Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz
Marek Sobański
Anna Sobańska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Natalka Sobańska - Osoba Towarzyszaca
Agnieszka Byrtek
Krzysiek Górski
Błażej Nikiel
Honorata Kaczmarek
Filip Nikiel - Osoba Towarzyszaca
Kazimierz Kucia
Katarzyna Wiąckiewicz
Weronika Kucia - Osoba Towarzyszaca
Jerzy Pukowski
oraz dwie bardzo urocze suczki
W pierwszym dniu pobytu w Czarnogórze część ekipy oczekiwała na resztę towarzystwa przy bardzo wysokim moście nad kanionem rzeki Tara, aby po zameldowaniu się reszty zespołu udać się na miejsce pierwszego noclegu w sąsiedztwie nieczynnej szkoły. Pogoda była taka sobie (temperatura ok. 11°C i chmurki). Z uwagi na warunki atmosferyczne mało zachęcające do kąpieli w kanionach (nawet w piance) postanowiliśmy zdobyć jeden z najwyższych szczytów Czarnogóry - Bobotov Kuk (2523 m n.p.m.) w Durmitorze. Ostatecznie na szczyt dotarła trójka najbardziej zdesperowanych uczestników wyjazdu (Aga, Krzysiek i Blażej – wg ich relacji widzieli wokół... chmury, ale było warto).
Następnie postanowiliśmy udać się nieco dalej na południe aby zmierzyć się z prawie turystycznym, jak nam się wydawało, kanionem Nevidio. Wejście znajduje się w miłym miejscu, potem jest już nie było tak różowo... Niemniej pokonaliśmy go w regulaminowym czasie 3 godzin wypatrując tzw. „okna”, które zwiastowało koniec „prostego kanionu”. Kanion pokonali: Beata, Agnieszka, Paweł, Krzysiek, Błażej, Marek, Jurek.
Jadąc dalej na południe większość ekipy turystycznie „zaliczyła” malowniczy przełom rzeki Mrtvica, przedtem zwiedzając monastyr Moraca.
Potem odszukaliśmy początek kanionu Nožica opisanego jako jeden z trudniejszych w okolicy. Z nim zmierzyła się trójka z nas: Agnieszka, Krzysiek i Marek.
Reszta ekipy udała się w rejon Podgoricy (stolicy Czarnogóry) aby tam oczekiwać na zdobywców tego kanionu. Po południu spotkaliśmy się wszyscy nad rzeką gdzie była kąpiel (jakby wody było mało!).
Potem udaliśmy się nad morze po drodze kąpiąc się w malowniczo ukształtowanym kanioniku. Po zwiedzeniu monumentalnego pomnika część ekipy udała się na łono cywilizacji na camping nad morzem w okolicach Kotoru, a reszta wybrała nocleg na punkcie widokowym (piękn wieczorna i nocna panorama nadmorskiego miasta Kotor.
Na drugi dzień w składzie: Beata, Marek, Błażej i piszący te słowa pokonaliśmy piękny ale w połowie prawie suchy kanion Skurda. Było w nim wszystko: pływanie, zjazdy, żaby, węże, kozy i wiele innych stworzeń. Po jego pokonaniu wylądowaliśmy w Kotorze wprost na parkingu.
Część ekipy ruszyła potem w drogę powrotną, a część przejechała do Chorwacji w rejon ciekawych ale przejmujących dreszczem „Martwych Hoteli” ostrzelanych w czasie wojny i do tej pory będących w charakterze ruiny.
To był koniec wyjazdu...
Ach, byłbym zapomniał. Zwiedziliśmy wszyscy Jaskinię Lipskę (Lipska pećina). Była znana od niepamiętnych czasów. Charakteryzuje się niezwykle bogatą szatą naciekową w postaci licznych stalaktytów i stalagmitów. Ponadto w jej korytarzach napotkać można wiele malowniczych strumieni oraz jeziorek. Całkowita długość zbadanych korytarzy wynosi około 1200 metrów. Wewnątrz panuje stała temperatura 8-12°C.
Reszta mam nadzieję zostanie dopowiedziana...
Myślę, że każdy, nawet osoby nie pławiące się w kanionach, znalazł coś atrakcyjnego dla siebie. Było cudownie, a ekipa także była zgrana.
