Tomasz Grzegrzułka
Działałem z kursem AKPG na Kobylej. było sympatycznie ale zarazem niebezpiecznie .
Obok nas wspinała się jakaś parka na " Pół litrze" i w pewnym momencie
wyjechały dwa spore a nawet duże kawały skały, całe szczęście nikt akurat w tym miejscu nie stał ( powinien tam stać asekurujący - optymmalne miejsce) i nikomu za wyjątkiem 1 puszki soku nie ucierpiał.
Wniosek: na Kobylej uważajmy skała zaczyna być krucha.
Pozdrawiam Murzyn.
