Skład:
Wojciech Jasiak - SBB
Joanna Micherdzińska - SBB
Mateusz Popek - SPELEOnurkowanie
Mariusz Linke - SPELEOnurkowanie
Mariusz Mejza - SW
Joanna Siwirska - SW
W ramach integracji ekipa 6 osób poszła do cieszących się niechlubna sławą „Ciasnych Kominów” w jaskini Miętusiej. Z bazy u Pani Krysi wyszliśmy około godziny 8:00. Pod otworem spotkaliśmy kurs z Warszawy, drugi kurs z Krakowa był już w dziurze. Do jaskini weszliśmy o 10.30. Rura, Szczekociny oraz Kaskady standardowo nie stanowiły dla nikogo problemu. Poręczowanie oraz zjazdy poszły szybko i sprawnie. Dalsza część poszła zaskakująco równie sprawnie. Zacisk Kaczanosia, Wyżymaczka, Droga Przez Mękę, a nawet Ucho Igielne zostało pokonane praktycznie bez żadnych problemów i postojów. W myślach można było sobie zadawać pytanie: „Gdzie te zaciski?”. Droga powrotna okazała się znacznie ciekawsza. Ucho Igielne dalej nie było zaciskiem ale Droga Przez Mękę oraz Wyżymaczka stanowiła mały problem dla męczącego się ciała. Na szczęście skały umieszczone w zacisku miesiąc wcześniej ułatwiły sprawę. Największą trudnością okazał się Kaczanoś, z którego m.in. ja byłam wyciągana na żywca przez kolegów. Pozostała część jaskini do otworu została pokonana bez żadnych trudności, a rura okazałą się przyjemnością. Pierwsza para wyszła z jaskini po godzinie 18. Całość akcji trwała 8 godzin.
Podsumowując „Ciasne Kominy” są wymagające, ale nie na tyle trudne by nie dało się przez nie przejść, a straszne historie krążące po świecie o tej części jaskini są głęboko przesadzone.
Przynajmniej ja z Wojtkiem i mam nadzieję z resztą ekipy kiedyś tam wrócimy.
