Plan jest Malediwy obiad i Łutowiec.
Ruszamy poranek piękny ale za Tychami zaczyna się robić brzydko zwiedzamy szybciutko bo coś zaraz gruchanie kawa i dalej Mirów.
Przejazd przez strefę deszczy i wita nas chłodek i zachmurzenie. Jemy szybki placek po węgiersku licząc że się rozpogodzi.
No i w końcu wychodzi słonko robi się dużo ciepłej i skała wita nas sucha i wolna.
Rzadki widok na jurze wyjmujemy sprzęt i do dzieła skała znana drogi też czyli akcja jedziemy po kolei od lewej 4, 3, 4, 4, 4+ powtórka w trakcie wędka.
Miłe rodzinki z Wrocławia z dzieciakami umilają czasie niektórzy się przełamują i wychodzą wysoko i dają się opuścić.
Przejazd przez strefę deszczy i wita nas chłodek i zachmurzenie. Jemy szybki placek po węgiersku licząc że się rozpogodzi.
No i w końcu wychodzi słonko robi się dużo ciepłej i skała wita nas sucha i wolna.
Rzadki widok na jurze wyjmujemy sprzęt i do dzieła skała znana drogi też czyli akcja jedziemy po kolei od lewej 4, 3, 4, 4, 4+ powtórka w trakcie wędka.
Miłe rodzinki z Wrocławia z dzieciakami umilają czasie niektórzy się przełamują i wychodzą wysoko i dają się opuścić.
Za nami miłe popołudnie pozdrawiamy
Mazi i Murzyn
