Sport i turystyka (2804)
Beata Burdynowska - Weteran
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
pies - Tora
Było ciepło! Dalej pierwsze miejsce w tym roku dzierży Beata Michalska-Kasperkiewicz!
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
pies - Tora
Było ciepło! Dalej pierwsze miejsce w tym roku dzierży Beata Michalska-Kasperkiewicz!
Dział:
Sport i turystyka
piątek, 25 wrzesień 2026 19:51
2026.09.25 Beskid Mały - Wyjazd sekcji Archeologicznej przy Speleoklubie Bielsko-Biała
Napisał Jerzy Ganszer
Beata Burdynowska - Weteran
Eugeniusz Foltyn - Były Członek Sekcji Archeologicznej
Jerzy Ganszer
Wykonano inwentaryzację kręgów kamiennych w masywie Potrójnej.
Eugeniusz Foltyn - Były Członek Sekcji Archeologicznej
Jerzy Ganszer
Wykonano inwentaryzację kręgów kamiennych w masywie Potrójnej.
Dział:
Sport i turystyka
Zdzisław Grebl + o.t.
Wyjście do schroniska Jose Rivas( 4860 m ) na wulkanie Cotopaxi. Partie szczytowe zamknięte ze względu na aktywność wulkanu. Wulkan ma jeden z nielicznych lodowców równikowych, którego dolna granica znajduje się na wysokości około 5000m n.p.m.
Wyjście do schroniska Jose Rivas( 4860 m ) na wulkanie Cotopaxi. Partie szczytowe zamknięte ze względu na aktywność wulkanu. Wulkan ma jeden z nielicznych lodowców równikowych, którego dolna granica znajduje się na wysokości około 5000m n.p.m.
Dział:
Sport i turystyka
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
To jest jaskinia turystyczna na zachód od Pucka.
Jerzy Ganszer
To jest jaskinia turystyczna na zachód od Pucka.
Dział:
Sport i turystyka
Paweł Gądek
Tomasz Kochel
Weszliśmy na Mönch, górę w Alpach Berneńskich o wysokości 4107 m.
Z uwagi na nasz zaawansowany wiek wyjechaliśmy pociągiem na prawie 3500 m (Jungfraujoch), skąd spacerkiem udaliśmy się do pobliskiego schroniska na 3650 m, by następnego dnia wejść w miarę łatwo na szczyt.
O tej porze śnieżna grań prowadząca na szczyt jest już bardziej wąska i stroma, ale za to jest niewiele ludzi. Minęliśmy około 5 ekip.
Tomasz Kochel
Weszliśmy na Mönch, górę w Alpach Berneńskich o wysokości 4107 m.
Z uwagi na nasz zaawansowany wiek wyjechaliśmy pociągiem na prawie 3500 m (Jungfraujoch), skąd spacerkiem udaliśmy się do pobliskiego schroniska na 3650 m, by następnego dnia wejść w miarę łatwo na szczyt.
O tej porze śnieżna grań prowadząca na szczyt jest już bardziej wąska i stroma, ale za to jest niewiele ludzi. Minęliśmy około 5 ekip.
Dział:
Sport i turystyka
Michał Merta
Plan był dosyć ambitny, dokończyć przejście przez Pireneje od Morza Śródziemnego do Atlantyku, które rozpocząłem trzy lata temu i zakończyłem w Encamp w Andorze.
Plan był dosyć ambitny, dokończyć przejście przez Pireneje od Morza Śródziemnego do Atlantyku, które rozpocząłem trzy lata temu i zakończyłem w Encamp w Andorze.
Wtedy wystartowałem na przylądku Creus.
Przez ten łańcuch górski są przeprowadzone dwa szlaki transpirenejskie: po francuskiej stronie GR 10, który poprowadzony jest dosyć nisko, oraz GR 11 po hiszpańskiej, który przebiega znacznie wyżej, lecz często schodzi do miejscowości w dolinach.
Jest jeszcze jeden nieoficjalny szlak: HRP (Haute Route Pyrénéenne / Haute Randonnée Pyrénéenne), który wykorzystuje sieć istniejących szlaków i ścieżek, a w założeniu ma przebiegać możliwie jak najbliżej głównej grani między Atlantykiem a Morzem Śródziemnym. Pierwszy etap pokonałem szlakiem GR 11, teraz planowałem dokończyć przejście szlakiem HRP. No ale jak to w życiu bywa, planować to sobie można... W dzień mojego wylotu jakaś czeska awionetka wleciała w polską przestrzeń powietrzną bez zgłoszonego lotu i łączności radiowej.
Efekt był taki, że myśliwce sprowadzały ją na lotnisko w Balicach, z którego miałam lecieć. Zamknięta przestrzeń powietrzna, odwołane loty i chaos taki, że udało się znaleźć lot dopiero tydzień później. Datę wylotu musiałem przełożyć, niestety daty powrotu już nie mogłem. Jasne było, że do Atlantyku nie dotrę w tym czasie, zresztą to był plan i tak zuchwały. Postanowiłem, że niespiesznym krokiem udam się na zachód, na tyle niespiesznym, aby przypadkiem nie skończyć w miejscu, gdzie zaczynają się łagodne wzgórza Kraju Basków, aby chciało się wrócić i skończyć wędrówkę aż do oceanu. I jak to w przypowieści ZEN: "Kto wie, co jest dobre, a co złe, zobaczymy..." po początkowym rozczarowaniu okazało się, że wyszła z tego przyjemna, swobodna pirenejska łazęga. Generalnie obrałem kierunek zachodni, ale gdy stwierdziłem, że jest jakiś rejon warty zobaczenia, to zbaczałem. Wysokie Pireneje, choć liznąłem ich nieco w Andorze, okazały się bardzo wymagające kondycyjnie. Dzienna suma przewyższenia często wahała się między 2500-3000 metrów a pokonanie dziennie 25 km szlakiem HRP jest bardzo dobrym wynikiem. Gdy szlak na mapie jest oznaczony tylko kropeczkami prędkość spada do około 1 km/h i tak idąc w okół masywu Aneto udało mi się zrobić tylko 15 km przez cały dzień.
Pireneje są zróżnicowane geologiczne, piaskowce, granity i wapienie z dużą ilością jaskiń (kilka mijałem w bezpośrednim sąsiedztwie szlaku) Są to góry w których można poruszać się dosyć swobodnie obierając drogę wedle upodobań, jest tam bardzo dużo ścieżek poza znakowanymi szlakami. Szlaki GR są dobrze oznaczone ale nie zawsze możemy w związku tym spodziewać się ścieżki. Czasami jest to przeskakiwanie z głazu na głaz lub wyszukiwanie możliwości przejścia w luźnym rumoszu.
Biwakowanie poza parkami narodowymi jest dozwolone powyżej 2000 metrów, ale niewiele osób wydaje się tym przejmować. Można dosyć skutecznie odpocząć od telefonu bo zasięgu z reguły nie ma. Trzeba się liczyć z noszeniem żywności na 3-4 dni bo jeżeli trzymamy się HRP to sklepy są rzadko.
Turystów jednodniowych spotkałem tylko w Ordessie poza tym spotyka się głównie "hikerów" przemierzajacych którąś z transpirenejek.
Góry z jednej strony wydają się dzikie i niedostępne z drugiej strony co mi dosyć mocno psuło ich odbiór to wszechobecny wypas bydła. Głównie krów, koni i czasem owiec. Jest ich tak dużo, że trudno jest o widok falujacych na wietrze traw na halach lub jakiejkolwiek roślinności wysokogorskiej.
Zgryzione jest wszystko i prawie wszędzie. Wody jest dużo, ale takiej której by się człowiek nie obawiał nabrać do picia to już nie za bardzo . Nawet jak przechodziłem przez przełęcze 2800 m. To tam też było przez krowy nas...
Filtr do wody nie byłby głupim pomysłem.
Dopiero w regionie Aragon mam wrażenie iż było wypasu trochę mniej. To znaczy zdarzały się rejony gdzie go nie było i wtedy robiło sie cudownie.
No ale nie ma co narzekać, przynajmniej możemy docenić to co mamy w naszej części Karpat bo pod względem poziomu naturalności to nam Hiszpanie mogą pozazdrościć .
Podsumowując, odcinek który przeszedłem między Encamp a Torla-Ordesa transpirenejką i jeszcze do Sabiñánigo na autobus (takie pogórze 2000 m.) to około 280 km. 14 dni w górach.
Ceny żywności praktycznie takie jak u nas, cen noclegów nie podam, bo spałem głównie pod tarpem. Refugia z reguły mijałem w środku dnia.
Piwo w barach niestety droższe niż u nas, co nie powstrzymywało mnie od uzupełniania mikroelementów.
W porównaniu do mojej pierwszej wędrówki w tych górach to muszę stwierdzić, że ludzi było dużo. Pierwszym razem byłem na przełomie maja i czerwca, nie było nikogo, wtedy jednak zdarzało się brodzić po kolana w śniegu i zmagać się z kapryśną pogodą. Teraz 2 tygodnie lampy.
Była to piękna wysokogórska wędrówka, która będzie jeszcze miała, jak sądzę, swoją kontynuację.
Trochę się rozpisałem, ale pisząc to, jestem w autobusie do Bilbao i mając sporo czasu pomyślałem, że jest to dobry moment na podsumowanie na świeżo.
Dział:
Sport i turystyka
czwartek, 17 wrzesień 2026 11:35
2026.09.11-12 Szwajcaria Lagginhorn 4010 m.
Napisał Łukasz Piechocki
Martyna Michalska
Waldemar „Valdi” Makoś - AGS - Arbeitsgemeinschaft für Speläologie
Łukasz Piechocki
Iwona Pośpiech
Dojazd do doliny Saas Grund to jedna z najpiękniejszych tras samochodowych w Europie. Wjeżdżaliśmy autem na platformę kolejową! Pociąg przewiózł nas przez 15-kilometrowy tunel pod górą do Goppenstein, pokonaliśmy najwyżej położoną przełęcz w Szwajcarii – Furka (2 429 m npm) - miejsce kultowe dla fanów James’a Bonda, gdzie odbywał się pościg w filmie „Goldfinger”. Sceneria jest niesamowita. Trasa do schroniska Hochsaas Hut (3 142 m npm) prowadzi najpierw przez zielone, szwajcarskie, wypasane łąki z widoczkami na zaśnieżone szczyty gór, a następnie przez wielkie, płytowe głazy. Szliśmy dość intuicyjnie, szlaki wyznaczone były jedynie przez ułożone kopczyki. Trzeba było używać napędu na 4, ponieważ trudność Lagginhornu wyceniana jest na PD, miejscami II i III. Szczyt jest dość wąski, nie udało nam się wejść we czwórkę i zrobić porządnego, wspólnego zdjęcia pod metalowym krzyżem. Na szczycie grasują polscy księża i rozdają święcone medaliki (fakt nie fake). Z ciekawostek to - w schronisku zaobserwowałam, że Szwajcarzy jedzą zdrową, zieloną sałatkę przed posiłkiem głównym ( jak nie zjesz, to nie dostaniesz mięska).
Zejście do parkingu ciągnęło się w nieskończoność. Słychać było kamienne osuwiska. Martyna pięknie umieściła friendy w skale, Waldi asekurował nas, żebyśmy bezpiecznie mogli pokonać najtrudniejsze fragmenty trasy. Łukasz był szefem kuchni i zaopatrzeniowcem. A ja – smerfem marudą, zwłaszcza, że nie zdążyliśmy zjechać kolejką linową. Przez 3 dni zakwasy przypominały mi o tym, że to był mój ostatni 4 tysięcznik w życiu i naprawdę już nigdy więcej!
Świetna ekipa, udana pogoda, wysiłek i ŻYCIE JEST PIĘKNE!!! To, co… w przyszłym roku DOM?
Waldemar „Valdi” Makoś - AGS - Arbeitsgemeinschaft für Speläologie
Łukasz Piechocki
Iwona Pośpiech
Dojazd do doliny Saas Grund to jedna z najpiękniejszych tras samochodowych w Europie. Wjeżdżaliśmy autem na platformę kolejową! Pociąg przewiózł nas przez 15-kilometrowy tunel pod górą do Goppenstein, pokonaliśmy najwyżej położoną przełęcz w Szwajcarii – Furka (2 429 m npm) - miejsce kultowe dla fanów James’a Bonda, gdzie odbywał się pościg w filmie „Goldfinger”. Sceneria jest niesamowita. Trasa do schroniska Hochsaas Hut (3 142 m npm) prowadzi najpierw przez zielone, szwajcarskie, wypasane łąki z widoczkami na zaśnieżone szczyty gór, a następnie przez wielkie, płytowe głazy. Szliśmy dość intuicyjnie, szlaki wyznaczone były jedynie przez ułożone kopczyki. Trzeba było używać napędu na 4, ponieważ trudność Lagginhornu wyceniana jest na PD, miejscami II i III. Szczyt jest dość wąski, nie udało nam się wejść we czwórkę i zrobić porządnego, wspólnego zdjęcia pod metalowym krzyżem. Na szczycie grasują polscy księża i rozdają święcone medaliki (fakt nie fake). Z ciekawostek to - w schronisku zaobserwowałam, że Szwajcarzy jedzą zdrową, zieloną sałatkę przed posiłkiem głównym ( jak nie zjesz, to nie dostaniesz mięska).
Zejście do parkingu ciągnęło się w nieskończoność. Słychać było kamienne osuwiska. Martyna pięknie umieściła friendy w skale, Waldi asekurował nas, żebyśmy bezpiecznie mogli pokonać najtrudniejsze fragmenty trasy. Łukasz był szefem kuchni i zaopatrzeniowcem. A ja – smerfem marudą, zwłaszcza, że nie zdążyliśmy zjechać kolejką linową. Przez 3 dni zakwasy przypominały mi o tym, że to był mój ostatni 4 tysięcznik w życiu i naprawdę już nigdy więcej!
Świetna ekipa, udana pogoda, wysiłek i ŻYCIE JEST PIĘKNE!!! To, co… w przyszłym roku DOM?
Dział:
Sport i turystyka
Anna Stolarczyk - Sekcja Archeologiczna przy Speleoklubie Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Rafał Konior - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Przeprowadzono eksploracje w kilku miejscach, bez wyraźnego rezultatu
J.G.
_________________________
Przebieg eksploracji: Przeprowadzono eksplorację w kilku miejscach, jednak bez wyraźnego rezultatu. W trakcie prac napotkano system nor, najprawdopodobniej należących do borsuka. O ich aktywnym użytkowaniu świadczą widoczne ślady obecności zwierzęcia oraz ściółka zgromadzona wewnątrz nor. Ściółka wygląda na przyniesioną przez zwierzę z doliny, ponieważ w bezpośrednim otoczeniu nor nie występuje trawa. System składa się z kilku nor zlokalizowanych w obrębie rowu. Przy ich budowie lub powiększaniu zwierzęta wykorzystały naturalne ułożenie kamieni. Wśród nich znajdują się również kamienie o dość dużych rozmiarach. Jedno z wejść do nory ma około 1,20 m szerokości i około 1,0 m wysokości.
A.S.
Jerzy Pukowski
Rafał Konior - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Przeprowadzono eksploracje w kilku miejscach, bez wyraźnego rezultatu
J.G.
_________________________
Przebieg eksploracji: Przeprowadzono eksplorację w kilku miejscach, jednak bez wyraźnego rezultatu. W trakcie prac napotkano system nor, najprawdopodobniej należących do borsuka. O ich aktywnym użytkowaniu świadczą widoczne ślady obecności zwierzęcia oraz ściółka zgromadzona wewnątrz nor. Ściółka wygląda na przyniesioną przez zwierzę z doliny, ponieważ w bezpośrednim otoczeniu nor nie występuje trawa. System składa się z kilku nor zlokalizowanych w obrębie rowu. Przy ich budowie lub powiększaniu zwierzęta wykorzystały naturalne ułożenie kamieni. Wśród nich znajdują się również kamienie o dość dużych rozmiarach. Jedno z wejść do nory ma około 1,20 m szerokości i około 1,0 m wysokości.
A.S.
Dział:
Sport i turystyka
Maciej Pawełczyk - Speleoklub Exotic,
Paweł Olszewski
Akcja turystyczno- kondycyjna w Dolinie Jaworowej. Ruszyliśmy zielonym szlakiem z Jaworzyny Tatrzańskiej i przeszliśmy ponad połowę trasy. Widoki super, pogoda dopisała.
Paweł Olszewski
Akcja turystyczno- kondycyjna w Dolinie Jaworowej. Ruszyliśmy zielonym szlakiem z Jaworzyny Tatrzańskiej i przeszliśmy ponad połowę trasy. Widoki super, pogoda dopisała.
Dział:
Sport i turystyka
wtorek, 08 wrzesień 2026 22:41
2026.09.08 Wyjazd Sekcji Archeologicznej przy SBB do Jaworza Nałęża
Napisał Jerzy Ganszer
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
W rejonie starej huty szkła znaleziono "grudkę" szkła. Prawdopodobnie ma ok 160 lat!
Jerzy Ganszer
W rejonie starej huty szkła znaleziono "grudkę" szkła. Prawdopodobnie ma ok 160 lat!
Dział:
Sport i turystyka
Więcej...
Beata Burdynowska - Weteran
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Lokalizacja obiektu według Rozmusa - "kliknij"
Obiekt ma 6,5 m dł.
Obiekt został splanowany 14 stycznia 1990 r przez Katarzynę Jasionek, Jerzego Pukowskiego i Jerzego Ganszera.
Należy wspomnieć, że w skałce w której jest Szczelina przeprowadzono wspinaczkę z użyciem liny /w tamtej epoce/.
W okresie międzywojennym na skałce stała altanka widokowa.
Tutaj inne zdjęcia - "kliknij" /pierwsze zdjęcie nad wodą poniżej/
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Lokalizacja obiektu według Rozmusa - "kliknij"
Obiekt ma 6,5 m dł.
Obiekt został splanowany 14 stycznia 1990 r przez Katarzynę Jasionek, Jerzego Pukowskiego i Jerzego Ganszera.
Należy wspomnieć, że w skałce w której jest Szczelina przeprowadzono wspinaczkę z użyciem liny /w tamtej epoce/.
W okresie międzywojennym na skałce stała altanka widokowa.
Tutaj inne zdjęcia - "kliknij" /pierwsze zdjęcie nad wodą poniżej/
Dział:
Sport i turystyka
Jerzy Ganszer
Pokonano trasę z Przełęczy Salmopolskiej do schroniska na Przysłopie i dalej Dolina Białej Wisełki. 275 m przewyższenia, 23 kilometry. Ładne widoki. To było sprawdzenie trasy dla przyszłych akcji dla osób rekreacyjnych.
Pokonano trasę z Przełęczy Salmopolskiej do schroniska na Przysłopie i dalej Dolina Białej Wisełki. 275 m przewyższenia, 23 kilometry. Ładne widoki. To było sprawdzenie trasy dla przyszłych akcji dla osób rekreacyjnych.
Dział:
Sport i turystyka
czwartek, 03 wrzesień 2026 23:10
2026.09.03 Akcja rowerowa do Kaskad Rodła w Wiśle
Napisał Jerzy Ganszer
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
13 kilometrów, 210 m przewyższenia. Akcja rekreacyjna - polecamy wszystkim.
Należy wspomnieć, że w niższym wodospadzie jest schron podskalny o nazwie Dolna Kaskada Rodła K.Bs-02.90 dł. 2 m. Plan wykonali w 2007 r Jerzy Urbański i Jerzy Ganszer.
Literatura - Jaskinie Polskich Karpat Fliszowych - uzupełnienia I Jerzy Grodzicki. Warszawa 2016
Tutaj kilka zdjęć z akcji - "kliknij"
Jerzy Ganszer
13 kilometrów, 210 m przewyższenia. Akcja rekreacyjna - polecamy wszystkim.
Należy wspomnieć, że w niższym wodospadzie jest schron podskalny o nazwie Dolna Kaskada Rodła K.Bs-02.90 dł. 2 m. Plan wykonali w 2007 r Jerzy Urbański i Jerzy Ganszer.
Literatura - Jaskinie Polskich Karpat Fliszowych - uzupełnienia I Jerzy Grodzicki. Warszawa 2016
Tutaj kilka zdjęć z akcji - "kliknij"
Dział:
Sport i turystyka
Beata Burdynowska - Weteran - grupa wsparcia
Bogusława Czarnecka - Osoba Towarzysząca - grupa wsparcia
Jerzy Pukowski - grupa wsparcia
Roman Czarnecki - Weteran
Jerzy Ganszer
Tym razem odcinek był nieznacznie łatwiejszy, ale było sporo małych wodospadów. Roman w wodzie leżał jeden raz, Prymula dwa razy. W tym dniu przepłynęliśmy z Kęt za Nową Wieś. Do ujścia Młynówki do Soły zostało nam jeszcze 1,5 odcinka - chyba skończymy to już w przyszłym roku . Po drodze natrafiliśmy na stary młyn - baliśmy się przepłynąć w miejscu, w którym było koło wodne.
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij".
Bogusława Czarnecka - Osoba Towarzysząca - grupa wsparcia
Jerzy Pukowski - grupa wsparcia
Roman Czarnecki - Weteran
Jerzy Ganszer
Tym razem odcinek był nieznacznie łatwiejszy, ale było sporo małych wodospadów. Roman w wodzie leżał jeden raz, Prymula dwa razy. W tym dniu przepłynęliśmy z Kęt za Nową Wieś. Do ujścia Młynówki do Soły zostało nam jeszcze 1,5 odcinka - chyba skończymy to już w przyszłym roku . Po drodze natrafiliśmy na stary młyn - baliśmy się przepłynąć w miejscu, w którym było koło wodne.
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij".
Dział:
Sport i turystyka
