Bartłomiej Golik
Jerzy Ganszer
Na powierzchni wiatr. Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Poniżej opowiadanie Leny:
To kapitalna historia, której nie da się zamknąć w jednym słowie.
Beata Burdynowska chciała wyciągnąć Jerzego Ganszera na jeden dzień w Tatry. Aby było mało chodzenia, ale aby była też jaskinia, padło na dwóch Śpiących Rycerzy.
W międzyczasie dzwonię do Prymuli w sprawie jakieś książki, a on mi na to, że idzie we środę z Beatą do dziury i jak mam czas i ochotę to zaprasza. Mam, oczywiście że mam. Więc się przyłączam.
We wtorek w klubie spotykam Bartka Golika i z głupia pytam:
-Co jutro robisz?
-Chyba nic - odpowiada mi Bartek.
-Więc idziesz z nami do dziury - stwierdzam zdaniem nie znoszącym sprzeciwu.
-No to ok, idę. No bo co Bartek mógł odpowiedzieć?
Tylko że w międzyczasie wycofała się pomysłodawczyni
