Katarzyna Lena Koprowska
Mariusz Obora Harmasz - Osoba Towarzysząca
W związku ze zniszczeniami, jakie przyniosly w ubiegłym tygodniu ulewy na tatrzańskich szlakach, zapowiadany przez Wacka Przygodę Michalskiego wyjazd do Lodowej Litworowej został ku naszemu niezadowoleniu odwołany.
Plany alternatywne powstawały szybko i dość spontanicznie. Ja zostałam zaproszona na włóczęgę po Jurze Krakowsko - Częstkochowskiej przez mojego serdecznego znajomego nie-speleologa, nie-grotołaza i nie-wspinacza - Mariusza „Oborę”. Nie byłabym sobą, gdybym przy tej okazji nie zaliczyła jakieś dziury - choćby turystycznej.
Wystartowaliśmy z Krakowa, szwędaninę rozpoczęliśmy od miejscowości Biały Kościół. Pierwszym punktem do odhaczenia była Jaskinia Wierzchowska - druga co do długości na Jurze. Jak na jurajskie warunki faktycznie spora. Sporym również zainteresowaniem cieszy się wśród turystów, co już ucieszyło mnie znacznie mniej. Oświetlenie zainstalowane z ingerencją w skałę teoretycznie objętą ochroną przyrody nieożywionej, co dodatkowo stopiło optymizm podziemnych spacerów. A na koniec możliwość porozmawiania z dziewczyną przebraną za „kobietę neandertalską” już zupełnie rozwaliło mi konstrukcję. No ale wspinam się na wyżyny wyrozumiałości i wyobrażam sobie, że najmłodszej publiczności i przysłowiowym „Januszom” może się to po prostu podobać...
Potem bierzemy azymut na Ojców i po drodze mamy tłumnie odwiedzaną Grotę Łokietka:
oraz cieszącą się jeszcze większym zainteresowaniem Jaskinię Ciemną:
Wędrówkę zwieńczył pyszny wędzony ojcowski pstrąg oraz lampka białego, schłodzonego wina. Niech żyje szczyt sezonu wakcjyjnego, konsumpcjonizm i niedziele niehandlowe - ale naprawdę nie częściej niż raz w roku.
