2025.07.04 Oczy Diabła

Tomasz „Murzyn" Grzegrzułka
Wacław „Przygoda" Michalski
Ewa Rutkowska
Tomasz Motoszko
Łukasz Piechocki
Piotr „Kudłaty" Gawlas

Po wylądowaniu w Bilbao, odebraniu z wypożyczalni aut, udajemy się na przejściowe miejsce biwakowania, wybrane spontanicznie na mapie. Jest to parking nad zatoką. Zakaz biwakowania, palenia ognisk, kamperów i wiele więcej. Na parkingu kilkanaście samochodów z zostającymi na nocleg serferami. Nocujemy. Noc lekko deszczowa, ciepła, nad oceanem, minęła spokojnie i szybko. Rano po kawie pada pomysł, że skoro wkoło są piękne, wapienne, skaliste góry z widocznymi z dołu dwoma wielkimi otworami, oknami skalnymi, pozostałościami jaskiń, to idziemy na wycieczkę zwiedzić Diabelskie Oczy i rozruszać się po dniu podróży. Wyspinaliśmy się krętą górską ścieżką kluczącą między kolczastymi krzewami i skałami na grzędę skalną okalającą zapadlisko krasowe, na wysokość około 400 metrów nad poziom morza. Tutaj po skałach dotarliśmy do okien. Po niebie ponad nami krąży kilkadziesiąt sępów. Czują trupa. Taki stereotyp. Turystów w rejonie było wielu. Docieramy do Oczu Diabła. Sesje fotograficzne, do pamiętników, na stronę klubową, na fejsbuka, dla znajomych i dalej, idziemy wkoło leja krasowego. Dowiadujemy się z opisów terenu, że funkcjonowała tu kopalnia rud żelaza. Szlak prowadzi częściowo po drodze do wyrobisk, gdzie murki z kamieni umacniają urwiska, żeby z drogi można było korzystać. Leżą tu porozrzucane kawałki rudy. Kolekcjonersko każdy schował do kieszeni po bryłce rudy. Szlak w koło leja oferuje przepiękne widoki na skaliste Góry Kantabryjskie, na bajkowe zatoczki w większej Zatoce Baskijskiej na Atlantyku, położone w dolinkach i na zboczach gór wioski i maisteczka. Upał trochę utrudniał wędrówkę, ale oprawa i wiejąca od morza delikatna bryza wynagradzała cierpienie. Dodatkową atrakcją jest kąpiel w zatoce w okropnie słonej oceanicznej wodzie, która spłukała z nas pot, zmęczenie i była... plażą nudystów. Nikt z nas się nie wyrozbierał ale nikt nas z plaży nie wywalił.

C.D.N.