Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Z powodów bardzo subiektywnych - nie wyszliśmy drogą Stanisławskiego na Kościelec. Natomiast w wyśmienitym stylu pokonaliśmy "Gnojka" i wyszliśmy w tłumie turystów na szczyt. W drodze w dół szlakiem Jerzy Pukowski ratował turystkę, która utknęła w eksponowanym miejscu. A potem widzieliśmy żywego niedźwiedzia! "i Jurek głaskał go po nosie". A potem odwiedziliśmy Polanę Rogoźniczańską.
