Jaskinie i wyprawy (1616)
Jerzy Ganszer
Jaskinia ma długość 96 m i 7,55 deniwelacji. W końcowej sali jest puszka do dokonywania wpisów. W tym roku byliśmy pierwszą ekipą.
Na powierzchni autor sprawozdania uczestniczył w Pucharze 12 Wzniesień.
A w drodze w dół napotkaliśmy bardzo wysokie drzewo, w planie mamy zmierzenie wysokości tego okazu.
2026.09.22 Ekwador - Wyspy Galapagos Jaskinia el Chato
Napisał Jerzy GanszerZwiedziliśmy jaskinię wulkaniczną El Chato.
W jaskini można spotkać dwa endemiczne gatunki sów i różne gatunki pająków.
2026.09.19 Ptasia Studnia - Komin Pustynna Burza, Sala Dantego
Napisał Maciej JeziorskiMałgorzata Błaszczyk
Filip Pukmiel
Piotr „Kudłaty” Gawlas
Maciej Jeziorski
Nie da się ukryć — ta akcja należała do wybitnie rekreacyjnych. Wyspani, po solidnej zapiekance i kawie ze stacji, nim się obejrzeliśmy, a już na zegarze była 13:00, gdy wchodziliśmy do jaskini.
Podejście pod otwór górnym wariantem, przez mocno eksponowaną trawiastą półkę, jak zwykle dostarczyło nam zapierających dech w piersiach widoków i wrażeń. Dla Filipa było to z pewnością wyjątkowo ekscytujące przeżycie — zwłaszcza gdy metr od niego przemknął spadający kamień.
Dotarliśmy do Kominu Pustynna Burza, a w drodze powrotnej wstąpiliśmy jeszcze do Sali Dantego, by z góry rzucić okiem na Szczelinę Strzygi i Studnię Taty.
Z jaskini wyszliśmy po całkiem przyzwoitych 5 godzinach akcji pod ziemią. Zdążyliśmy nawet na zachód słońca, a to zwykle nie zdarza się nam zbyt często.
2026.09.19 Jaskinie Jurajskie dla początkujących
Napisała Lana SvetličićJulia Mihwa - osoba towarzyszącą
Benjamin Kopiec - osoba towarzyszącą
Radosław Jędrzejczyk
Lana Svetličić
Dziś zabraliśmy z Radkiem rokujących alpinistów jaskiniowych, na ich pierwszą wycieczkę po jurajskich dziurach.
Na pierwszy strzał poszła Jaskinia Trzebniowska (J.Cz.II-04.22). Wszyscy radośnie niemal przebiegli trudności tej jaskini, aby móc podziwiać pozostałe tam nacieki. Kolejnym punktem programu była Jaskinia Księdza Borka (J.Cz.III-04.06). Tutaj przećwiczyliśmy najpierw na powierzchni, potem już w dziurze, zarówno zjeżdżanie w kluczu francuskim, jak i wspinanie po drabince speleologicznej. Z nowo pozyskanymi umiejętnościami progi i pochylnie jaskini nie stanowiły dla zespołu większego problemu, więc i ta jaskinia poszła nam dość sprawnie. Następnie mały przestój - miała być jedynie szybka przekąska na stacji, a skończyło się koniecznością wymiany opony. W okrojonym już zespole ruszyliśmy do kulminacyjnej dziury tego wyjazdu. Była nią oczywiście kochana przez wszystkich Jaskinia Berkowa (J.Cz.III-06.05). Choć było widać już zmęczenie zarówno na twarzach jak i w ruchach, to i w niej nie udało się nas zatrzymać na długo.
Wszyscy pomimo zmęczenia wrócili do domów zadowoleni. Można mieć nadzieję, że będą chcieli kontynuować swoją przygodę jaskiniową i kto wie, może dołączą do kursu taternictwa jaskiniowego za rok.
Katarzyna
Paweł Drzeniek - Speleoklub Tatrzański
Beata Burdynowska - Weteran
Jerzy Ganszer
To był intensywny trening. Zwiedzano również Jaskinie w Kościelcu I.
Kilka zdjęć - "kliknij"
2026.09.05-06 Egzamin praktyczny - Wyjazd kursowy
Napisała Lana SvetličićTomasz „Murzyn" Grzegrzułka - egzaminator
Wacław „Przygoda" Michalski - egzaminator
Jowita Kubica - egzaminowana
Iwona "Ciotka" Pośpiech - egzaminowana
Maciek Filipski - egzaminowany
Radosław "Wycior" Jędrzejczyk - egzaminowany
Artur "Młody" Suwała-Pikania - egzaminowany
Tomasz Motoszko - wsparcie emocjonalne
Małgorzata Błaszczyk
Marzena Krzempek - osoba towarzyszącą
Emanuel "Emek" Soja z kursantami
Robert Bereta z Agnieszką
Lana "Wycior" Svetličić - egzaminowana
Nadszedł i ten dzień. Czas by sprawdzić, czy można puścić kursantów samych w świat.
Pogoda początkowo była szaro bura, kontrastując z dobrymi humorami wszystkich przybyłych. Na rozruch poszła znajomość węzłów, przez którą bezproblemowo udało się przebrnąć. Koło fortuny zadecydowało o składach dwuosobowych zespołów, w których do końca dnia współpracowaliśmy. Plan był następujący: wspinaczka sportowa i wielowyciągowa z Bartkiem, trawers oraz zjazd na złodzieja z Wackiem, oraz poręcz i deporęcz pod czujnym okiem Murzyna. Wisienką na torcie kończącą egzamin, było autoratownictwo. Czas przeleciał bardzo szybko, i już był wieczór, gdy kończyliśmy nasze zmagania.
Po egzaminie zrobiliśmy szybki wypad do sklepu i przygotowanie pod ognisko. Gdy udało nam się zapalić ognisko i zjeść pierwszą serię kiełbasek, nadszedł czas na podsumowanie kursu oraz ogłoszenie wyników egzaminów. Potem już tylko czekały nas radosne pogawędki, więcej jedzenia oraz snucie planów na kolejne wyjazdy. Niestety biesiadę przerwała nam niechybnie nadchodzącą burza.
Kurs z pewnością będę wspominać radośnie, mimo trudności i chwil grozy (jak zauważenie, że moje kijki porwała lawina), był to czas pełen nowych doświadczeń i wspaniałych przeżyć. Mam jednak nadzieję, że zarówno z instruktorami jak i współkursantami uda się jeszcze pojechać na kolejne akcje jaskiniowe. A na razie pozostało mi już tylko czekać na przybycie mojej własnej karty taternika.
Jerzy Pukowski - Jaskinia w Trzech Kopcach
Paweł Drzeniek - Speleoklub Tatrzański - Jaskinia w Trzech Kopcach i Jaskinia Dujaca
Jerzy Ganszer - Jaskinia w Trzech Kopcach i Jaskinia Dująca
Dotarliśmy również do rytu naskalnego "Jacka". Podejście ze Szczyrku Biłej, po drodze zabytkowy cis.
Monika Bolcková - Speleoklub Orcus Bohumin
Roman Latečka - Speleoklub Orcus Bohumin
Ladislav Michalík - Speleoklub Orcus Bohumin
Jakub Vávra - Speleoklub Orcus Bohumin
Jerzy Pukowski - grupa wsparcia
Kamil Polański - Speleoklub Tatrzański
Jerzy Ganszer
Akcja spokojna. Dotarto do Magla na - 300 m /5 osób/ . Czas akcji 6,5 godzin. Wspaniałe widoki, wszyscy zadowoleni! Dla części osób to był rekord głębokości.
Tutaj zdjęcia - "kliknij "
2026.08.27 Jaskinia przed Rozdrożem - Beskid Żywiecki
Napisał Jerzy GanszerWanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Zdzisław Grebl
Barbara Madalińska - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer
Jaskinia o długości 27,6 m i głębokości 8,14 m. Jest tam sala i można się do niej dostać w cywilu. Dwie osoby zdobyły szczyt Pilska.
Lana Svetlicić
Patryk Zuziak
Paweł Gądek
Mateusz Kohut
Osoba Incognito
Tomasz Kochel
Udało się nam nawiązać kontakt głosowy między Jaskinią w Stołowie (główna sala) a Jaskinią Dującą (partie położone najbardziej na północny zachód o nazwie Mleczny Zaułek). Z pomiarów Pawła wynika, że dzieli je w tym miejscu kilka metrów.
Więcej...
Anna Stolarczyk - Osoba Towarzysząca
Jerzy Ganszer
W jaskini 15 podkowców małych. Wejście stalowe obok wejścia zostało zamaskowane. W jaskini zaobserwowano niedopałki! Wykonano sporo zdjęć.
Tutaj zestaw zaobserwowanych nietoperzy - "kliknij"
2026.08.15 Tatry Słowackie, Ostrva - Valentina VI+
Napisał Piotr GawlasTomasz Kochel - główny szerpa
Piotr „Kudłaty" Gawlas - robol ;)
Pogoda dopisała, od dłuższego czasu upał, cieki wodne kompletnie wyschły. W górach dużo wspinaczy. Popradzki staw urzeka swoją urodą, bliskością i łatwością podejścia, więc trudno się dziwić. Drogi wspinaczkowe na Osterwie zadbane, dobrze ubezpieczone w stałe przeloty i solidne stanowiska, i przede wszystkim jest to granit, który nie ulega, jak wapień, wyślizganiu podczas masowego wspinania.
Rozważaliśmy kilka wariantów wspinaczki. Padło na Valentinę, bo była pusta. Może ten stopień więcej odstraszał? Sąsiednia droga o której myśleliśmy, Julova, oblegana przez kilka zespołów, fajna tatrzańska piątka plus, w końcu jest sierpień, każdy chciałby ją mieć :)
Valentina, wyceniona na VI+, urzekała swą płytą na początku pierwszego wyciągu, dalej lekka załupa, by dotrzeć do stanowiska wspólnego z Julovą. I tu tłok. 4 osoby na stanie, ktoś poniżej w kolejce. Poprzedni zespół się uwinął, nam też poszło sprawnie. Kolejny wyciąg Valentiny to rajbung stromą płytą, którą kończy rumoszowaty kominek. Nad kominkiem jest szeroki gzyms i wygodny stan, wspólny tym razem z drogą Majową V+. Trzeci wyciąg Valentiny i Majowa dalej prowadzą razem, rajbungiem przez płytę, pod przewieszką i ponad nią do kolejnego, ostatniego tu stanu na czubku skalnej turniczki. Można by zrobić jeszcze wyciąg na szczyt Małej Igły w Osterwie, ale zjeżdżamy na drugą stronę do żlebu.
Żlebem kawałek podchodzimy pod Igłę w Osterwie. Jej zachodnią ścianą prowadzą dwie drogi wspinaczkowe: Aviatica VI i Matematica V+. Wspinamy Matematicę. Kolejne 3 wyciągi prowadzą nas na szczyt igły. Na szczycie tłum turystów z przewodnikiem, ale się już wycofują. Te kilka metrów kwadratowych wierzchołka nie pomieściło by tylu wspinaczy.
Zjeżdżamy z igły 28 metrów na drugą jej, wschodnią stronę, na wielki, trawiasty zachód. Zachodem tym można dojść do żlebu i dalej żlebem w stronę wierzchołka lub zejść zachodem nad skraj Zachodniej Ściany Osterwy i zjechać do podstawy ściany. Albo kolejny wspin, na szczyt Osterwy, drogą maks V, cztery krótkie 25-cio albo 2 długie, 50-cio metrowe wyciągi. Wspinamy. Na wierzchołku stajemy 20:10. Bar i kuchnię w Popradzkiej Chacie zamykają o 21:00. Biegiem więc do schroniska, gdzie udało nam się przed samym zamknięciem zjeść po misce kwaśnicy z chlebem i napić kofoli. Wyjazd zakończył się dla wszystkich sycie, wspinaczkowo i żołądkowo. Zadowoleni i zmęczeni wróciliśmy do domów.
2026.08.07-16 Włochy, Alpy Bergamskie wyjazd eksploracyjny
Napisał Jerzy GanszerMarcin Freindorf - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer /strona internetowa - "kliknij"/
Działano w oparciu o obóz jaskiniowy zorganizowany przez Włochów.
Opis wyjazdu dotyczy głównie autora.
9 sierpień - Abisso Alberto Buzio - 100 m. Czas akcji 2 godziny
10 sierpnia - Pozzo Nel Dito - 300 m. czas akcji 18 godzin
12 sierpnia - burza, zaćmienie Słońca
13 sierpnia - wielka trudna akcja eksploracyjna powierzchniowa
14 sierpnia partie wstępne Viva le Donne i zdobycie szczytu Grigna Settentrionale 2410 m - "kliknij"
Główny organizator Andrea Maconi przekazał swój autograf - będzie zarejestrowany tutaj - "kliknij"
Akcja z dnia 10 sierpnia to była 823 akcja J.G. - spis jest widoczny tutaj - "kliknij" /akcje tatrzańskie lub poza granicami Polski/
Tutaj zdjęcia z wyjazdu - "kliknij"
Cztery kroki do jaskini - Jaskinia Czerwony Pająk, Tennengebirge, Alpy Salzburskie, Austria
Wyprawa dopiero co się rozpoczęła. Każdemu z poprzedniego roku zostały jakieś niezakończone historie, eksploracje, niesprawdzone tematy. Jaskinie Tennengebirge nadal mają dla nas sporo zagadek, nadal mało je znamy. Mnie z zeszłego roku został niedowspinany komin nad Salą z Wantą w Jaskini Czerwony Pająk. Rok temu brakło czasu, trochę odwagi. Po całym roku przemyśleń, nastawiłem się psychicznie i sprzętowo na to wspinanie. Nie jest tego wiele, stojąc na spągu Sali z Wantą jakieś 40 metrów szacunkowo. Ale biegnie on w stronę masywu, światło znika w załamującym się kominie i kusi, choć start do wspinu kiepski, ściany dudniące ciągną kruszyzną.
Rok temu, do tego miejsca szliśmy od schroniska przez główny otwór prawie 3 godziny. Po wywspinaniu przez Tymka na poprzedniej wyprawie Pochylni Tymkowej, która doprowadziła nas do Sali z Dzwonkiem, odkryłem i odkopałem z pomocą Mundka i Tymka drugi otwór Jaskini Czerwonego Pająka. Sytuacja eksploracyjna mocno się zmieniła. Ułatwilo i przyspieszył to dojście do części rejonów eksploracyjnych w jaskini. Dodatkowo sprawiło niezłe zaskoczenie wśród ekipy eksploratorów, gdzyż otwór otworzył się w leju, którego krawędzią przechodziliśmy prawie codziennie, idąc na eksplorację Czerwonego Pająka i okolicznych jaskiń. Nikt nigdy tu nie zajrzał, nikt nigdy nie pomyślał, że to akurat tu. Historia Sali z Dzwonkiem jest również bardzo ciekawa. Pochylnia Tymkowa kończy się jakieś 40 metrów nad dnem Sali z Wantą. Dalej jest przełamanie korytarza i kolejny prożek, który doprowadza na poziom Sali z Dzwonkiem. Wspinając te partie, Tymek w pewnym momencie krzyknął, że znalazł dzwonek. Ale jaki dzwonek, skąd w jaskini dzwonek? Taki zwykły pasterski, leżał na kamieniu. Część obroży zdążyła przegnić, fragment łańcuszka, którym był dopięty przerdzewieć. W okolicy nie było jednak żadnego szkieletu ani nawet pojedynczej kostki zwierzęcia, które go nosiło. Wychodzi na to, że nie dalej, niż 150 lat temu jaskinia musiała mieć połączenie z powierzchnią, ktoś lub coś wlazło do środka, zgubiło dzwonek i wyszło a otwór z czasem uległ zawaleniu. Ten scenariusz dał mi do myślenia, że tutaj w okolicy jest drugi otwór Czerwonego Pająka.
W tym roku we wspinaniu i eksploracji komina pomagał mi Mateusz z SCW. Świetnie asekurował i asystował we wspinaczce. Komin po przełamaniu w górnych partiach zamienia się w kaskadę. Urokliwe miejsce. Świeża, lita skała, widać, że płynie tędy woda. Dalej w górę prowadzi korytarzyk z dużą ilością rumoszu i zaklinowaną na środku dużą wantą. Niestety kończy się zagruzowanym oknem o kształcie soczewki. W górnym korytarzu jest jeszcze jedno dosyć wąskie okno, do którego nikt nie wchodził. Całość komina po pomiarach to niecałe pięćdziesiąt metrów, ale dołożył do całkowitej deniwelacji jaskini +3,5 metra. Komin otrzymał nazwę Komina Kudłatych Myśli a kaskada Mateuszowym Korytarzem.
Jaskinia Czerwony Pająk leży w pobliżu dwóch dużych jaskiń: Jaskini pod Modrzewiem i Jaskini Śnieżne Korki. Część korytarzy jaskiń pokrywa się na jednej szczelinie, odległość jest wprawdzie dosyć duża, około 60 metrów, ale jest brana pod uwagę możliwość połączenia tych jaskiń w jeden system. Dało by to ładny wynik w długości systemu i całkiem ładną deniwelację. I prędzej czy później ktoś to zrobi.
