Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (858)

niedziela, 06 wrzesień 2020 19:24

2020.09.3-4 Gran Paradiso

Napisał
Ewa Rutkowska
Dominika Michalska
Martyna Michalska
Kuba Binda
Łukasz Piechocki
Kazimierz Ślęk
Fabian Weber
Peter Weber
Wacław Michalski
Zdobyliśmy Gran Paradiso 4061m npm, Peter zatrzymał się nieco przed szczytem. Wyjazd z rodzinnego klanu Michalskich, przekształcił się w udaną wyprawę klubową, dołączyli panowie Weberowie z Niemiec, chłopak Dominiki z ojcem. Zrobiliśmy ładną pętlę na górę do schroniska Chabod i następnego dnia lodowcem na szczyt z figurką Madonny a powrót klasycznie przez schronisko Emmanuele. Piękna góra, cudna pogoda i widoki, świetna kompania.
piątek, 11 wrzesień 2020 23:32

2020.09.11 Grań Fajek - wspinaczka

Napisał
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Jerzy Ganszer


Tutaj zdjęcia - "kliknij" 

1164 m podejścia, 22 kilometry marszu.
niedziela, 13 wrzesień 2020 18:52

2020.09.09-13 Centralny Obóz Tatrzański KTJ-PZA

Napisał
Od środy 09 do niedzieli 13 września 2020 roku na Polanie Rogoźniczańskiej dobywał się Centralny Obóz Tatrzański KTJ-PZA.  W obozie wzięło udział dość liczne grono taterników jaskiniowych oraz instruktorów taternictwa jaskiniowego z klubów z całej Polski. W miłej i koleżeńskiej atmosferze dokonywano przejść jaskiń tatrzańskich.
Najciekawsze to niewątpliwie pierwsze przejścia jaskini Studnia w Kazalnicy, która od niedawna jest połączona z jaskinią Lodową Miętusią i daje nam możliwość zrobienia bardzo efektywnego trawersu pomiędzy otworami oraz dojście do dna tego niewielkiego systemu. Podczas obozu ciągi obu jaskiń zostały ostatecznie przemierzone i opisane.
Kolejnym ciekawym a zarazem trudnym przejściem było osiągnięcie nowego dna Ptasiej Studni przez ciągi Rzetelnej Informacji. Taternicy jaskiniowi, którzy te ciągi pokonywali wiedzą, czym jest przejście ciasnego i krętego meandra z kilkoma mocnymi zaciskami z których jeden jest pod stropem niewielkiego kominka i przy powrocie z dna nastręcza sporo problemów.
Odwiedzone zostały również jaskinie Wielka Litworowa do Magla i Snieżna do Syfonu Dominiki.
Ostatni dzień "terenowy" obozu poświęcony był na wyjścia topograficzne w rejon Wielkiej Świstówki i Ratusza Mułowego. Niestety z powodu lekkiej kontuzji kolana ja ten dzień spędziłem na bazie.
Obóz zakończył się w niedzielę praniem lin, sprzętu, zwijaniem obozowiska a w godzinach późno popołudniowych jego uczestnicy w dobrych nastrojach rozjechali się do domów.

Piotr "Kudłaty" Gawlas
niedziela, 06 wrzesień 2020 20:38

2020.09.05. Ferrata Bethaz-Bovard

Napisał
Ewa Rutkowska
Martyna Michalska
Łukasz Piechocki
Kuba Binda
Wacław Michalski
Po akcji na Gran Paradiso i noclegu na uroczym kampingu u Franca, przejechaliśmy za namową Łukasza do sąsiedniej doliny i w miejscowości Valgrisenche zrobiliśmy część tamtejszej ferraty. Cała zajmuje ponoć 4-5 godzin plus bardzo długie 3 godzinne zejście. Niestety z braku czasu wycofaliśmy się w połowie, gdzie da się jeszcze zejść na krótki szlak do wsi. I tak pokonaliśmy jednak ponad 500 m przewyższenia i kluczowe, najbardziej efektowne odcinki. Trasa, dolina i .... kawiarnia pod ścianą godne polecenia !.
poniedziałek, 07 wrzesień 2020 22:49

2020.09.05-06 Nad Kotliny do połączenia z Wilczą

Napisała
Agnieszka Gądek
Marcin "FrytkaPunk" Freindorf - KKTJ

Sobotni poranek, piękna pogoda i ciężki plecak na plecach - tak rozpoczęła się dla mnie wyjątkowa wyprawa do Nad Kotlin. Wyjątkowa, bo pierwszy raz miałam spać w jaskini. Drogę do Nad Kotlin już znałam, słoneczko świeciło nam przez prawie całe podejście, za chmury zaszło dopiero pod otworem jaskini. Zjechaliśmy studnię zlotową, zostawiliśmy sprzęt biwakowy i ruszyliśmy na dół. I co? Mój ulubiony trawers... Na szczęście tym razem był nieco inaczej zaporęczowany i udało mi się go przejść odrobinę sprawniej niż 2 tygodnie wcześniej. Lin też nie zabrakło i mogliśmy odbić w bok do Kościoła i połączenia z jaskinią Wilczą. Od razu można było zauważyć różnice - te partie jaskini są dużo bardziej kruche i łatwo strącić kamień. Trochę ciaśniejszych miejsc, lina z przejazdem przez węzeł, zapieraczka - wszystkiego po trochu. Partie ładne, ale myślę, że dosyć mocno niebezpieczne. 
W drodze powrotnej mój ulubiony trawers jednak postanowił mnie pokonać i znowu musiałam z nim walczyć. 
Czas w jaskini żyje swoim własnym życiem - droga powrotna minęła mi bardzo szybko i doznałam szoku, kiedy doszliśmy na biwak i okazało się, że jest godzina 2:30 w nocy. Spać poszliśmy o 3:00 nastawiając budziki, żeby wyjść przed godziną alarmową. Całkowita ciemność, krople wody odbijające się od skał... Tylko czemu całą noc śniły mi się liny i przepinanki? Podobno pierwszy sen na nowym miejscu się sprawdza, więc myślę, że jeszcze dużo wyjść jaskiniowych przede mną. Oczywiście zmarzłam, ale nie zniechęciło mnie to i mam nadzieję, że będę mieć jeszcze wiele okazji do jaskiniowych biwaków. 
Najgorsze doświadczenie z całej akcji? Ubranie mokrych butów po wyjściu ze śpiworka... A potem tylko wydrapać się zlotówką i na sam koniec radość, że pomimo zapowiadanego deszczu na niebie są tylko chmury, ale nie pada i można się normalnie przebrać.
środa, 02 wrzesień 2020 22:51

2020.09.02 Jaskinia Grzmiączka

Napisał
Beata Burdynowska - Weteran
Bartłomiej Golik
Jerzy Ganszer

Spokojna akcja. Wykonano zdjęcia - "kliknij"
poniedziałek, 07 wrzesień 2020 21:36

2020.08.28 Alpy i Hochkönig (2941m n.p.m.)

Napisała
Agnieszka Gądek

Koronawirus sprawił, że w tym roku nie udało mi się polecieć na wakacje do ciepłych krajów. Czasu jednak nie marnowałam i postanowiłam zwiedzić nieco Alpy. Zobaczyłam wiele pięknch miejsc, pochodziłam w mojej bawarskiej sukience, popływałam w alpejskich jeziorach (pogoda była przepiękna, a woda "ciepła" jak w Bałtyku), ale chyba najciekawszym (a napewno wymagającym najwięcej wysiłku) punktem wyjazdu było wejście na Hochkönig. 
Do ostatniej chwili nie byłam pewna, czy cel uda się osiągnąć, czy nie. Prognozy pogody mówiły, że o 12:00 mogą pojawić się burze, a taki piorun na prawie 3000m, to raczej nic bezpiecznego.... Spakowałam się jednak, nastawiłam budzik i o godzinie 5:27 ruszyłam na szlak. Znak mówił, że do szczytu jest 4-6h podejścia. W związku z tym, że szłam sama wybrałam najłatwiejszą drogę dojścia (nie miałam też ze sobą żadnego sprzętu, więc tylko taka opcja była w sumie możliwa). Wychodziłam mniej więcej z 1500m n.p.m. Szłam, a na horyzoncie malowały się odległe szczyty, zza których zaczęła dobiegać jasność poranka. Po około 30 minutach minęłam pierwsze schronisko, zgasiłam latarkę i ruszyłam całowicie pustym szlakiem między skalistymi szczytami. Jakiś czas później wzeszło słońce, w magiczny sposób barwiąc otaczające mnie skały i trawy. Kozice, cisza i ja całkowicie sama na szlaku - jak dla mnie niezwykłe doświadczenie (bo w Tatrach na ogół ludzi jest dużo). Potem minęłam bardzo charakterystyczny szczyt zwany Świątynią Diabła (jego wysokość to 2666m n.p.m. - pewnie dlatego nosi taką nazwę), ogromne płaty śniegu, a w dole małe jeziorka powstające z topniejącego lodu. I ta niezwykła pustka i wolność. Pierwsi ludzie minęli mnie dopiero tuż przed szczytem. Na wysokości 2900m pojawiły się drabinki, które doprowadziły mnie prawie pod samo schronisko - Matrashaus 2941m n.p.m. Na szczycie byłam o 10:14, czyli w 4h i 47 minut. Widok z góry bajeczny! W oddali szczyty pokryte lodowcem, a po drugiej stronie skalne pustkowia.
Trzeba przyznać, że na szczyt wyszłam w ostatniej chwili... Mniej więcej 10 minut później zaczęły przewalać się pierwsze chmury, a gdy tylko minęłam drabinki (w drodze powrotnej) szczyt okrył się chmurami. Nic bym już nie zobaczyła. W związku z tym, że moja kostka wciąż nie ma zamiaru się wyleczyć, droga powrotna zajęła mi więcej czasu, niż podejście do góry... Ale zeszłam bardzo zadowolona i z pięknymi wspomnieniami.
sobota, 05 wrzesień 2020 18:28

2020.08.26 Piz Bernina 4049m. Alpy Centralne

Napisał
Krzysztof Gajny
Gabriela Gajny.

Podejście od strony włoskiej w oparciu o schronisko Marco e Rosa  3597m.Drugiego dnia atak szczytowy granią Spalla dalej na szczyt Piz Bernina.Największe trudności okazały się na lodowcu spadające głazy i ogromne szczeliny, bardzo długie podejście ,pogoda musi być dobra.Suma podejść 2300m.Zdjęcie ze szczytu na grań Spalla.
poniedziałek, 07 wrzesień 2020 21:08

2020.08.22 Nad Kotliny

Napisała
Agnieszka Gądek
Marcin "FrytkaPunk" Freindorf - KKTJ

Było to moje pierwsze wyjście do Nad Kotlin. Pogoda na podejściu była po prostu cudowna - słońce, cieplutko i ... tłumy ludzi idących na Giewont. My na szczęście dość szybko schodziliśmy ze szlaku (wychodziliśmy z Małej Łąki), by podążać pustymi, tatrzańskimi ścieżkami. Przechód, krótki odpoczynek przy otworze Śnieżnej i żlebem do góry wprost pod otwór jaskini Nad Kotlinami. Troszkę szkoda było żegnać się ze słońcem i wchodzić pod ziemię, ale przygoda wzywała, więc założyliśmy kombinezony i ruszyliśmy wgłąb jaskini.
Na początku kilka łatwych zjazdów, a potem... trawers, który próbował mnie pokonać - jakoś tak utknęłam i nie byłam w stanie się wypiąć i zjechać na dół. Na szczęście w końcu mi się udało i mogliśmy ruszyć dalej. Plany były poważne (chcieliśmy dojść do Kościoła i do połączenia z jaskinią Wilczą), ale niestety zabrakło nam liny... Zjechaliśmy Obejście Gliwickie i zatrzymaliśmy się nad studnią. Nie mając innego wyjścia rozpoczęliśmy powrót. Frytka zapowiedział, że będziemy wychodzić 4h - pomimo ponownych moich problemów na wspomnianym wcześniej trawersie (jeszcze mu pokażę, że da się go przejść bez szarpania się i walczenia o wypięcie sprzętu!) do otworu doszliśmy w 3,5h. Mieliśmy co prawda zatrzymać się na biwaku na herbatkę, ale że prognozy pogody były dobre, to wyszliśmy z jaskini i tam, na świeżym powietrzu (z wiszącą nad nami burzą - trochę się błyskało) zjedliśmy posiłek. Burza na szczęście nas nie dopadła.
sobota, 22 sierpień 2020 00:13

2020.08.21 Akcja wspinaczkowa na Gerlach 2655

Napisał
Maria Węgrzynkiewicz
Zofia Gutek
Jakub Krajewski
Tomasz Kochel
Zbigniew Grzybek
Paweł Gądek
Jerzy Ganszer


Czas akcji 11,5 godzin. Z Wyżnych Hagów przez Dolinę Batyżowiecką, Żleb Walowy, stanęliśmy na szczycie Gerlacha. Pokonano 1500 m w górę. 
Wszyscy zadowoleni, pogoda piękna. Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"

W noc poprzedzająca akcje spaliśmy w dolnej nieczynnej stacji kolejki na Łomnicę.

Na ta trasę wystarczy zabrać 20 m linę i trzy pętle z karabinkami
Strona 1 z 62