Dział Beskidzki
Sprawozdania (4905)
Wyszedłem z Korbielowa na nartach i poprzez Buczynkę i Halę Miziową dotarłem na szczyt Pilska. Pogoda była piękna lecz krajobraz nieco przymglony. Po czym nastąpił zjazd do Korbielowa. W górnej części trasy (do Buczynki) było znośnie, ale w dolnej części były wytopiska oraz błoto śniegowe.
Zbigniew Grzybek
Joanna Klich
Elżbieta Jasiak
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Izabela Rosner-Manda
Iwona Pośpiech - Osoba Towarzysząca
Piotr Majchrzak - Klub Wysokogórski Warszawa
Jakub Krajewski
Renata Sadowska - Beskidzki Klub Narciarzy "Gronie PTTK Bielsko-Biała
Łukasz Piechocki
Mateusz Handzlik
Marek Sobański
Witold Jąkalski - Osoba Towarzysząca
Kazimierz Ślęk
Jerzy Ganszer
Większość ekipy zdobyła Szpiglasowy Wierch i dotarli do schroniska w Pięciu Stawach Polskich. W drugim dniu nastąpił atak na Niżnie Rysy 2430 m - dotarły dwie osoby a Marek Sobański zjechał z samego wierzchołka! Częściowo działaliśmy ze Speleoklubem Dąbrowa Górnicza. Piękna pogoda, wszyscy zadowoleni. Mateusz Handzlik i Witold Jąkalski zdobyli Wrota Chałubińskiego. Pewne szczegóły zostaną zawarte w sprawozdaniach wewnętrznych
Błażej Nikiel
Jerzy Ganszer
W górę pokonano żleb o nazwie Suchy Potok, potem zdobyto szczyt i zjechano piękną trasą narciarską wzdłuż kolejki. Podejście dość wymagające, dające dużo satysfakcji po wyjściu.
600 m podejścia.
Tutaj strona o "Kanionie Suchy Potok" - "kliknij"
2022.03.19-20 Jaskinia Śnieżna - awaryjny nocleg, Suchy Biwak
Napisał Kamil PolańskiKamil Polański
W sobotę postanowiłem w końcu iść głębiej niż partie przyotworowe. W planach był solowy atak na dno w sportowym trybie. Niestety plany uległy zmianie. W sobotę przy pięknej pogodzie dokończyłem budowę przebieralni, w której pogłębiłem podłogę, zrobiłem dwie ścianki oporowe mające za zadanie zminimalizować efekt wciągania powietrza do jaskini, dorobiłem pomieszczenie na awaryjny odpoczynek. Po żmudnych robotach nastał mrok i zorientowałem się o 22:40 że "braknie" mi sił na zejście na parking, więc zdecydowałem się na nocleg w awaryjnej części jamy śnieżnej. Na szczęście miałem ze sobą niezbędny ekwipunek do przetrzymania nocy w tak trudnych warunkach. Ranek niestety okazał się ciężki do podjęcia decyzji o ataku na dno (nieprzespana noc) więc zdecydowano się na dojście do Suchego Biwaku.
W jaskini w tym samym czasie działali członkowie klubu KKTJ.
Warunki na podejściu przez Świstówkę: pokrywa śnieżna twarda, jednak nie na tyle aby utrzymać moje kościste ciało wraz z 25kg plecakiem, czego wynikiem było mozolne przejście które zajęło nieco ponad 2.5godz. z parkingu. Przechód z twardą pokrywą śnieżną, trzeba zachować uwagę w górnych jego partiach.
Warunki w jaskini: wykonanie dwóch ścianek oporowych przed wejściem głównym z małymi otworami wejściowymi zminimalizowało przeciąg w rurze, a co za tym idzie także warunki w jaskini - brak unoszącego się pyłu, mała wilgotność powietrza. Te małe otwory na czas wejścia do jaskini są zakrywane blokami śnieżnymi - ZALECAM, ABY KOLEJNE EKIPY WYBIERAJĄCE SIĘ TAM, ROBIŁY TO SAMO i tutaj uwaga: Otwór w pierwszej ściance oporowej został "zamurowany" - proszę aby nowy otwór zrobić minimalistycznie w podobnym miejscu tj. przy samym dnie przebieralni a do jego zakrywania wykorzystać bloki śniegowe stojące obok. W jaskini temperatura minusowa sięga aż do dna Wielkiej Studni, nawet sporo sopli i nacieków lodowych stworzyło się w jej górnych partiach. Na lodospadzie widoczne są 2 punkty pomiarowe (pewno Bartosza?), więc proponuję aby badacz, który to zamontował skontaktował się ze mną i wówczas przeanalizujemy dane pomiarów temperatury w czasie od przekopania otworu, po modyfikacje typu ścianki oporowe, itp. Dane mogą być ciekawe do analizy. Schodząc niżej, w partiach płytowców, mało wody, a w wodociągu to tej wody nie było prawie w ogóle, jedynie drobne sączenia.
Filmik:
https://rumble.com/vy4ijn-jaskinia-niena-wejcie-zimowe-sniezna-cave-winter-entry.html
Muzeum techniki Sinsheim Deutchland. Treść: Wizyta w muzeum techniki w Sinsheim Deutchland. Przebogate zbiory techniczne od rowerów po odrzutowce. Jedyne miejsce gdzie można zobaczyć Mercedesa G Adolf Hitler, papa mobile Piusa VI, Concord'a czy Tupolewa Tu 144. Sześć godzin jakie mogłem poświęcić na zwiedzanie to mało aby wszystko zobaczyć. Chyba tu wrócę.
W niedzielę o 3 w nocy wyruszyłam na Grzesia. Pogoda była cudowna i słoneczna, trasa zrobiona w 6 godzin. Od schroniska żółtym, niestety czasu nie starczyło na dalszą trasę.
Bartosz Brzezinka
Sonia Bała – Klub Wysokogórski Sakwa
Korzystając z zapowiadającego się słonecznego weekendu wybraliśmy się w Tatry z zamiarem wspinaczki lodowej/ mixtowej.
Pierwszego dnia (12.03) za cel wybieramy rozruch w Słowackiej Białej Wodzie w pierwszej kolejności podchodzimy pod „Ukryty lód” (faktycznie ukryty zlokalizowanie go trochę nam zajęło)
o trudnościach WI4+/II – wspinanie w pionie po lodowych kolumnach w moim odczuciu wycena solidna a asekuracja wymagająca.
Na koniec dokładamy jeszcze szybkie przejście ADIN ÚSMEV (WI3 /II).
Niedziela (13.03)
Wczesne wyjście z parkingu na Palenicy Białczańskiej kierunek schronisko nad Morskim Okiem i dalej pod Mnichowy próg gdzie startuje cel dzisiejszego wyjścia czyli Kuluar Kurtyki wyceniony na WI3/III. Drogę przechodzimy gładko i po 2h odpoczywamy w słońcu na Mnichowym Tarasie skąd startuje podejście na kolejny cel tego dnia czyli wejście na Mnicha.
Wybieramy drogę Zacięcie Robakiewicza wariantem tzw.”między wieżami” o wycenie IV, finalnie na wierzchołek wchodzimy przy pięknym słońcu- w okolicy już nie było nikogo więc możemy spokojnie nacieszyć się widokami i piękną pogodą.
Galeria zdjęć z wyjazdu
Więcej...
Michał Ganszer
Kazimierz Ślęk
Krzysztof Talik
Marek Sobański
Jerzy Ganszer
Kuźnice - Zawrat - Dolina Roztoki na nartach. Słońce piękne widoki. Widzieliśmy "halo". Zjazdy piękne. 24 kilometry i 1370 m przewyższenia. Tutaj kilka zdjęć - "kliknij".
Paulina Kohut
Mateusz Kohut
Dawid Jędrysek
Tomasz Kadłubicki
Wacław Michalski
Byliśmy w Kasprowej Niżnej do syfony Danka i w rejon sali Gwiaździstej w kierunku Partii Sylwestrowych. Akcja bardzo już sprawna i w dobrych nastrojach, których nie zepsuł nam nawet zalany Długi Chodnik. Kąpiele na głębokość metra, zatem z moczeniem newralgicznych części ciała, uznane zostały wręcz za dużą atrakcję i urozmaicenie wycieczki. W dziurze spotkanie z koleżankami z Klubu Nocek z Rudy i grotołazami z grupy GOPR i TOPR. Na bazie spotkanie z Bartoszem Brzezinka i jego koleżanką, którzy uskuteczniali wspinaczki lodowe w Białej Wodzie.
Kamil Polański
Kolejny dzień przekopywania się do jaskini.
Warunki na podejściu przez Świstówkę: sporo świeżego śniegu, wraz z tym sprzed tygodnia plus nawianego, było ok. 40-60cm. Przechód do przejścia z rakami, w górnym odcinku trochę nawianego śniegu co utrudniało poruszanie się po stromym obszarze. Ostatni fragment podejścia pod otwór w głębokim śniegu, miejscami z 80cm.
Rezultaty: przekopano się aż do lodospadu. Otwór główny w jamie śnieżnej zaślepiono aby uniemożliwić nawiewanie śniegu oraz zabezpieczenie przed postronnymi ludźmi.
Filmik (całościowy):
https://rumble.com/vxfxwf-jaskinia-niena-otwr-zim-2-sniezna-cave-entrance-in-winter.html
Filip P. - osoba towarzysząca
Mateusz S. - osoba towarzysząca
Ewa Rutkowska
Trafiła się okazja wyjazdu na Sardynię, więc żal było nie skorzystać. Zaczęło się od szukania kanionów i jaskiń i jednym z miejsc, które chcieliśmy i musieliśmy zobaczyć była Grotta La Donini. Miejsce to opisywane jest jako kanion ale w rzeczywistości to jaskinia z niezwykłymi formacjami przez którą płynie rzeka kończąca się niesamowitym zjazdem. Taki speleo kanioningowy trawers :) Emocje były spore ale miałam błogosławieństwo Beaty i pożyczony worek od Wacka, więc myślę: co się może nie udać? No i udało się!
Dojazd i okolica cudowna! Rozległe górskie tereny, kręta droga, przepiękna roślinność. Plany mieliśmy idealne i dojechaliśmy do miejsca skąd tylko 15 minut krótkiego spacerku i byliśmy przy otworze. Szybki zjazd, lina ściągnięta więc powrotu już nie było :) Na początku sucho i bardzo ciepło (bo wiadomo w piance) więc od razu był pierwszy batonik i dużo wody. Zgodnie z opisem jaskinia na początku trochę labiryntowa ale drogę znaleźliśmy bez problemu i po chwili szliśmy już głównym ciągiem. A po chwili to już tylko pływaliśmy... Wiedziałam, że będzie woda, że płynie rzeka pod ziemią, że przecież to podziemny kanion, no ale że tyle pływania?? A tak całkiem serio to naprawdę wszystkim polecam! Na początku dosyć wąsko ale z każdym krokiem cała jaskinia pięknie się otwiera i poszerza kończąc się uroczym :) 45 – metrowym zjazdem w wodzie po środku ściany. I ten widok na koniec, który się nam ukazał płynąc podziemną rzeką – coś wspaniałego! Promienie słońce wpadały z góry pokazując nam wyjście – niesamowite wrażenie. Wspaniałe miejsce, było i ciasno i wąsko i duże sale i fajne zjazdy. I zimno też bardzo nie było no ale trzeba się ruszać :) Pod ziemią byliśmy trzy godziny, powrót do auta zajął nam około godziny.
Teren gdzie byliśmy to chyba jakaś owczarnia bo na powrocie spotkaliśmy wiele zwierząt domowych :)
Przy okazji zwiedziliśmy parę jaskiń i wiem, że trzeba tam wrócić! Bunkry też były ze specjalną dedykacją dla Tomasza vel. Kierownika i Grzesia :)
Ps. Andrea! Bardzo, bardzo dziękujemy za wszelką pomoc, cenne rady i za bycie nasza godziną alarmową!!!
