2023.09.24 - Jaskinia Czarna - trawers - inny niż zwykle

Piotr Gawlas
Paweł - SDG

Ogólnie była akcja zwijania obozowiska KTJ - PZA na Polanie Rogoźniczańskiej. Korzystając jednak z okazji, ze byli chętni po pracy na wyjścia w góry i do jaskiń, dołączylem się do ekipy z Dąbrowy Górniczej i wybraliśmy się na trawers Czarnej.

Pogoda była obrzydliwa, lepka, śliska, deszczowo-zlewowo-mglista. Pakujemy więc graty, nie przesadzając z ubraniami - i tak za moment wszystko jest mokre to po co to nosić. 7 rano jesteśmy w Dolinie Kościeliskiej i żwawo drepczemy w stronę Żlebu Pod Wysranki. Zaczynamy od strony tyłka, Otwór Północny, ten najbliżej.

W jaskini powódź. Jeszcze nie widziałem Czarnej płynącej taką ilościa wody. Lało się wszędzie, tam gdzie są standardowe cieki i tam, gdzie ich nie ma. Nieco przed trawersem Studni Imieninowej, na krótkim zjeździe, zaskoczyło mnie zjawisko bulgoczacej i szumiacej wody zza ściany, która kilka metrów niżej wybuchała efektownym wodotryskiem ze szczeliny w skale. Czarna, jak zwykle przepiękna, jeszcze taka świeżo umyta, jednak wyjątkowo urzekł mnie kominek do górnego otworu i sam otwór, wypadajacy dosyć obszerną rura w połowie pionowej ściany. Wyszliśmy Otworem Górnym. Jeszcze tam nie byłem. Po 30-to metrowym zjeździe ścianą, dostaliśmy się na ścieżkę wiodącą do jaskini.

Akcja w jaskini zajęła nam równo sześć godzin. Paweł wspinał wszystkie studnie. Mieliśmy też czas napić się po drodze ciepłej herbatki. Jak wyszliśmy z jaskini, już nie padało.