Dział Beskidzki

Dział Beskidzki

Starsze dokumenty: do 2016 2017 2018 2019

Dokumenty internetowe

Jerzy Ganszer
Jerzy Koczur
Katarzyna Lena Koprowska


W ramach cyklicznych co poniedziałkowych spotkań na basenie tym razem Prymula zaprosił nas do Brennej.
Wspólny - był przejazd, potem każdy poszedł w swoją stronę.
Lena pływała w zimnej wodzie na basenie zewnętrznym.
Prymula pływał wewnątrz w ciepłym basenie.
Koczur od razu udał się do saun i strefy relaksu.
Po godzinie już wszyscy spotkaliśmy się w saunach.

Warto wspomnieć, że odwiedzanie saun ma swój rytualny porządek:
1. Przebieralnia - do saun wchodzi się bez strojów kąpielowych i skóra powinna być wytarta do sucha.
2. Sauna parowa ok 75 st.
2 a. Opłukanie/schłodzenie się.
3. Sauna solna.
3 a. Opłukanie/schłodzenie się.
4. Sauna aromatyzowana.
4 a. Opłukanie/schłodzenie się.
5. Sauna fińska (minimum 3 tury)
5 a. Schłodzenie się aż do uczucia zimna.

Po basenie pojechaliśmy do Koczura na zmarzlinki czekoladowe z ajerkoniakiem.

Aniela Klassek
Grzegorz Klassek
Julia Łaciak - Osoba Towarzysząca, żona Jana i główny koordynator części kulinarnej 
Jan Łaciak
Jerzy Ganszer

Na spotkaniu było czterech honorowych członków SBB! Poruszano kwestie historyczne i klubowe. Było bardzo miło! Dziękujemy gospodarzom za wszystko!

Dla młodzierzy - należy wspomnieć, że Jan Łaciak był kierownikiem wyprawy SBB do Austrii w latach 70 XX wieku.

Kilka zdjęć ze spotkania "kliknij"

wtorek, 10 lipiec 2018 14:15

2018.07.09 Twierdza Flakfortet

Napisał

Po długiej żegludze oczom naszym ukazała się maleńka wyspa Flakfortet położona niedaleko Kopenhagi. Po zacumowaniu udałem się zwiedzać wyspę. Na szczycie wyspy znajdują się niegdyś żywe bunkry i stanowiska po działach mające na celu obronę Kopenhagi. Nie szukając długo znalazłem wejście do dwupoziomowej części podziemnej fortu. Miejsce jest pełne klimatu dostrajanego przez zwisające kable, zerdzewiałe prycze i ruiny łaźni. Sądząc po śmieciach, umocnienia są często odwiedzane przez cumujących na wyspie podróżników. W środku nie stwierdziłem obecności nietoperzy, jednakowoż mnóstwo ptactwa posiada swe gniazda w korytarzach fortu.

Dodatkowe informacje

Adam Kucharczyk - Były Członek Klubu
Jerzy Ganszer

Tutaj zdjęcia - "kliknij"

 

niedziela, 08 lipiec 2018 16:11

2018.07.08 Akcja turystyczna na Wielką Sowę

Napisał

Jerzy Pukowski

Atak na szczyt odbył się z miejscowości Pieszyce.

niedziela, 08 lipiec 2018 15:42

2018.07.07-08 Enduro mtb na Szyndzielni

Napisał

Uczestnicy:

Bartosz Baturo

kolega z poza klubu :P

07.07.2018 Szyndzielnia zrobiona 5 razy na rowerze. Jeździliśmy po trasach "enduro trails" głównie "gondola" (4) i "rock'n roll"(1). Oprócz tego zjazd z Dębowca i Koziej góry. Dystans: 55 km, przewyższenie: 2600 m. 

08.07.2018 Wcześnie z rana 3 podjazdy na Kozią górę i zjazd trasami: "Stary zielony", "Cygan" i "DH+", dystans: 17 km, przewyższenie: 861 m.

niedziela, 08 lipiec 2018 16:36

2018.07.07 Wyjazd kursowy do Nad Kotlin

Napisał

Paweł Gądek
Łukasz Piechocki
Dominik Sarnowski - kursant
Katarzyna Lena Koprowska - kursantka
Patrycja Kopytko - kursantka
Jerzy Ganszer

Główny "trzon" ekipy dotarł nad "100". Czas akcji w jaskini 9 godzin i 10 minut. Mieliśmy kłopoty z dotarciem do otworu ze względu na mgłę. Nasi kursanci pokazali bardzo dzielna postawę. 

 

Akcja do jaskini Nad Kotliny.

 
Jerzy Ganszer
Paweł Gądek
Katarzyna Lena Koprowska
Patrycja Kopytko
Łukasz Piechocki
Dominik Sarnowski
(Marcin Fiendorf KKTJ)
(Kaja Fidzińska KKTJ)
 
W tym wyjeździe wyjątkowo najwięcej emocji dostarczyły sytuacje nie w samej jaskini ale poza nią! A było to tak. 

W piątek po południu spotkaliśmy się na pl. Wojska Polskiego pod ganszerową apteką. Lekki deszczyk. Dzielimy się na dwa auta. Przy wyjeździe z miasta łapie nas potworna ulewa. Wyobrażenie o spędzeniu najbliższych dwóch nocy na polanie Rogoźniczańskiej przyprawia wszystkich o przygnębienie i skutecznie łamie morale. Wszystkich oczywiście oprócz Prymuli. Na otarcie łez dzwonimy do Krysi na bazę. Jest dla nas miejsce. Oddychany z ulgą. Za Żywcem już tylko mży, a na odcinku słowackim i w samym Witowie ledwo rosa na trawie.

Zajeżdżamy do Krysi. Prymula jak zacięta płyta namawia nas do odwiedzin na polanie. 
„Tylko rzucicie okiem i zadecydujecie”. Dobra, jedziemy. Jaki koń jest każdy widzi. Pole namiotowe to pole namiotowe. Kropka. To jak wiadomo jest wyjątkowe, bo reklamowane przez zacięty aparat gębowy Prymuli. Finał? Jurek zostaje, reszta jedzie do Krysi. Gratulacyjny toast pod ślub córki Pani Krysi i udajemy się na spoczynek na przytulne, ciepłe, suche poddasze.
 
Rano pełna mobilizacja. Jedziemy na parking pod jednostką wojskową i ruszamy pod dziurę. W razie niepogody mieliśmy wędrować Doliną Małej Łąki, ale przecież nie pada. Skoro pogoda nadaje się na bowakowanie pod namiotem na pewno też nadaje się na spacer przez Kobylarz.

I tu dowcip sytuacyjny - genialny. W porównaniu do spotykanych na szlaku turystów tempo mamy co najmniej rzeźnickie. Mijamy wszystkich - w tym dwójkę młodych chłopaków. Ci okazują się twardszymi zawodnikami, bo jak robimy przystanek przy wodopoju - przeganiają nas. Ale ich prowadzenie nie trwa długo, po chwili znów ich mijamy. Krzyczą do nas serdecznie:
- To co? Pewnie do zobaczenia?
Na co Prymula odkrzykuje:
- No na pewno nie! <gromki śmiech>
 
Na grani wita nas gęsta mgła. Wyciągamy kompas, bierzemy azymut na wschód. Szukamy - skutecznie. Podczas przebierania pojawiają się widoki i promień słońca. 
O 11:45 wchodzimy. W miarę sprawnie zjeżdżamy Zlotówkę, Piętrową Studnię i Studnię pod Wantą. Przed Studnią nad Mostami spotykamy Frytkę i Kaję, mamy drobny rozgardiasz linowy. Gdy już rozwiązujemy ten węzeł gordyjski Frytka poręczuje i wszyscy razem zjeżdżamy, potem jeszcze Mokra 40-stka. Na Studnię Szywały nie decyduje się Łukasz i Paweł, cała reszta zagląda do Setki i do Obejścia Gliwickiego. Wracamy.

Trudność na wyjściu sprawia nam zjazd kierunkowy, ale wszystkim udaje się wyjść z tego cało i zdrowo. Doskonały trening fizyczny i psychiczny dostajemy od Nad Kotlin, a po wyjściu o godzinie 21:00 w nagrodę piękny bezchmurny zachód słońca. Potem jeszcze spacerek doliną Małej Łąki i na bazie jesteśmy o szacowanym czasie - chwilę po 24:00. 


Dziękujemy. Czekamy na trawers z okazji 50-lecia połączenia Nad Kotlin i Śnieżnej!
poniedziałek, 09 lipiec 2018 17:34

2018.07.05-07 Georgia Stany Zjednoczone

Napisał

 Martyna Michalska

Moi towarzysze: Amber Griffith, Andy Zellner, Jennelle Llantin, Cristal Inoh, Glen Fell, Damian z Francji i Anna z Rumunii oraz wielu innych, którzy zwiedzali różne jaskinie w innych godzinach.

 

Odkąd się przeprowadziłam chciałam odwiedzić tutejszy klub Dogwood City Grotto w Atlancie podczas ich comiesięcznego spotkania, ale okazało się, że  lipcu mają coroczny camping w tzw. TAG ( Tennessee, Alabama i Georgia - w tych trzech stanach jest najwięcej jaskiń). Z nadzieją napisałam do nich maila i znalazło się dla mnie miejsce. Bez sprzętu, auta ani nawet namiotu pojechałam na trzydniowy wyjazd dwie godziny od Atlanty. Wszyscy byli bardzo pomocni i umożliwili mi zwiedzenie dwóch pięknych jaskiń. Pierwsza jaskinia Sinking Cove Cave, w której rezerwacie był nasz samochodowy camping „na pace” oraz do której, trzeba było wpłynąć parę metrów zimną rzeką.  Następnego dnia (ja z pożyczonym sprzętem dzięki  przemiłemu Steve’owi Davis z synem Kyle i żoną Karen) obeszliśmy też krótką, ale ładną jaskinę Cagle Chasm Complex z dosyć długim, bo 56 metrowym zjazdem. Dowiedziałam się parę ciekawostek jak funkcjonuje klub tutaj w Georgi oraz jakich technik jaskiniowych używają. Trudno było znaleźć dla mnie rolkę, ponieważ wszyscy zjeżdżają na drabince zjazdowej, a zamiast poręczowania podkłada się pod linę podkładkę. Zawsze coś nowego!

czwartek, 05 lipiec 2018 21:33

2018.07.05 Triumwirat w akcji

Napisał

Jerzy Pukowsk - Członek Honorowy SBB
Zdzisław Grebl - Członek Honorowy SBB
Jerzy Ganszer - Członek Honorowy SBB
Michał Ganszer - grupa wsparcia

Było ostro! Tutaj wiele zdjęć z tej ekstremalnej akcji - "kliknij"