2021.05.08 Jaskinia Wielka Śnieżna

Piotr Gawlas - niezależna grupa narciarska
Maria Węgrzynkiewicz
Kamil Polański
Bartosz Baturo
Krzysztof Borgieł


Pełni nadziei, że po udrożnieniu otworu w ostatnim czasie akcja pójdzie sprawnie, poszliśmy do Wielkiej Śnieżnej. Po dotarciu pod otwór (10:00) spotkaliśmy inną grupę, która miała wejść przed nami  (Frytka, Kamila, Alek). Niestety od godziny walczyli już z przykorkowaniem w połowie rury. Wpierw w otchłani walczył Alek. Potem zmienił go Frytka. Po chwili też wskoczyłem w kombinezon i udałem się za "dziadkiem" jako support - podając mu narzędzia do udrażniania. I tak: zepsuł Kamilowi kijek. Mój wpuścił w czeluść (potem znalazł), porysował mi moją łopatę lawinową. Liczymy straty i wystawimy fakturę. W tym czasie Kamil zrobił upgrade naszej jamy aby spełniała rolę przebieralni i miejsca do integracji. Piotr, który w trakcie podejścia stwierdził, że ten dzień będzie lepszy na narty, postanowił zbudować sobie iglo bez dachu. Pomysł spodobał się Bartoszowi, który zrobił to samo tylko powiększył metraż na M3. Marysia założyła ręce dając do zrozumienia, że jest wkurzona i chciałaby za 3 podejściem w końcu do jaskini wejść... 
W końcu po godzinie 12.00 słychać z Rury "podajcie wór Frytki" i cała ekipa nr 1 (AKG + KKTJ) weszła. Daliśmy im godzinę czasu i ruszyliśmy pod ziemię. Zaporęczowałem Rurę oraz Lodospad i doszedłem nad Wielką Studnię gdzie zakończyłem wycieczkę. Kolano pokontuzyjnie zaczęło mi dokuczać więc wolałem nie ryzykować zejścia niżej. Reszta ekipy dotarła po chwili. W ramach bonusu zworowałem im linę i wygoniłem na dół, po czym ruszyłem ostrożnie do otworu. O godzinie 18.40 wyszedł pierwszy a o 19.15 ostatni. Okazało się, że doszli do Suchego Biwaku gdzie spotkali grzejącego się Frytkę. 
Podczas zejścia widzieliśmy piękny zachód słońca z Niżnej Świstówki, a będąc na Polanie Małołąckiej latarki pierwszej ekipy nad progiem. 
To był dobry dzień.