Lana Svetličić

Lana Svetličić

Tomasz „Murzyn" Grzegrzułka - instruktor
Wacław „Przygoda" Michalski - instruktor
Daria "Zawsze-coś" Kusztelak
Iwona "Ciotka" Pośpiech
Jowita Kubica
Maciek Filipski
Artur "Młody" Suwała-Pikania
Radosław "Wycior" Jędrzejczyk
Lana "Wycior" Svetličić

Początkowo kursanci wraz z instruktorami Walentynki mieli spędzić w Miętusiej. Plany planami, a my... skończyliśmy 300 metrów nad nią w jaskini Miętusiej Wyżniej (T.D-10.01).

Jaskinia może i znacznie mniejsza niż jej wcześniej wspomniana imienniczka, lecz zadbano to, żebyśmy się nie nudzili. Początek jaskini przeszliśmy razem, jednak przy rozwidleniu dróg rozdzielających suche dno oraz drogę do syfonów zostaliśmy podzieleni na dwie grupy.

Dla mojej grupy, po szybkim zejściu na suche dno i powrocie, rozpoczął się element urozmaicający. "Murzyn" rozpoczął symulację wypadku w jaskini. Urazem okazała się złamana ręka. Zaopatrzeni wiedzą teoretyczną z kursu pierwszej pomocy oraz sprytem taktycznym, kursanci rozpoczęli działania mające na celu utrzymanie życia i względnego zdrowia poszkodowanego. Liderem akcji został Radek. W celu zachowania poziomu komfortu termicznego zbudowany został tron z dużych kamieni, worka po sprzęcie oraz folii NRC. Poszkodowany został na nim posadzony oraz owinięty kolejną folią. Otrzymał również jedzenie i komfort psychiczny płynący z pokrzepiającej rozmowy. Omówione zostały różne strategie pomocy w warunkach podziemnych oraz inne przypadki które mogłyby się wydarzyć wraz z możliwymi ich rozwiązaniami.

W dalszej części przeprawiono się przez Błotny Syfon, aby spojrzeć na Syfon Paszczaka i zawrócić. Dzięki uprzejmości instruktora droga powrotna odbyła się przez przejście nad mylną rurą.

Wyjazd jak najbardziej udany oraz niemal wypoczynkowy, gdyby nie liczyć lodowego podejścia pod samą jaskinię, które widocznie starało się zmniejszyć liczbę kursantów.