Michał Ganszer
środa, 14 luty 2018 20:05

2018.02.14 Klimczok 1117m.

Krzysztof Gajny
Gabriela Gajny

Podejście na nartach z parkingu pod Dębowcem w sumie 720m. przewyższenia.Powyżej 1000m. prawdziwa zima.

środa, 14 luty 2018 19:54

2018.02.14 P12W Małe Skrzyczne

Marek Sobański
Jerzy Ganszer

 

Na górze - zima. Piękny zjazd. Na zdjęciu "meta" /należy dotknąć wieżę kijkiem, lub ręką/  

wtorek, 13 luty 2018 15:35

2018.02.10 Wytopy

Paweł Gądek

Znalazłem wiele ciekawych wytopów, które w najbliższym czasie planuje rozkopać.

poniedziałek, 12 luty 2018 23:02

2018.02.10-11 Jaskinia Zimna w Tatrach

Uczestnicy wyprawy:

Wacław Michalski
Teresa Zwierzchowska
Lena Koprowska
Agnieszka Pilorz
Kamil Polański
Bartosz Baturo 

 

Napisał Bartosz Baturo:

Dnia 10.02 o godzinie 20.30 nasz zespół wszedł do Jaskini Zimnej. Po udanym przeprawieniu się przez wszystkie kałuże dotarliśmy do Ponoru. Na szczęście mieliśmy ponton więc udało się pokonać syfon w "prawie nie zmoczonym stanie". Póżniej skorzystaliśmy z liny założonej przez poprzedni zespół, a dalej wszystkie prożki musieliśmy wspinać sami i zakładać swoje liny. Do Chatki dotarliśmy ok 2 nad ranem i tam urządziliśmy mały biwak. Po krótkim odpoczynku ja (Bartek) z Kamilem poszliśmy jeszcze do sali Złomisk w czasie gdy reszta zespołu parzyła herbatkę. Dojście do tej sali i z powrotem zajęło nam nieco ponad godzinę. Powrót z Chatki do otworu wyjściowego trwał do ok 7.30 rano. Akcja była jak najbardziej udana i wszyscy byli zadowoleni. Byliśmy jedynym zespołem SBB, który dotarł wtedy aż do Chatki co uważamy za mały sukces. Oczywiście ponton bardzo ułatwił sprawę.

_____

Napisała Lena Koprowska:

Długo wyczekiwany moment, kiedy w końcu w Tatrach chwyci mróz i w jaskiniach nie będzie wody. Niestety nie tylko Speleoklub Bielsko-Biała wpadł na pomysł, aby w tych sprzyjających okolicznościach zaatakować jaskinię Zimną. Efekt był taki, że z powodu tłoku Wacek proponuje nam wyjście na nocną akcję. Wszyscy jednogłośnie się zgadzają. Ma to ten swój walor, że w tak zwanym międzyczasie dowiedzieliśmy się, że w ponorze jest bardzo dużo wody i mogliśmy się na to naszykować biorąc ze sobą ponton. 

 

 

Na bazę zajeżdżamy koło 19:00, jeszcze gorąca herbata,  kolacja przed wyjściem i przejmujemy pałeczkę sztafetową od wcześniejszej grupy. Podejście do otworu nie sprawia żadnego problemu. Faktycznie - zgodnie z zapowiedziami - pierwszy jaki napotykamy to woda w Ponorze. Przeprawiamy siebie i wory z pomocą pontonu, co stanowi ostatecznie największą atrakcję całego wyjścia. Metody wsiadania na pokład naszego żółtego Tytanica oraz metody jego opuszczania bywają naprawdę różne i przynoszą tym samym różne efekty: od zupełnie suchych, przez lekko zmoczone, aż po beznadziejnie zalane kombinezony. Dostarcza to sporo rozrywki i emocji na resztę akcji. Bartosz poręczuje nam Błotny Próg, potem z Kamilem prowadzą resztę zespołu przez Próg Wantowy, Czarny Komin, Szklany Prożek, Beczkę, Biały Korytarz, Biały Komin aż do Chatki. Tam koło 1:00 w nocy Wacek troskliwie organizuje nam mikro biwaczek z okazji ostatków w jaskini: herbatka, barszczyk i słodycze. Bartosz i Kamil decydują się dojść do Sali Złomisk. Gdy zespół jest znów w komplecie decydujemy się na powrót, który przebiega dość sprawnie. Zaraz po wyjściu z jaskini, około 7:00 nad ranem, nagradza nas przepiękny wschód słońca oraz fantastyczne widoki ośnieżonych gór i błękitnego nieba. Na bazie u Krysi koledzy i koleżanki witają nas z wielkim wiwatem, mimo iż mają za sobą prawie nieprzespaną noc i bynajmniej nie dlatego, że się o nas martwili ;) Akcja udana, a jej nocny charakter sprawił, ze była również bardzo ekonomiczna. Nie skasowali nas za parking, budka z biletami do Parku Narodowego była zamknięta, a utrzymująca się po całej nocy adrenalina pozwoliła nam zaraz po wyjściu z dziury i wypiciu kawy wrócić od razu do Bielska zwalniając tym samym z opłaty za nocleg. Wszystkim oszczędnym oraz tym żądnym ekstremalnych wrażeń gorąco polecamy :)
 
Zdjęcie Teresa Zwierzchowska
poniedziałek, 12 luty 2018 22:41

2018.02.10 Kasprowy na nartach

Kazimierz Ślęk

Podejście z Kuźnic przez Goryczkową. Zjazd tak samo w kompletnej mgle.

Krzysztof Gajny Zosia Gutek.Reprezentowaliśmy nasz klub w corocznych zawodach o Puchar Pilska w Skialpinizmie.Trasa 21.km. ponad 2000m.przewyższenia,zawody odbywają się w parach.Ja w swojej parze zawody zakończyłem na 15,5km. nie mieszcząc się w limicie czasowym,z całodniowym przewyższeniem 2053m /plus dojście do startu/.Zosia nie mieszcząc się w limicie czasowym w swojej parze osiągnęła metę zawodów.Zawody na wysokim poziomie sportowym,wymagające, zjazdy w trudnym terenie. Pierwsze miejsca zdominowane przez naszych braci z Czech i Słowacji.Było ciężko ale przyjemnie.Zosia miała 21,8km. i 1950 m przewyższenia. 

Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer - 1075 m przewyższenia

 

Na dole wielka mgła, na górze słońce i pięknie! Ekipa nie wyszła na żaden znaczący szczyt. Brak zdjęć!

Natalia Gąsior - kurs
Krzysztof Wiewióra - kurs
Jarosław Jakubowski - kurs
Izabela Rosner-Manda - kurs
Tomasz Manda - kurs
Dariusz Rozmus
Łukasz Piechocki
Jerzy Ganszer

 

W Ponorze trochę wody i zamoczyliśmy się. Przed nami grotołazi z Rudy Śląskiej. Dotarliśmy do Syfonu Zwolińskich. Wszyscy zadowoleni, zmarznięci - było wesoło!

Przed otworem spotkaliśmy trzech grotołazów ze Speleoklubu Tatrzańskiego. Po wyjściu witała nas ekipa z Bielska pod przewodnictwem Joanny Micherdzińskiej. 

czwartek, 08 luty 2018 23:09

2018.02.08 Kamieniołom w Kozach

Paweł Gądek
Jerzy Ganszer

Od kilku lat marzyłem, aby zjechać z największej ściany w Kozach. Warunek był jeden - musi być mróz, aby zjazd był względnie bezpieczny.

Wysokość zjazdu - 55 m, długość potrzebnej liny - 60 m

 

Udało się! A na dole ślady sporej lawiny!

Michał Ganszer
Jerzy Ganszer

Zwiedzano tylko górne partie. Przed otworem ślady dużego zwierza! A potem dotarliśmy w pięknej pogodzie na szczyt Rysianki, gdzie byliśmy świadkami pięknej jazdy trzech osób na skuterach śnieżnych na szczytowej hali. Poza ubocznymi skutkami tej jazdy - niewątpliwie dobrze się poruszać na nartach po śladzie. Z góry piękny zjazd w pięknym puchu.

W schronisku nasza "stara. okrągła" naklejka klubowa. Przepraszamy obsługę schroniska na Rysiankce - z butów ściekło błoto jaskiniowe  na podłogę i było "nie estetycznie" 

 

W sumie pokonano 789 m do góry. Wystartowano z Żabnicy.