2026.09.19 Jaskinie Jurajskie dla początkujących
Julia Mihwa - osoba towarzyszącą
Benjamin Kopiec - osoba towarzyszącą
Radosław Jędrzejczyk
Lana Svetličić
Dziś zabraliśmy z Radkiem rokujących alpinistów jaskiniowych, na ich pierwszą wycieczkę po jurajskich dziurach.
Na pierwszy strzał poszła Jaskinia Trzebniowska (J.Cz.II-04.22). Wszyscy radośnie niemal przebiegli trudności tej jaskini, aby móc podziwiać pozostałe tam nacieki. Kolejnym punktem programu była Jaskinia Księdza Borka (J.Cz.III-04.06). Tutaj przećwiczyliśmy najpierw na powierzchni, potem już w dziurze, zarówno zjeżdżanie w kluczu francuskim, jak i wspinanie po drabince speleologicznej. Z nowo pozyskanymi umiejętnościami progi i pochylnie jaskini nie stanowiły dla zespołu większego problemu, więc i ta jaskinia poszła nam dość sprawnie. Następnie mały przestój - miała być jedynie szybka przekąska na stacji, a skończyło się koniecznością wymiany opony. W okrojonym już zespole ruszyliśmy do kulminacyjnej dziury tego wyjazdu. Była nią oczywiście kochana przez wszystkich Jaskinia Berkowa (J.Cz.III-06.05). Choć było widać już zmęczenie zarówno na twarzach jak i w ruchach, to i w niej nie udało się nas zatrzymać na długo.
Wszyscy pomimo zmęczenia wrócili do domów zadowoleni. Można mieć nadzieję, że będą chcieli kontynuować swoją przygodę jaskiniową i kto wie, może dołączą do kursu taternictwa jaskiniowego za rok.
2026.09.05-06 Egzamin praktyczny - Wyjazd kursowy
Tomasz „Murzyn" Grzegrzułka - egzaminator
Wacław „Przygoda" Michalski - egzaminator
Jowita Kubica - egzaminowana
Iwona "Ciotka" Pośpiech - egzaminowana
Maciek Filipski - egzaminowany
Radosław "Wycior" Jędrzejczyk - egzaminowany
Artur "Młody" Suwała-Pikania - egzaminowany
Tomasz Motoszko - wsparcie emocjonalne
Małgorzata Błaszczyk
Marzena Krzempek - osoba towarzyszącą
Emanuel "Emek" Soja z kursantami
Robert Bereta z Agnieszką
Lana "Wycior" Svetličić - egzaminowana
Nadszedł i ten dzień. Czas by sprawdzić, czy można puścić kursantów samych w świat.
Pogoda początkowo była szaro bura, kontrastując z dobrymi humorami wszystkich przybyłych. Na rozruch poszła znajomość węzłów, przez którą bezproblemowo udało się przebrnąć. Koło fortuny zadecydowało o składach dwuosobowych zespołów, w których do końca dnia współpracowaliśmy. Plan był następujący: wspinaczka sportowa i wielowyciągowa z Bartkiem, trawers oraz zjazd na złodzieja z Wackiem, oraz poręcz i deporęcz pod czujnym okiem Murzyna. Wisienką na torcie kończącą egzamin, było autoratownictwo. Czas przeleciał bardzo szybko, i już był wieczór, gdy kończyliśmy nasze zmagania.
Po egzaminie zrobiliśmy szybki wypad do sklepu i przygotowanie pod ognisko. Gdy udało nam się zapalić ognisko i zjeść pierwszą serię kiełbasek, nadszedł czas na podsumowanie kursu oraz ogłoszenie wyników egzaminów. Potem już tylko czekały nas radosne pogawędki, więcej jedzenia oraz snucie planów na kolejne wyjazdy. Niestety biesiadę przerwała nam niechybnie nadchodzącą burza.
Kurs z pewnością będę wspominać radośnie, mimo trudności i chwil grozy (jak zauważenie, że moje kijki porwała lawina), był to czas pełen nowych doświadczeń i wspaniałych przeżyć. Mam jednak nadzieję, że zarówno z instruktorami jak i współkursantami uda się jeszcze pojechać na kolejne akcje jaskiniowe. A na razie pozostało mi już tylko czekać na przybycie mojej własnej karty taternika.
2026.04.19 Kobyla - Wyjazd kursowy (szkolenie z autoratownictwa)
Bartosz Brzezinka - szef szkolenia
Tomasz „Murzyn" Grzegrzułka - instruktor
Wacław „Przygoda" Michalski - instruktor
Tomasz Motoszko
Daria "Zawsze-coś" Kusztelak
Iwona "Ciotka" Pośpiech
Jowita Kubica
Maciek Filipski
Artur "Młody" Suwała-Pikania
Radosław "Wycior" Jędrzejczyk
Lana "Wycior" Svetličić
Dziś na warsztat kursowy wzięto techniki autoratownictwa. Temat niezwykle ważny, gdyż w jaskini jedynie sprawna reakcja naszych kompanów może uratować nas w przypadku utraty świadomości na linie. Z tego względu warto również być osobą, która w razie wypadku będzie mogła komuś pomóc.
W (prawie) punkt dziesiąta zbiórka pod skałą Kobylą, znajdującą się w Wiśle. W dobrych nastrojach i przy słonecznej pogodzie (której nie dane było nam odczuć na skórze ze względu na zasłaniające naszą ukochaną, żarzącą się kulę plazmy skały) mogliśmy rozpocząć działania. Ładna pogoda wykurzyła jednak na zewnątrz również różne grupy wspinaczkowe, z którymi przez cały dzień dzieliliśmy obrane miejsce do ćwiczeń. Na szczęście miejsca było wystarczająco, aby rozwiesić cztery liny, na których prowadziliśmy symulowane akcje ratunkowe.
Tego dnia poznaliśmy i przećwiczyliśmy trzy techniki autoratownicze. W pierwszym poznanym przez nas wariancie osoba, która straciła przytomność, była w trakcie zjazdu, posługując się rolką STOP. Po uzyskaniu mniejszej lub większej wprawy w tym działaniu (oraz krótkiej przerwie na szybką przekąskę) przerzuciliśmy się na ćwiczenia sytuacji, w której poszkodowany był w trakcie wchodzenia po linie za pomocą płaniety oraz crolla. Manewr ten był znacznie trudniejszy w opanowaniu, jednak i jemu nie udało się pokonać dzielnych kursantów.
W trzeciej technice należało podejść do osoby poszkodowanej na drugiej linie, przypiąć ją do swojego przyrządu zjazdowego, a następnie odciąć linę, na której zawisła. Pragnę poinformować, że pomimo wielu odciętych lin, do których był w danym momencie przypięty, Murzyn żyje i ma się dobrze.
Część kursantów w chwili przerwy postanowiła również przejść Szparę w Kobylej (K.Bs-01.01), która nie stawiła większego oporu, mimo znajdującego się w niej zacisku. Ćwiczeniom towarzyszyły niemal nieustanne jęki oraz okrzyki bólu, jednak liczba (żywych) uczestników pozostała niezmienna przez cały czas szkolenia. Usatysfakcjonowani nową wiedzą i umiejętnościami, po krótkim podsumowaniu ruszyliśmy do domów.
2026.02.14 Jaskinia Miętusia Wyżnia - Wyjazd kursowy
Wacław „Przygoda" Michalski - instruktor
Daria "Zawsze-coś" Kusztelak
Iwona "Ciotka" Pośpiech
Jowita Kubica
Maciek Filipski
Artur "Młody" Suwała-Pikania
Radosław "Wycior" Jędrzejczyk
Lana "Wycior" Svetličić
Początkowo kursanci wraz z instruktorami Walentynki mieli spędzić w Miętusiej. Plany planami, a my... skończyliśmy 300 metrów nad nią w jaskini Miętusiej Wyżniej (T.D-10.01).
Jaskinia może i znacznie mniejsza niż jej wcześniej wspomniana imienniczka, lecz zadbano to, żebyśmy się nie nudzili. Początek jaskini przeszliśmy razem, jednak przy rozwidleniu dróg rozdzielających suche dno oraz drogę do syfonów zostaliśmy podzieleni na dwie grupy.
Dla mojej grupy, po szybkim zejściu na suche dno i powrocie, rozpoczął się element urozmaicający. "Murzyn" rozpoczął symulację wypadku w jaskini. Urazem okazała się złamana ręka. Zaopatrzeni wiedzą teoretyczną z kursu pierwszej pomocy oraz sprytem taktycznym, kursanci rozpoczęli działania mające na celu utrzymanie życia i względnego zdrowia poszkodowanego. Liderem akcji został Radek. W celu zachowania poziomu komfortu termicznego zbudowany został tron z dużych kamieni, worka po sprzęcie oraz folii NRC. Poszkodowany został na nim posadzony oraz owinięty kolejną folią. Otrzymał również jedzenie i komfort psychiczny płynący z pokrzepiającej rozmowy. Omówione zostały różne strategie pomocy w warunkach podziemnych oraz inne przypadki które mogłyby się wydarzyć wraz z możliwymi ich rozwiązaniami.
W dalszej części przeprawiono się przez Błotny Syfon, aby spojrzeć na Syfon Paszczaka i zawrócić. Dzięki uprzejmości instruktora droga powrotna odbyła się przez przejście nad mylną rurą.
Wyjazd jak najbardziej udany oraz niemal wypoczynkowy, gdyby nie liczyć lodowego podejścia pod samą jaskinię, które widocznie starało się zmniejszyć liczbę kursantów.
