Sebastian Korczyk
Tym razem podejście niezależne - przeprowadzone poza wszelkimi oficjalnymi rankingami czy pucharami. Z Wapienicy na szczyt i z powrotem.
Inwersyjnie, słonecznie i ślisko (od pewnej poziomicy nogi jeździły po lodzie i zmrożonym śniegu); u góry wiał zimny wiatr. Bielsko w większości ukryte pod zasłoną brudnej mgiełki.
Las w rejonie szczytu pomału przywdziewa już świąteczną szatę (patrz: zdjęcie).
