Dariusz Rozmus
W końcu w górach! W rejonie Bielska Białej nie byłem już dwa lata, korzystając z tego że byłem na południu kraju odwiedziłem kilka "obiektów" w rejonie "naszego" Kościelca. Na pierwszy ogień poszła Jaskinia Pukowskiego - od niej zaczęła się moja przygoda z Speleoklubem... później odnalazłem Schron VI w Kościelcu wiąże się z nim ciekawa historyjka, otóż dawno, dawno temu spał w tym schronie J. Ganszer po latach wrócił tam ale schronu nie odnalazł mimo skrupulatnych poszukiwań. Opowiedział mi tę historyjkę a to natchnęło mnie do powtórnego poszukiwania.... efekt był taki że złaziłem obszar poszukiwań wzdłuż i wszerz i schronu nie ma... Już się zabierałem do odejścia kiedy mój wzrok przykuła decha prześwitująca spomiędzy mchów, jakież było moje zdziwienie kiedy rozgarnąłem te mchy i wyrwałem dechę! Moim oczom ukazała się dziura! Ktoś sprytnie obudował schronisko murem ułożonym z kamieni, górę przykrył paroma deskami i całość zamaskował tak doskonale, że nie można było tego odróżnić od otaczającej Schronisko roślinności, czas i przyroda dokończyła dzieła. To dlatego J. Ganszer nie odnalazł z taką rzewnością wspominanego miejsca noclegowego. Gdyby nie przypadek, schronisko dalej byłoby "obiektem nieistniejącym" Po spenetrowaniu tego schroniska poszedłem wyżej do Jaskini w Kościelcu I a schodząc wlazłem jeszcze do Jaskini Kruchej. Mimo deszczowej aury cała wyprawa dała mi sporo frajdy, w końcu w jaskini nie byłem od ponad 2 lat....
