Sylwia Dendys
Jerzy Ganszer
Krzysztof Borgieł
Paweł Chrobak
Kamil Polański
W dniu 13, 21 i 27 stycznia, jak co roku, odbyło się kopanie do otworu śnieżnej.
Tym razem zmieniliśmy nieco koncepcję i wejście do jaskini jest bardzo pokrętne. Gdyby liczyć od momentu włazu przeciwwietrznego osadzonego tuż przy przebieralni nr 1 to wydłużono jaskinie o jakieś 10m. Oczywiście wykorzystano również, jak już wspomniałem, właz przeciwwietrzny który zamyka się samoistnie przy udziale jaskiniowego ssania - tutaj uwaga: proszę uważać aby nie naruszyć włazu, gdyż został on osadzony bardzo szybko w krytycznym momencie walki Pawłowej w rurze. Wykopki sumarycznie zajęły niecałe 40 roboczogodzin.
Ekipa.Tym razem, ekipa kopiąca się powiększyła, zmienił się też nieco ekwipunek do kopania, wyrzynania - wykorzystano m.in. sztychówkę deponowaną przez "kogoś" pod "wielką skałą". W wykopkach brał udział również jeden z Szanownych instruktorów - Ganszi, który wykazał się ogromną energią, jaką pozazdrościć mu może niejeden nastolatek. Także niewiasta nam towarzyszyła i również jej energia tak się dała we znaki, że to ona zapoczątkowała pierwsze metry przebieralni nr 1.
Koncepcja, wdrożenie, układ ostateczny.
Do użytku jest przebieralnia nr 1. To do niej należy się dokopywać za każdym razem gdy podchodzimy pod jaskinię (później opiszę jak to czynić). Pomieści ona 4 grotołazów, znalazło się w niej kilka wnęk, w których można umieścić plecaki. W jednej z wnęk ktoś niedawno orzekł, że można byłoby tam jakiś pomnik, statuę umieścić, choć moim zamysłem było stworzenie tam awaryjnego miejsca na źródło energii przy wykorzystaniu odnawialnego źródła energii (ostatecznie nie polecam, można się zaczadzić ;)). Wysokość przebieralni na wysokość "1,1 Kamila", czyli jakieś 1,9m. Tutaj uwaga: strop z czasem będzie pełzał, co w mechanice ośrodków ciągłych, pewien myśliciel określił to jako „panta rhei” czyli „wszystko płynie”.
Z przebieralni nr 1 prowadzi niski korytarzyk, dł. ok. 3, który rozpoczyna się od najważniejszego elementu - brama przeciwwietrzna. Następnie korytarzyk przechodzi w prostopadły korytarz o większym przekroju poprzecznym (ok. 1-1,2m) i dł. ok. 5m, który kończy się przy otworze do Śnieżnej. Całość w rzucie ma kształt litery „pi”. Ktoś spyta, po co takie kombinacje? Odpowiem: „wyszło w praniu, nie było to zamierzone”.
Korytarz końcowy przy otworze, będzie mógł spokojnie służyć za przebieralnie nr 2, o ile ktoś zechce zwiększyć jego wysokość. Zalecam, aby znaleźli się chętni, po prostu wówczas nie będzie walki o miejsce w przebieralni nr 1, bo na zewnątrz potrafią być warunki które na 99,9% nie pozwolą na przebranie się. Przynajmniej w drugim i trzecim dniu kopania byłoby to niemożliwe.
Otwór do przebieralni znajduje się nieopodal skałek, które wystają poniżej żlebu z Nadkotlin. Za punkt odniesienia należy wziąć fragment ścianki okalającej otwór którą wzniesiono ponad koronę śniegotworu. Jest ona dość dobrze widoczna, pomimo ciągłych opadów śniegu. Jednakże otwór do przebieralni za każdym razem (co tydzień) musiał być od nowa odkopywany gdyż pozostawiona jama przed otworem zawsze była zasypywana.
Na poniższym szkicu pokazane jest gdzie należy kopać. Kopanie należy prowadzić w poziomie w kierunku do stoku, będzie to zazwyczaj wykop ok. 70cm głębokości – najlepiej jest posłużyć się sondą wbijaną najpierw od góry aby znaleźć krawędź najbliższą od stoku.
Uwagi.
Największy problem stanowi rura wlotowa w studni zlotowej. Jej wyjście jest bardzo męczące, równorzędne z maglem w Litworce, choć krótsze. Proponuje się aby ktoś kto skorzysta z naszych wykopek w najbliższym czasie, wziął i udrożnił rurę. Myślę, że 2-4 godziny wystarczą, zresztą to jest nic w porównaniu do ok. 40 roboczogodzin jakie poświęcone zostały na odkopanie i przebieralnię.
