2013.05.04 Nocny koncert w schronisku Szyndzielnia

Agnieszka Wróbel

Honorata Honka Kaczmarek

 


Zignorowane przez resztę społeczeństwa, samotne dwie niewiasty udały się sobotniego wieczoru na Szyndzielnię. Szły rozmawiając o życiu. Tematem przewodnim życia były zakwasy po jeździe konnej.... Koncert Ciszy Jak Ta rozpocząć miał się o godzinie 21. Ale nie wyszło. Zespół nie zdążył na czas dotrzeć z koncertu w Węgierskiej Górce. Z około godzinnym poślizgiem rozpoczęło się chłonięcie ciałem i umysłem poezji Przybory, Osieckiej, Bellona w oprawie muzycznej szóstki z Kołobrzegu. I tak słuchając dźwięków i słów doczekałyśmy niedzieli. Koncert zakończył się po północy, a my świecąc przykładem (i nie tylko) rozpoczęłyśmy odwrót ku pieleszom domowym. Pamiętając o słowach Wielkiego Poety Zdzisława G. (pseudonim artystyczny - Pucio, Pucio), na zakręcie w okolicach Sahary szukałyśmy wisielca na drzewie oraz innych stworów wobec których miałyśmy być uległe (wg wspomnianego wyżej Poety). Chętnych na nasze młode i ponętne ciała nie znalazłyśmy. Nawet delegowani przez Pana ze schroniska GOPRowcy uznali nas za twarde laski i nie podali pomocnej dłoni, ni pojazdu mechanicznego na czterech małych kółkach. W połowie nartostrady napotkałyśmy wpatrujące się w nas jarzące się ślepia wilkołaka, wilkora bądź wampira (Aga, nie mów nikomu, że to była sarna ;). W ten sposób nadal rozmawiając o życiu (czyli zakwasach po jeździe konnej), nieco śpiące, dalej będąc dziewicami, dotarłyśmy do auta.....