- Adam Marcinków
- Jakub Krajewski
- Paweł Kasperkiewicz
- Beata Michalska-Kasperkiewicz
- Michał Ganszer
- Jerzy Pukowski
- Zdzisław Grabl
- Agnieszka Wróbel
- Jerzy Ganszer
Ze Słonej Wody wszyscy wyszliśmy wspólnie na szczyt Małej Babiej Góry. Zdjęcie wykonano przed szczytem zachowując kolejność składu uczestników /od lewej/ - ostatni zrobił zdjęcie. Jako ciekawostkę można podać, że słońce nam świeciło ponad 2 godziny i było bardzo ciepło. Na Małej Babiej Górze podzieliśmy się na dwie grupy - grupa "A" Adam, Paweł, Beata, Michał, Jerzy G - podążyła do schroniska, po czym w drodze powrotnej na przełęczy Brona powtórnie podzielono się na "grupę szybszą" - Beata, Paweł i grupę "ataku szczytowego" Michała, Adama i Jerzego G. Kiedy grupa "A" odpoczywała w schronisku grupa "B" pod przewodnictwem prezesa dotarła do Brony, gdzie podzieliła się na "grupę szybką - Zdzisław i Agnieszka i grupę "ataku szczytowego" - Jerzego P., Jakuba.
W tym dniu na szczycie stanęły 4 osoby. Osoby z grupy "A" , które stanęły na szczycie osiągnęły 1411 m, przewyższenia! Wszystkie cztery grupy w sposób bardzo sprawny dojechały do schroniska w Słonej Wodzie, gdzie raczyły się różnego rodzajami trunków. Agnieszka chwaliła się, że wpadła do śniegu po samą brodę.
W schronisku na Markowych Szczawinach jest wypożyczalnia sprzętu zimowego - w spisie nie występują tam narty, a natomiast występują raki ! - wiadomo, że chodząc w czymś takim jak jest mało śniegu niszczy się rośliny i uszkadza skały - może by wprowadzić zakaz używania tak niebezpiecznych i mało ekologicznych rzeczy!
Uwagi dodatkowe - oficjalnie porządkujące powyższe sprawozdanie. Wszystko co zostało powyżej napisane jest fikcją literacką. Mimo, że Babia Góra jest bardzo popularna wśród narciarzy to rzeczą oczywistą jest, że wszyscy narty powinni nosić na plecach - bo bardzo tak niewątpliwie jest bezpieczniej i wygodniej. A za kilka lat z rozrzewnieniem będziemy wspominać o tych pięknych siermiężnych czasach !
