Sylwia "Revelka" Dendys - Speleoklub Tatrzański
Andrzej Wyczółkowski - Sekcja Grotołazów Wrocław
Krzysztof "Chomik" Borgieł
Klasyczna jaskiniowa sobota z akcentem niedzielnym. 7 rano spotkanie z Andrzejem na Groniku i ruszamy. Na dole bardzo ciepło i pochmurno, śniegu brak. Normalniejsze ilości śniegu zaczynają się dopiero daleko i wysoko w lesie nieopodal Głazistego. W Świstówkach zmiana aury na wietrzno-opadową (cudowna ta zima). Po dotarciu pod otwór stwierdzamy, że śnieg mocno nam spełzł i iglo już jest mniej komfortowe. Zza pleców na szczęście wyskakuje główny konstruktor-budowniczy Kamillo de Motyllo i wspólnymi siłami stwarzamy warunki do godnego przebrania się.
10.30 ruszamy pod ziemię. Na płytowcach przelatuje obok na de Motyllo gardząc liną, pokonując ten odcinek długimi skokami między ścianami i po chwili znika - oficjalnie miał iść do Nad Kotlin. Nie wzruszeni jego brawurą idąc dobrym grupowym tempem i po kolei zaliczamy Suchy, II i Nowy Biwak daleko na zachodnich rubieżach Śnieżnej.
Cofnijmy się jednak w okolice Komina Krokodyla gdzie idąc w górę słyszymy głos strudzonego wędrowca. Barwa głosu sugeruje, że chyba zabłądził i ma z 60 lat. Oczywiście mnie nie przechytrzy nasz kolega akrobata. Próbował jeszcze wcisnąć nam kit, że był na Nowym Biwaku, ale nie z nami te numery. Podobno odwiedził Małe Błotko, ale niestety brak dokumentacji w postaci filmu z pokazaniem aktualnej gazety każe nam sądzić, że mógł kłamać :) Po wymianie uprzejmości z ww. osobnikiem ruszamy - on Nad Kotliny, a my ...
... wracamy na Nowy Biwak. Przepak, posiłek i dalej w górę linami w kierunku Komina Ekstazy. Po drodze wymiana starych i/lub brakujących karabinków, poprawa oporęczowania - czyli typowe zajęcia z technik jaskiniowych. Ostatecznie docieramy do szczytu Komina, zerkam w "wąską otchłań" partii z zaciskami i ruszamy w drogę powrotną. Na Nowym Biwaku i w Sali 52 przygotowujemy do transportu w sumie 5 worów, chociaż przydałoby się więcej - wtajemniczeni wiedzą o co chodzi, a niewtajemniczeni niech się zgłoszą to opowiem.
I tak po zakończonej pracy udaliśmy się znaną nam drogą w kierunku otworu, gdzie przywitała nam mgła, mżawka, wiatr i nowy dzień...
Kończąc to opowiadanie należy wspomnieć, że w jaskini jest powódź w głównym ciągu. Warunki jak na końcu kwietnia zazwyczaj. Czekamy na mrozy!
Suche fakty:
- podejście 2h
- w jaskini 15h
- zejście 2h 15min
- +/- 850m deniwelacji
- satysfakcja i upodlenie +1000
- nikt tam nie był dla przyjemności
