Sylwia Dendys - Speleoklub Tatrzański
Grzegorz Guziak - Speleoklub Tatrzański
Paweł Chrobak - Speleoklub Tatrzański
Majka W.
Kamil Polański
Krzysztof Borgieł
Ogromna (6 osób!) oraz międzyklubowa akcja na Nowy Biwak po resztę śmieci z minionej ery.
A zaczęło się od tego, że wcale mi sie nie chciało jechać. Wykorzystując szantaż emocjonalny zostałem w akcję wciągnięty, a ja sprytną manipulacją wciągnąłem Kamila. Tym sposobem dozbroiliśmy skład. Nie no żart. Każdy pragnął w tym uczestniczyć tylko jak dobrze wiadomo z poprzednich akcji w tamtej rejon - nikt tam nie idzie dla przyjemności...
A zatem ruszyliśmy po 6 rano w drobnej mżawce. Potem mżawka się zwiększyła. Ostatecznie przerodziła się w dość gęsty opad śniegu, aby na końcu zniknąć i umożliwić nam podziwianie Giewontu od wiadomo której strony.
Do wnętrza masywu wyruszyliśmy w 2 ekipach. Na czub dwa czubki (bo jednemu zimno, to trzeba zasuwać). Tak chodzi o "słynny" duet KPKB. No i tak szarpnęliśmy z Kamilem (niosąc jeszcze 2 liny na Nowy Biwak), że dotarliśmy tam po 4h 25min (w tym 20min przerw). Tam zajęliśmy się przyrządzaniem i spożywaniem ciepłych napojów. Po peeeeeewnym czasie przybyła Majka. Również ona skonsumowała napój po czym zabraliśmy się za pakowanie worów. Śmieci było sporo, na szczęście większość z nich dała się skompresować. Po koleeeeejnym czasie przybyła reszta. Szli wolniej specjalnie, żebyśmy im zagotowali wodę... Ale zaraz zaraz brak Grześka. Niestety Małe Błotko zweryfikowało jego zbyt częste wizyty na siłowni. Okazuje się, że w zamian zadeklarował się wykonać zadanie specjalnie - przeniesienie ok 20kg karbidu do głównego ciągu.
Wracając do nas. Po upchaniu artefaktów do worów czubek team znów ruszył przodem a reszta tyłem. W dół szło sprawniej choć kilkukilogramowy wypchany wór dawał w kość. Na II Biwaku spotykamy Grześka odpoczywającego po batalii z karbidem - wygrał - wór teraz czeka tam na śmiałków...
Po chwili odpoczynku ruszamy dalej w górę. Powrót mozolny ale jednostajny. Po wyjściu na powierzchnię księżyc w pełnym blasku i bezwietrznie. Rura już mocno zapchana śniegiem. Okazało się również, że jakaś mini lawinka spowiła nasze plecaki i skutecznie wchłonęła moje raki - trudno - się odkopie... kiedyś :)
Łącznie z Kamilem wynieśliśmy z jaskini (i znieśli do samochodu) prawie 10kg "pamiątek speleo". Spora ilość do wyniesienia czeka w glównym ciągu. Jak ktoś ma ochotę pomóc to niech się zgłosi do Majki lub Pawła pełniących funcję ROWŚ (Regionalny Oranizator Wynosu Śmieci). Czas akcji pod ziemią (dla różnych osób) od 12h40min do nieco ponad 15h. Deniwelacja +/-700m.
Dziękuję całej ekipie za wspólnie spędzony czas i kawał bardzo dobrej roboty - oczywiście nie dla przyjemności :)
Film Kamila:
https://rumble.com/v2b8kvs-jaskinia-niena-sniezna-cave-eksploracyjne-pozostaoci.html
Podsumowanie Pawła:
https://tatry365.pl/nowy-biwak-smieci-same-nie-wyszly/
