Piotr "Kudłaty" Gawlas
Bartosz Brzezinka
Michał Merta
Arkadiusz Turek
Piotr Wójcik
Anna Pawlik
Alicja Kapustka
Łukasz Owczarzak
Dominika Kot
Katarzyna Domaniecka
W pewien (pozornie) spokojny dzień kwietnia, spotkaliśmy się całą grupą pod skałę na Kobylej, by na własnej skórze (dosłownie i w przenośni) móc przekonać się jak to jest mierzyć się ze skałą. Po wypiciu szybkiej, ciepłej kawy i ubraniu się w uprząż, zeszliśmy pod skałę, bo wiatr nie był zbyt przyjemny. Zajęcia rozpoczęły się od krótkiego wprowadzenia przez Bartka, dotyczącego podstaw wspinaczki: zasad asekuracji, komend wspinaczkowych, technik poruszania się po ściance oraz zasad bezpieczeństwa.
Następnie przypomnieliśmy sobie, po raz 150 jak się wiąże ósemkę, sprawdziliśmy uprząż i dołożyliśmy do niej sprzęt osobisty. Miłe wrażenie mieć lekką uprząż i nie za dużo sprzętu (jeszcze !). Bartek pozakładał nam stanowiska do ćwiczeń, a my w tym czasie podzieliliśmy się w pary. Jednym z kluczowych elementów naszych zajęć była właśnie praca w parach - czyli piękna, budująca zaufanie forma współpracy, w której jedna osoba wspina się po pionowej ściance, a druga trzyma jej życie... na cienkiej linie. Dosłowie. Aniu, dziękuję Ci za cenne lekcje :)
Asekuranci stanęli dzielnie na ziemi, z oczami wpatrzonymi w skałę i rękami na linie. Wspinacze zaś z każdym metrem w górę odkrywali coraz więcej : własne granice i nowe partie mięśni. Praca w parach uczy odpowiedzialności , komunikacji i dużego zaufania.
Wnioski po całym dniu wspinania. Po pierwsze - skała nie wybacza. Po drugie- najważniejsze to ufać partnerowi i linie.
Wiele się tego dnia nauczyliśmy, najbardziej tego, że trzeba uważać na spadające z góry kamienie, bo mogą być bardzo niebezpieczne. Już na sam koniec mogliśmy zapoznać się ze sprzętem do wspinaczki tradycyjnej : kości, heksy, friendy, ekspresy. Choć większość z nas tęskni już bardzo za jaskinią, to nauka wykorzystania tego sprzętu w praktyce też może być ciekawa.
Było zabawnie, ucząco i na pewno nie nudno.
