2014.04.19-20 (Umiarkowany Wycisk Beskidzki)

2014.04.19-20 (Umiarkowany Wycisk Beskidzki) Grzegorz Majka

Krzysztof Górski
Aga Byrtek
Asia Micherdzińska
Kamil Oślizło
Grzesiek Majka

Dzień Pierwszy: (Dystans: 43,18 km/ Spalone Kalorie: 4825/ Łącznie W Górę: 2664m/ Łącznie W Dół: 2096m)

O wczesnym poranku (8:40) wyruszyliśmy z Korbielowa żółtym szlakiem w kierunku schroniska na Hali Miziowej. Po godnym podejściu ominęliśmy jednak schronisko wychodząc na Pilsko przez Halę Cebulową. Przy ołtarzyku po słowackiej stronie, jak zwykle, odbyła się sesja zdjęciowa. Ze względu na niekorzystne warunki meteorologiczne w mig udaliśmy się dalej. Cały czas podążaliśmy wzdłuż granicy dochodząc w rezultacie do Przełęczy Glinne. Rytuałem stało się już gaszenie pragnienia zimnym Bażantem w sklepiku po słowackiej stronie, dlatego nie omieszkaliśmy podtrzymać tej tradycji. Po krótkiej ceremonii niestety trzeba było ruszać. Szmat drogi przed nami, a pogoda robiła się coraz bardziej plugawa. W dalszym ciągu wędrowaliśmy wzdłuż granicy niebieskim szlakiem (Student/Westka/Jaworzyna/Przełęcz Głuchaczki/Mędralowa/Jałowcowy Garb), docierając w końcu do Jałowcowego Siodła, za którym odbiliśmy czerwonym szlakiem do Fickowych Rozstajów. Po drodze, miejscowo, padał deszcz. Trzymając się czerwonego szlaku, późnym wieczorem, zawitaliśmy w schronisku na Markowych Szczawinach.

 

Dzień Drugi: (Dystans: 20,03 km/ Spalone Kalorie: 2375/ Łącznie W Górę: 998m/ Łącznie W Dół: 1519m)

Dzień drugi rozpoczął się wyśmienicie! (Od obfitego świątecznego śniadanka!). Potem jednak zaczęło się podejście. Ze schroniska ruszyliśmy czerwonym szlakiem do Przełęczy Brona i dalej na Diablak. Piękne widoki, przejrzysta pogoda i praktycznie (!!)brak wiatru na szczycie(!!). Oczywiście nie obyło się bez sesji fotograficznej ;) Po nasyceniu się urokiem Babiej zeszliśmy z powrotem do Przełęczy Brona i dalej zielonym szlakiem wspięliśmy się na Cyl. (W drodze na Małą Babią zrobiliśmy piknik, którego atrakcją była konsumpcja świątecznego barana. Ja zjadłem zad. I był on bardzo dobry ;). Zielony szlak towarzyszył nam aż do Przełęczy Klekociny (Jałowcowy Garb/Magurka), gdzie skręciliśmy na asfalt. W Tokarni czekał już na nas samochód.