Tomasz Grzegrzułka
Wacław Michalski
Dominika Kot
Anna Boczkowska
Łukasz Owczarek
Michał Merta
Piotr Wójcik
Arkadiusz Turek
Bartosz Brzezinka
Katarzyna Więckowska
Wojciech Chroszcz
Katarzyna Domaniecka
Drugi dzień kursowy i ostatnie wejście do jaskini w tym roku. Na kierownika wyprawy zostałam wytypowana ja - żółtodziób z nizin. Już samo podejście pod jaskinię było trudne i długie, a że to drugi dzień, to także bardzo męczące. Z parkingu ruszyliśmy o godz. 7.45, pod dziurą byliśmy o 10.24. Samo wejście do jaskini wymagało użycia lin. Szybkie przebranie się i wchodzimy.
Po przejściu przez Mylną Rurę, doszliśmy do pierwszego zjazdu, do Sali Matki Boskiej. Następnie podzieliliśmy się na dwie grupy, żeby akcja mogła przebiec szybciej i sprawniej. Tym razem drużyny były mieszane. Część z nas ruszyła do błotnego syfonu. Doszliśmy do pierwszego syfonu, w którym stała woda, ale dalej już nie przeciskaliśmy się. Wracaliśmy do rozwidlenia, gdzie rozdzielaliśmy się na grupy i czekaliśmy na pozostałych, którzy wychodzili z suchego dna.
Zjazd na suche dno był bardzo ciekawy, bo było kilka przepinek, dno było dosyć wąskie. Trzeba było bardzo uważać na spadające odłamki skał. Natomiast wyjście już szło dużo szybciej, gdyż chęć skorzystania z toalety była bardzo duża, zwłaszcza, gdy wychodzi się przy akompaniamencie odgłosów wody puszczanych z telefonu.
Tym razem nikt z nas nie był mokry, jednak ochraniacze na kolana bardzo się przydały.
Podsumowując: lin nie zabrakło, wszyscy wyszli w jednym kawałku. Tak więc żółtodziób dał sobie radę, w tej ostatniej dziurze w starym roku.
