Tomasz „Murzyn" Grzegrzułka
Wacław „Przygoda" Michalski
Ewa Rutkowska
Tomasz Motoszko
Łukasz Piechocki
Piotr „Kudłaty" Gawlas
Po wyjściu Callaguą wczesnym rankiem, prawie całą niedzielę przespaliśmy. Dopiero późnym popołudniem ruszyliśmy się z naszej przepięknej kwatery La Mies, we wsi Rasines do miasteczka na obiad. Właściwie głód nas zmusił, bo zapasy na 4 dni zniknęły zaraz po powrocie z akcji. Głodomory. Żarłoki. Jamochłony.
Laredo to piękne nadmorskie miasteczko. Wacuś opowiadał, jak dawno, dawno temu, na pace bagażówki przyjechali tutaj z wyprawą z Polski. Spali gdzieś na plaży. 1984 rok. Teraz miasteczko zarosło: hotelami, blokami, willami.
Zasiedliśmy w lokalnej burgerowni. Jedzenie podają od 20-tej a była 19:20. Napijemy się kawy, soku. Poczekamy. Chwilę po 20 przyszła pani zebrać zamówienia. Poszły kalmary, krokiety kantabryjskie, burgery - 100% hiszpańskiej wołowiny - trochę się tego pasie w górach. Uknuliśmy na jutro plan wypadu na Picos Europa. Po ciężkiej akcji jaskiniowej wycieczka ambitna. Poniedziałek rano przywitał nas zlewą tak okrutną i takimi prognozami, że musieliśmy zweryfikować plany. Nawet lepiej. Jedziemy na wodospady i do jaskini.
Za górami jest taka grota z kaplicą Cueva de San Bernabe i system jaskiń Rio Guareña w obszarze turystycznym Monumento Natural de Ojo Guareña. Przewodnik oprowadza nas po San Bernabe, której komory zaadoptowano na kaplicę, ściany i sufit pokrywały freski, w jaskini była wodna wykapka ze stalaktyta, którą zbierano w misach kamiennych uważając za uzdrawiającą cudowną wodę. Gliniasty spąg jaskini podziurawiony był komorami, które wykonywano jako zasobniki do przechowywania żywności. W ubogim przewodniku anglojęzycznym napisane było, że znaleziono tu szczątki ludzkie, wydatowane na 13,5 tysiąca lat. Opuszczamy turystyczną część i idziemy pociorać się w reszcie dostępnych nor. Zwiedzamy ciasną norę, obszerną komnatę, norę z dwoma otworami, czyli na upartego jest trawers, jeszcze jedną nyżę przy szlaku, kawałek dalej. Idziemy do wioski z nadzieją na kawę, ale skończyło się na pięknym spacerze i obrzarstwie czereśniami z drzewa obok kościoła.
Wracamy do aut i przemieszczamy nad rzekę Ebro. W miasteczku Orbenaja del Castillo są kaskady i jaskinia, Cueva del Agua. Woda wypływa z niej obfitym wywierzyskiem, tworząc rwący strumień w górnej części wykorzystywany do napędzania kół wodnych. Dalej spływa pięknymi kaskadami i wpada do rzeki Ebro. Kaskady tworzą martwice, misy napełnione krystalicznie czystą wodą o kolorze szmaragdu, wapień osiadając na trawach, mchu, gałęziach tworzy trawertynowe formy, obok których nie dawało się przejść obojętnie. Nad największym jeziorkiem jest most łukowy z którego można podziwiać misy. Rzeka Ebro przepływa przez masyw tworząc wąwóz, który w tym miejscu łamie się o 180°. Ściany wapienne lśnią bielą i brązem. Po środku zakola, nad wąwozem wyrasta wysoki na kilkadziesiąt metrów, długi na kilometr skalny grzebień ze skalnym mostem. Do miasteczka wzdłóż kaskad prowadzą wąskie schodki, na których jest kilka sklepików i kafejek. Idziemy na kawę i kanapki, spożywane na schodkach z widokiem na kaskady i wąwóz smakują wyjątkowo.
Zbliża się wieczór. Czekają nas jeszcze zakupy i kolacja, dziś padło na ryby. Smażymy makrele, dorade i lubinię. Po wyśmienitej i sytej kolacji... niespodzianka. Kilometr od kwatery jest jaskinia, Cueva del Valle, lub lokalnie La Viejarrona (Stara Panna). W jaskini, jak doczytałem, wyeksplorowano 60 km korytarzy. To jakby nam było mało, idziemy jeszcze ją zwiedzić. Z jaskini wypływa Rzeczka Rio Silencio. Kolejne wywierzysko. W parku nad rzeczką stoi mamut, którego szczątki znaleziono w jakini. Obok ogromny otwór porastają zarośla, pnącza i paprocie. Zapadł wieczór. W światłach czołówek sceneria jest tutaj jak z jakiegoś filmu. Robimy zdjęcia: mamutowi, jaskini, otworowi, otoczeniu. Wewnątrz dużej sali jest jezioro. Dziś już nie pływamy, wracamy na kwaterę.
8 jaskiń i sztolnia obok ostatniej, na jeden dzień, to chyba jest dość. I zdecydowanie, nie były to obiekty, które można zaklasyfikować jako jaskinia, bo jak się wejdzie, to nie wystają buty. Tą Cueva del Valle warto by jeszcz zwiedzić.
