodze powrotnej spotkaliśmy ekipę co nawiercała punkty w okolicach, chyba, III Wodospadu.
Po dotarciu do Suchego Biwaku, musieliśmy zrobić odpoczynek, gdyż worki były jakby cięższe, albo nam zaczynało brakować sił. W wodociągach było znacznie więcej wody niż jak szliśmy w dół, pierwsze mocniejsze starcie z wodą było na Prożku Johny'ego, gdzie wpadłem pod mały wodospad, no cóż chwila nieuwagi i człowiek jest mokry. Na płytowcach można powiedzieć, iż płynęła rzeka. W Trójkątnej salce zrobiliśmy sobie małą przerwę na odpoczynek. o godzinie 17:20 byliśmy już na dnie Wielkiej Studni, gdzie przyszedł czas zacząć się wspinać, gdzieś w jej połowie, na przepince, kiedy wypinałem crolla coś strzeliło, pomyślałem iż to pewnie lina wyskoczyła z crolla gdyż ze zmęczenia pewnie stanąłem na pantinie, po tym zjawisku Murzyn krzyknął z dołu iż coś poleciało na dół, zerkam na cały sprzęt, wszystko jest na miejscu, żadnych anomalii. Wpiąłem się w linę chcę zakładać stopkę na nogę, a tu zonk, stopka zrobiona z repa zerwana w połowie, no to już widziałem co to było. Na powierzchnię wyszliśmy w okolicach 18.00, tak więc nie było źle, słońce jeszcze świeciło, przebraliśmy się w czyste ciuchy, i ruszyliśmy na parking, gdzie po dwóch godzinach marszu, czekał na nas Prezes w samochodzie.
Marcin Miśków
Paweł Olszewski

Plan był taki, że najpierw robimy depozyt w Przebieralni nad Ptasią a potem Wodna. Podszedłem do Ptasiej z liną a potem udałem się do Wodnej, gdzie Marcin "zaliczył" przejście tej jakże zacnej, tatrzańskiej jaskini. Było wesoło.
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer

Wspaniały widok, polecamy innym. Wysokość 474 m. W całym masywie Grojca były dwa obiekty jaskiniowe, obecnie został jeden.
Sylwia Wójcik
Łukasz Owczarzak
Wojciech Jasiak

Letni obóz klubowy - pod tą nazwą należałoby by rozumieć klubowe wyjścia do jaskiń. Ale czy tak musi być ? Nie koniecznie. Dla nas najważniejsze tym razem było przyjechać, zintegrować się z innymi członkami klubu i wyruszyć w góry. Prognozy wskazywały, że tylko w sobotę będzie pogoda bez deszczowa, więc zawitaliśmy na bazie w piątek wieczorową porą na integracje klubowo-kursową, a w sobotę z rana wyruszyliśmy w góry zgodnie z naszym planem. Jako, że dawno nie byliśmy w dalszych partiach Tatr Zachodnich naszym celem stał się Starobociański Wierch. Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy z Doliny Kościeliskiej, przez Iwaniacką Przełęcz, Ornak, prosto na szczyt Starobociański Wierch 2176 m n.p.m. Aby nie robić tej samej trasy powrotnej zdecydowaliśmy się iść w kierunku Doliny Chochołowskiej przez Kończysty Wierch i Trzydniowiański Wierch.  Długość trasy jaką pokonaliśmy wyniosła 24,5 km, wraz z 1480m przewyższenia.
Zofia Gutek


Z powodu upału przeszłam  potokiem 5750 m. w 2 godziny na szczyt.
Karolina Barciszewska-Kozioł
Małgorzata Toczyłowska
Wojciech Zowada
Łukasz Piechocki
Mateusz Kohut
Karol Pastwa
Stanisław Dacy - KAGB GOPR

Ostatni, trochę przedłużony weekend (06-07.07) spędziliśmy w Tatrach. Każdy robił to co akurat zapragnął, aby w poniedziałek 08.07.2024 w większym gronie wspólnie przemierzyć Orlą Perć

W sobotę wraz ze Staszkiem z KAGB wybraliśmy się na akcje przejścia grani Kościelców. Ok 12 ruszyliśmy z przełęczy Mylnej na Kościelec. Byliśmy sami na drodze, ale wokół nas widzieliśmy sporo zespołów relizujących inne przejścia w rejonie Kościelca. Staszek poprowadził pierwszy wyciąg na Szafę po czym dwa razy zmieniliśmy się na prowadzeniu by zjazdem z Zadniego Kościelca zakończyć akcje. Niestety z braku czasu nie zrealizowaliśmy całego przejścia. Łukasz działał natomiast w Tatrach Zachodnich zdobywając szczyty takie jak Brestova, Mały Salatyn, Salatyn i Pachole. Karolina, Wojtek i Mateusz  byli natomiast w jaskini Wielkiej Śnieżnej, gdzie odwiedzili partie do Wodociągu.
W niedzielę pogoda nie zapowiadała się za dobrze, Gosia i Łukasz po przyjeździe w ramach wykorzystania wolnego czasu przeszli turystycznie pętle Murowaniec - Czarny Staw Gąsienicowy - Karb - Dolina Zielona Gąsienicowa - Murowaniec. Karola i Wojtek odwiedzili Słowackie Tatry i Zielony Staw Kieżmarski.

8 lipca w większym gronie (Karolina, Gosia, Wojtek, Łukasz i Karol) zaplanowaliśmy przejście Orlej Perci. Początkowo zakładaliśmy przejście od Zawratu po Krzyżne, jednak pogoda skutecznie zrewidowała nasze plany. O 5 rano wyruszliśmy z Murowańca w stronę Zawratu gdzie w końcowej fazie podejścia zaczęło padać. Uznaliśmy ze przeczekamy i na Zawracie zdecydujemy co robimy dalej. Po dojściu na przełęcz pogoda znacznie się poprawiła i spod chmur wyszło Słońce. Uznaliśmy ze dojdziemy na przełęcz Kozią i zejdziemy do doliny, z uwagi na prognozowane burze. Jak zaplanowaliśmy tak zrobiliśmy.
Wyjście jak i cały weekend uznajemy za udane :)
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer

Dotarto do fundamentów polskiego bunkra w Czechowicach, potem dojechaliśmy do grobu Bartka - Henryka Flamego, a na koniec byliśmy przy pomniku bardzo trudnego do odnalezieniu, gdzie ludzie Bartka zabili dwóch "konfidentów". Tutaj opis tego pomnika - "kliknij". Tutaj wiadomości o Henryku Flame - "kliknij"
Jerzy Koczur
Zofia Gutek
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

W muzeum miejskim uczestniczyliśmy w wykładzie na temat okupacji niemieckiej. To było tak zwane "Spotkanie Szersznikowskie". Obejrzeliśmy też księgozbiór Szersznika.   Zapraszamy wszystkich na tego typu spotkania!
Zdzisław Grebl
Jerzy Ganszer

W rejonie Wróblowic dotarliśmy do mało znanego grobu żołnierza nieznanego. Dotarliśmy do warsztatu Byłego Członka Klubu - Bartosza Dąbka, byliśmy przy "zębach smoka" w Lipniku, byliśmy przy tak zwanym "ryglu" /trzy bunkry kopułkowe i okopy/, oglądaliśmy stary most łukowy. W sumie ponad 18 kilometrów i 249 m przewyższenia.
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer

Zapraszamy innych. Akcja zostanie powtórzona. W tym dniu jeden członek Klubu starował również na Łazku .
Bartłomiej Brylski - Beskidzki Klub Narciarzy :gronie PTTK Bielsko-Biała
Ewa Chylaszek-Brylska - Były Członek Klubu
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Wacław Michalski
Jerzy Ganszer

Słońce za mgłą. Były komary! Odbyła się degustacja!
Jerzy Ganszer

Grojec to jest taka mała górka nad Żywcem. To była taka akcja "sentymentalna" - pierwszy raz byłem tam ze swoim tatą!  Kiedyś na tą górę była trasa w ramach P12W, pomysłodawcą był Maciej Jeziorski, który nawiasem mówiąc nigdy na tej trasie nie wystartował. Jeżeli będą głosy "za" to trasę możemy przywrócić. W sumie ok 230 przewyższenia. Podobno na szczycie było miejsce straceń złoczyńców w dawnych wiekach. Kilka razy były tam robione prace wykopaliskowe i znaleziono tam pochówek kobiety. Znaleziono też  ślady okopów niemieckich z okresy II wojny światowej z papą na dole / Niemcy dali na dno okopów papę, aby nie chodzić po błocie/, tam też stacjonowała artyleria. W stokach Grojca tuż nad Sołą są krótkie podziemia wykopane przez Niemców, nikt nie wie do czego miały służyć - była tam też akcja Sekcji Archeologicznej przy SBB. Na zdjęciu widać stary wapiennik.   Przy okazji mogę dodać, że Michał Salecki zaproponował trasę w Beskidzie Małym na Czupel 930 m z Międzybrodzia - tu też możecie się wypowiedzieć.
   Na zakończenie chciałem dodać, że na szczycie są stare zarośnięte wychodnie skalne, na których Grzegorz Klassek znalazł "znak solarny". W masywie Grojca były dwa obiekty jaskiniowej - w tej chwili został jeden.
Jerzy Koczur
Jerzy Pukowski
Bożena Janik - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer

Dziękujemy gospodarzom za spotkanie! Jerzy Koczur jest wpisany do Pocztu Prezesów SBB - "kliknij".
W lecie u Jurka będzie większe spotkanie plenerowe dla wszystkich członków SBB.
Mieliśmy ok 70 cm wody we wszystkich pomieszczeniach.
Akcja była bardzo sprawna
Jan Dunat - Weteran
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklub8u Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer

Na spotkaniu była żona Jana - Genowefa Dunat

Należy dodać, że Jan działał jaskiniowo w latach 70-tych XX wieku, był na wyprawie klubowej na Węgrzech. Jest rzeźbiarzem! Dziękujemy za miłe spotkanie!
Do klubu przekazano dwa cenne eksponaty muzealne z Litworowej - plakietka stalowa z lat 80-tych XX wieku i baterię płaską z tego okresu.
Na zdjęciu nowy "pierwszy" ponton klubowy!
Roman Czarnecki - Weteran
Jerzy Ganszer

Odbyła się wizyta u Romana Czarneckiego - grotołaza, podróżnika, zbieracza kamieni. Warto zapoznać się z jego stroną internetową - http://www.romanozaur.eu/.  
Na zdjęciu amonity z prze 150 milionów lat!
Z wizytą przyjaźni do klubu przyszedł Były Członek Klubu - Miłosz Kubica /na zdjęciu/
Wacław Michalski pokazał zdjęcia z wyjazdów eksploracyjnych do Tajlandii.
Takie pismo wszyscy podpisali. Zostanie ono wysłane do Zakopanego
Odbył się pokaz zdjęć Piotra Gawlasa z jego wyjazdów narciarskich do Iranu.
- prezenty
- przemówienia
- życzenia 
- św. Mikołaj
Zaszczycił nas swoją obecnością Stanisław Dudzik - Były Członek Klubu.
Zapraszamy wszystkich za rok.
Pomysłodawcą tych spotkań jest Zdzisław Grebl - członek Triumwiratu!
Jest pewną wartością, że jeszcze potrafimy się spotykać i rozmawiać ze sobą!
Dziękujemy Wszystkim za przybycie!