Sport i turystyka

Sport i turystyka (2804)

czwartek, 16 lipiec 2026 22:24

2027.07.16 Puchar 12 Wzniesień - Łazek

Napisał
Beata Burdynowska - Weteran
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

pies - Tora

Było ciepło!  Dalej pierwsze miejsce w tym roku dzierży Beata Michalska-Kasperkiewicz!
Beata Burdynowska - Weteran
Eugeniusz Foltyn - Były Członek Sekcji Archeologicznej
Jerzy Ganszer

Wykonano inwentaryzację kręgów kamiennych w masywie Potrójnej.
poniedziałek, 21 wrzesień 2026 08:49

2026.09.19 Wulkan Cotopaxi - Ekwador

Napisał
Zdzisław Grebl + o.t.
Wyjście do schroniska Jose Rivas( 4860 m ) na wulkanie Cotopaxi. Partie szczytowe zamknięte ze względu na aktywność wulkanu. Wulkan ma jeden z nielicznych lodowców równikowych, którego dolna granica znajduje się na wysokości około 5000m n.p.m.
 
 
 
 
 
poniedziałek, 21 wrzesień 2026 00:32

2026.09.16 Jaskinia w Mechowie

Napisał
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer

To jest jaskinia turystyczna na zachód od Pucka.
poniedziałek, 21 wrzesień 2026 11:09

2026.09.15 Mönch, Szwajcaria

Napisał
Paweł Gądek
Tomasz Kochel

Weszliśmy na Mönch, górę w Alpach Berneńskich o wysokości 4107 m.
Z uwagi na nasz zaawansowany wiek wyjechaliśmy pociągiem na prawie 3500 m (Jungfraujoch), skąd spacerkiem udaliśmy się do pobliskiego schroniska na 3650 m, by następnego dnia wejść w miarę łatwo na szczyt.
O tej porze śnieżna grań prowadząca na szczyt jest już bardziej wąska i stroma, ale za to jest niewiele ludzi. Minęliśmy około 5 ekip.
poniedziałek, 14 wrzesień 2026 16:05

2026.09.14 ŁAZĘGA PIRENEJSKA

Napisał
Michał Merta

   Plan był dosyć ambitny, dokończyć przejście przez Pireneje od Morza Śródziemnego do Atlantyku, które rozpocząłem trzy lata temu i zakończyłem w Encamp w Andorze. 
Wtedy wystartowałem na przylądku Creus. 
Przez ten łańcuch górski są przeprowadzone dwa szlaki transpirenejskie: po francuskiej stronie GR 10, który poprowadzony jest dosyć nisko, oraz GR 11 po hiszpańskiej, który przebiega znacznie wyżej, lecz często schodzi do miejscowości w dolinach.
  Jest jeszcze jeden nieoficjalny szlak: HRP (Haute Route Pyrénéenne / Haute Randonnée Pyrénéenne), który wykorzystuje sieć istniejących szlaków i ścieżek, a w założeniu ma przebiegać możliwie jak najbliżej głównej grani między Atlantykiem a Morzem Śródziemnym. Pierwszy etap pokonałem szlakiem GR 11, teraz planowałem dokończyć przejście szlakiem HRP. No ale jak to w życiu bywa, planować to sobie można... W dzień mojego wylotu jakaś czeska awionetka wleciała w polską przestrzeń powietrzną bez zgłoszonego lotu i łączności radiowej.
   Efekt był taki, że myśliwce sprowadzały ją na lotnisko w Balicach, z którego miałam lecieć. Zamknięta przestrzeń powietrzna, odwołane loty i chaos taki, że udało się znaleźć lot dopiero tydzień później. Datę wylotu musiałem przełożyć, niestety daty powrotu już nie mogłem. Jasne było, że do Atlantyku nie dotrę w tym czasie, zresztą to był plan i tak zuchwały. Postanowiłem, że niespiesznym krokiem udam się na zachód, na tyle niespiesznym, aby przypadkiem nie skończyć w miejscu, gdzie zaczynają się łagodne wzgórza Kraju Basków, aby chciało się wrócić i skończyć wędrówkę aż do oceanu. I jak to w przypowieści ZEN: "Kto wie, co jest dobre, a co złe, zobaczymy..." po początkowym rozczarowaniu okazało się, że wyszła z tego przyjemna, swobodna pirenejska łazęga. Generalnie obrałem kierunek zachodni, ale gdy stwierdziłem, że jest jakiś rejon warty zobaczenia, to zbaczałem. Wysokie Pireneje, choć liznąłem ich nieco w Andorze, okazały się bardzo wymagające kondycyjnie. Dzienna suma przewyższenia często wahała się między 2500-3000 metrów  a pokonanie dziennie 25 km szlakiem HRP jest bardzo dobrym wynikiem. Gdy szlak na mapie jest oznaczony tylko kropeczkami prędkość spada do około 1 km/h i tak idąc w okół masywu Aneto udało mi się zrobić tylko 15 km przez cały dzień. 
Pireneje są zróżnicowane  geologiczne, piaskowce, granity i wapienie z dużą ilością jaskiń (kilka mijałem w bezpośrednim sąsiedztwie szlaku) Są to góry w których można poruszać się dosyć swobodnie obierając drogę wedle upodobań, jest tam bardzo dużo ścieżek poza znakowanymi szlakami. Szlaki GR są dobrze oznaczone ale nie zawsze możemy w związku tym spodziewać  się ścieżki.  Czasami jest to przeskakiwanie z głazu na głaz lub wyszukiwanie możliwości przejścia w luźnym rumoszu. 
  Biwakowanie poza parkami narodowymi jest dozwolone powyżej 2000 metrów, ale niewiele osób wydaje się tym przejmować. Można dosyć skutecznie odpocząć od telefonu bo zasięgu z reguły nie ma. Trzeba się liczyć z noszeniem żywności na 3-4 dni bo jeżeli trzymamy się HRP to sklepy są rzadko.
Turystów jednodniowych spotkałem tylko w Ordessie poza tym spotyka się głównie "hikerów" przemierzajacych którąś z transpirenejek.
   Góry z jednej strony wydają się dzikie i niedostępne z drugiej strony co mi dosyć mocno psuło ich odbiór to wszechobecny wypas bydła. Głównie krów, koni i czasem owiec. Jest ich tak dużo, że trudno jest o widok falujacych na wietrze traw na halach lub jakiejkolwiek roślinności wysokogorskiej. 
Zgryzione jest wszystko i prawie wszędzie. Wody jest dużo, ale takiej której by się człowiek nie obawiał nabrać do picia to już nie za bardzo . Nawet jak przechodziłem przez przełęcze 2800  m. To tam też  było przez krowy nas... 
Filtr do wody nie byłby  głupim pomysłem.
Dopiero w regionie Aragon mam wrażenie iż było wypasu trochę mniej. To znaczy zdarzały się rejony gdzie go nie było i wtedy robiło sie cudownie.
No ale nie ma co narzekać, przynajmniej możemy docenić to co mamy w naszej  części Karpat bo pod względem poziomu naturalności to nam Hiszpanie mogą pozazdrościć .
Podsumowując, odcinek który przeszedłem między Encamp  a Torla-Ordesa transpirenejką  i jeszcze do Sabiñánigo na autobus (takie pogórze 2000 m.) to około 280 km. 14 dni w górach.
  Ceny żywności praktycznie takie jak u nas, cen noclegów nie podam, bo spałem głównie pod tarpem. Refugia z reguły mijałem w środku dnia.
Piwo w barach niestety droższe niż  u nas, co nie powstrzymywało mnie od uzupełniania mikroelementów. 
W porównaniu do mojej pierwszej wędrówki w tych górach to muszę stwierdzić, że ludzi było dużo. Pierwszym razem byłem na przełomie maja i czerwca, nie było nikogo, wtedy jednak zdarzało się brodzić po kolana w śniegu i zmagać się z kapryśną pogodą. Teraz 2 tygodnie lampy.
  Była to piękna wysokogórska wędrówka, która będzie jeszcze miała, jak sądzę, swoją kontynuację.
Trochę się rozpisałem, ale pisząc to, jestem w autobusie do Bilbao i mając sporo czasu pomyślałem, że jest to dobry moment na podsumowanie na świeżo.
czwartek, 17 wrzesień 2026 11:35

2026.09.11-12 Szwajcaria Lagginhorn 4010 m.

Napisał
Martyna Michalska
Waldemar „Valdi” Makoś - AGS - Arbeitsgemeinschaft für Speläologie
Łukasz Piechocki
Iwona Pośpiech

Dojazd do doliny Saas Grund to jedna z najpiękniejszych tras samochodowych w Europie. Wjeżdżaliśmy autem na platformę kolejową! Pociąg przewiózł nas przez 15-kilometrowy tunel pod górą do Goppenstein, pokonaliśmy najwyżej położoną przełęcz w Szwajcarii – Furka (2 429 m npm) -  miejsce kultowe dla fanów James’a Bonda, gdzie odbywał się pościg w filmie „Goldfinger”. Sceneria jest niesamowita. Trasa do schroniska Hochsaas Hut (3 142 m npm) prowadzi najpierw przez zielone, szwajcarskie, wypasane łąki z widoczkami na zaśnieżone szczyty gór, a następnie przez wielkie, płytowe głazy. Szliśmy dość intuicyjnie, szlaki wyznaczone były jedynie przez ułożone kopczyki. Trzeba było używać napędu na 4, ponieważ trudność Lagginhornu wyceniana jest na PD, miejscami II i III. Szczyt jest dość wąski, nie udało nam się wejść we czwórkę i zrobić porządnego, wspólnego zdjęcia pod metalowym krzyżem. Na szczycie grasują polscy księża i rozdają święcone medaliki (fakt nie fake). Z ciekawostek to - w schronisku zaobserwowałam, że Szwajcarzy jedzą zdrową, zieloną sałatkę przed posiłkiem głównym ( jak nie zjesz, to nie dostaniesz mięska).

Zejście do parkingu ciągnęło się w nieskończoność. Słychać było kamienne osuwiska. Martyna pięknie umieściła friendy w skale, Waldi asekurował nas, żebyśmy bezpiecznie mogli pokonać najtrudniejsze fragmenty trasy. Łukasz był szefem kuchni i zaopatrzeniowcem. A ja – smerfem marudą, zwłaszcza, że nie zdążyliśmy zjechać kolejką linową. Przez 3 dni zakwasy przypominały mi o tym, że to był mój ostatni 4 tysięcznik w życiu i naprawdę już nigdy więcej! 

Świetna ekipa, udana pogoda, wysiłek i ŻYCIE JEST PIĘKNE!!! To, co… w przyszłym roku DOM?
czwartek, 10 wrzesień 2026 22:35

2026.09.10 Rejon Bystrej

Napisał
Anna Stolarczyk - Sekcja Archeologiczna przy Speleoklubie Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Rafał Konior - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer

Przeprowadzono eksploracje w kilku miejscach, bez wyraźnego rezultatu
J.G.


_________________________

Przebieg eksploracji: Przeprowadzono eksplorację w kilku miejscach, jednak bez wyraźnego rezultatu. W trakcie prac napotkano system nor, najprawdopodobniej należących do borsuka. O ich aktywnym użytkowaniu świadczą widoczne ślady obecności zwierzęcia oraz ściółka zgromadzona wewnątrz nor. Ściółka wygląda na przyniesioną przez zwierzę z doliny, ponieważ w bezpośrednim otoczeniu nor nie występuje trawa. System składa się z kilku nor zlokalizowanych w obrębie rowu. Przy ich budowie lub powiększaniu zwierzęta wykorzystały naturalne ułożenie kamieni. Wśród nich znajdują się również kamienie o dość dużych rozmiarach. Jedno z wejść do nory ma około 1,20 m szerokości i około 1,0 m wysokości.

A.S.
czwartek, 10 wrzesień 2026 16:06

2026.09.09 Javorová Dolina (Słowacja)

Napisał
Maciej Pawełczyk - Speleoklub Exotic,
Paweł Olszewski

Akcja turystyczno- kondycyjna w Dolinie Jaworowej. Ruszyliśmy zielonym szlakiem z Jaworzyny Tatrzańskiej i przeszliśmy ponad połowę trasy. Widoki super, pogoda dopisała.
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer

W rejonie starej huty szkła znaleziono "grudkę" szkła. Prawdopodobnie ma ok 160 lat!
Strona 1 z 201