Zdzisław Grebl
Słuchając opowieści Beaty i Pawła o Beskidzie Niskim postanowiłem zobaczyć go osobiście. Objechałem na rowerze parę dolin z opuszczonymi wioskami łemkowskimi. Opuszczone cmentarze, ruiny cerkwi, zdziczałe sady to jedyni świadkowie tragicznej historii tego rejonu. Piękne były biwaki na takim pustkowiu wśród niekończących się wkoło lasów. Miło było posłuchać łemkowskiego języka, pogadać z miejscowymi, którzy również głęboko tęsknią, i podziwiać psa, który zjadł mi wieczorny chleb.
Idealny teren na parodniowy wyjazd rowerowy, jest wiele dróg szutrowych o łagodnych wzniesieniach.
