2013.07.14 Ptasia Studnia

Adam Marcinków
Rafał Klimara

Ptasia do Nowego Dna.
Pogoda na podejściu dopisała, wprawiając nas w dobre humory. Niestety, miny nam zrzedły, gdy stanęliśmy w otworze jaskini. Huk lecącej ze stropu wody był całkiem spory. Nic to, kapturki na głowę i na dół. Akcję można podsumować jednym słowem - mokro. Wszystko jednak pobiła ostatnia studnia "Deszczowa 11". Linia zjazdu w wielkim wodospadzie. Chyba pięć minut straciłem kombinując różne wahadełka i zjazd boczkiem. Ostatnio takim wodospadem zjeżdżałem dwa lata temu w lecie do Syfonu Krakowskiego. Jak zaobserwowałem, Adam za to był w swoim żywiole, zaprawiony w francuskich kanionach śmiało zjechał w linii wodospadu :)