Tomasz Motoszko
Jak to mówią... "do trzech razy sztuka", mnie się udało za czwartym podejściem.
Kolejny wyjazd służbowy do Braszów – miasto w środkowej Rumunii, na Wyżynie Transylwańskiej.
Na poprzednich wyjazdach były plany iść na jakąś fajną górkę, tym bardziej iż wkoło jest ich dość sporo, lecz niestety pogoda niedopisywała, głównie w weekendy, ale tym razem się udało.
Wybór padł na góry Bucega, gdzie przy szczycie góry Omu 2505 m n.p.m., znajduje schronisko turystyczne oraz stacja meteorologiczna, natomiast na górze Caraiman 2291 m n.p.m, znajduje się
Krzyż Bohaterów, który to zbudowano w latach 1926-28 na wysokości 2291 m n. p. m. ku czci poległych w pierwszej wojnie światowej, ma wysokość ponad 28 metrów, a jego ramiona mają 15 metrów rozpiętości.
Plan był prosty, aby obejść cały masyw, wjechałem kolejką na górę do schroniska Babele, a następnie drugą zjechałem do stacji Peștera, po rumuński słowo to znaczy jaskinia, no i okazało się,
iż niedaleko jest jaskinia Ialomiței, przy której znajduje klasztor.
Jaskinia Ialomița ma łączną długość 1128 metrów, z czego 450 jest dostępnych i przygotowanych do zwiedzania.
Po wyjściu z jaskini udałem się niebieskim szlakiem doliną Obârșia, w kierunku góry Omu, mijam pasące się krowy i owce, są również byki. Docieram do wodospadu na wysokości 2050m n.p.m., robię sobie małą przerwę na kolejną sesję zdjęciową, jakby było ich mało ;)
Mając wodospad za plecami po prawej stronie mam widok na szczyt Obârșia (2405 m), a po lewej na Colții Obârșiei (2480 m).
Zbocza są pokryte zielono fioletowym ubarwieniem roślin, a gdzieniegdzie leżą jeszcze duże płaty śniegu, idę dalej w kierunku szczytu Omu,
Po lewej stronie znajduje sie szczyt Doamnele (2402 m), a na wysokości około 2200 m n.p.m., mijam Mecetul Turcesc (Meczet Turecki) pomnik przyrody – blok wapienia położony w górnej kalderze doliny Obârșia.
Docieram do żółtego szlaku gdzie już jest więcej ludzi, pewnie idą od strony kolejki, szlak prowadzi wschodnim zboczem góry Bucura Dumbravă (2503m n.p.m.). Docieram do schroniska i szczytu, krótka przerwa na podziwianie widoków, kilka fotek i wyruszam do kolejnego celu wędrówki.
Wracam żółtym szalkiem, który prowadzi zachodnim zboczem Bucura Dumbravă, po zejsciu do Saua Sugarilor, od szlaku odchodzi czerwony, którym dalej podążam w kierunku Krzyża Bohaterów. po drodze mijam szczyt Costila (2490),
na którym jest przekaźnik radiowo-telewizyjny jest celem strategicznym, w przeszłości strzeżonym przez jednostkę wojskową. Docieram do Krzyża i się tak zastanawiam, zjechać kolejką czy iść dalej na dół, wybór jest prosty, idę dalej droga prowadzi w końcu w dół, a do kolejki trzeba iść w górę.
Obieram kierunek szlakiem czerwonym, w kierunku schroniska Cabana Caraiman, który prowadzi w pewnym momencie pod ścianą, przy której jest rozściągnięta stalowa linka, której należy się trzymać, aby nie polecieć setki metrów w dół, taka Via Ferrata bez zabezpieczenia ;)
Mijam schronisko i dalej niebieskim w dół, na tabliczce jest napisane iż jeszcze 2-3h drogi, hmm i teraz sobie pomyślałem, trzeba było zjechać kolejką. Dobra nie ma co nażekać, idę dalej. Zejście jest miejscami stormawe, są odcinki z łancuchami lub stalowymi linami.
Mijam kilka wodospadów, gdzieś na wysokości 1400m, usłyszałem jakby coś zbiegało na dół, wtedy się zatrzymałem i... pierwsza myśl "jestem w Rumunii, tu są niedźwiadki, a tydzień temu Paweł, kolega z pracy, który też tutaj jeździ, wysłałm mi filmik jak mijają misie na górskich drogach.
Od tego momentu idę dość czujnie i nasłuchuje, po kilkuset metrach odwracam głowę w lewo, zerkam w górę, a nademną w odległosci 15-20m stoi kozica, no to już wiem co tak szybko biegło.
Około godziny 18-tej docieram do samochodu, umęczony i... z spaloną głową, no bo jakże nie inaczej, pięknie świeciło słońce, bezchmurne niebo i chłodny wiatr, nie dawał odczuć iż coś jest nie tak, a nakrycia na głowę żadnego.
