2024.05.22 Jaskinia Nad Kotliny

Beata Michalska-Kasperkiewicz
Maja Jędrzejewska
Marcin Freindorf FrytkaPunk - Krakowski Klub Taternictwa Jaskiniowego
Jerzy Ganszer

W jaskini sporo wody. Faceci dotarli do Suchego Biwaku w Śnieżnej /głębokość ponad 450 m/, niewiasty zatrzymały się nad "Setką". Czas akcji jaskiniowej 6,5 godzin. Wszyscy zadowoleni, ale przemoczeni zwłaszcza, że na zejściu nam dolało. Uwaga - pod progiem jeszcze sporo śniegu i należy uważać.  

Poniżej "literacki esej" o Setce.

W sumie zdarza się nam rzadko zjeżdżać na linie całe 100 m w oddaleniu od ściany, w zupełnych ciemnościach i to bez żadnej przepinanki.
Podczas wpinania liny mieliśmy problem, bo lina namoknięta i było dość ciężko podnieść ją do góry aby się wpiąć. Na początku trochę się bałem i wpiąłem schunta, potem żałowałem, bo musiałem jedna ręką pompować linę do góry, poniżej połowy studni zaczęła "walić" woda!  Na biwaku "mieliśmy intelektualną powagę" pamiętając o nieuchronnej walce w strugach wodnych wiedząc, że kilkadziesiąt lat temu Szywała zginął w  wodzie na linie powyżej "Setki". Udało się, mimo wody dało się oddychać swobodnie!  Na początku podchodzenia musieliśmy wypompować sporo metrów liny, aby w końcu zawisnąć, podczas tej czynności pośliznąłem się i znalazłem się w pozycji horyzontalej - poczułem wtedy, że będzie wesoło! i Droga po linie dłużyła się niemiłosiernie, zrazu szybko podchodziłem, aby prędzej wyjść z zasięgu wody, potem było lepiej, ale czułem zawieszenie w próżni i wielkie osamotnienie w tej wielkiej przestrzeni , nie widziałem dołu, ani góry, orientowałem się po przebytej drodze z wahania naciągu liny po której wychodziłem. Starałem się wychodzić w miarę sprawnie wiedząc, że pode mną marznie Frytka! Jeszcze mogę dodać zwłaszcza, że jestem dość "zasłużonym grotołazem" - wiele lat temu miałem okazję podobnego zjazdu we Włoszech bez kontaktu ze ściana było to dokładnie 115 m, ale to już inna historia.