Zofia Skrudlik
Skorzystałam z podwózki Tomka Stryczka. Podrzucili mnie do Chochołowskiej. Samotnie zaliczyłam Wołowiec Pod szczytem pasły się kozice zupełnie nie reagując na ludzi idących szlakiem. Na zejściu spotkałam znajomych. Przez Rakoń i Grzesia wróciliśmy do schroniska. Pogoda idealna w góry - słonce i lekki wiaterek.
