poniedziałek, 23 czerwiec 2025 14:01
2025.06.20 Najwyższy szczyt Węgier - KEKES (1014 m)
Elżbieta Jasiak
Góra Kékes w górach Mátra ma 1014 m n.p.m. W drodze powrotnej z Rumuni zrobiliśmy sobie 1,5 h przystanek aby rozprostować nogi i korzystając z okazji zdobyć najwyższy szczyt na Węgrzech i jedyny węgierski szczyt, który przekracza 1000 m n.p.m.. Typowym punktem orientacyjnym jest wieża telewizyjna na jej szczycie, do której idzie się przez piękny las buczynowy.
Góra Kékes w górach Mátra ma 1014 m n.p.m. W drodze powrotnej z Rumuni zrobiliśmy sobie 1,5 h przystanek aby rozprostować nogi i korzystając z okazji zdobyć najwyższy szczyt na Węgrzech i jedyny węgierski szczyt, który przekracza 1000 m n.p.m.. Typowym punktem orientacyjnym jest wieża telewizyjna na jej szczycie, do której idzie się przez piękny las buczynowy.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
poniedziałek, 23 czerwiec 2025 13:39
2025.06.16-18 Góry Rodniańskie_rumuńskie Karpaty Wschodnie.
Elzbieta Jasiak
Góry Rodniańskie zwane też Alpami Rodniańskimi ze względu na ukształtowanie terenu – znajdują się w obrębie Wewnętrznych Karpat Wschodnich na północy kraju w okręgu Maramureş. Pasmo zbudowane z granitowo-łupkowych skał mierzy ok. 50 km długości: od przełęczy Şetref na zachodzie do przełęczy Rodnei na wschodzie. Zbocza porośnięte od podstawy gęstymi lasami, przechodzą powyżej 1700-1800 m w kosówkowo-trawiasty przeplataniec, by w górnych partiach otworzyć się rozległymi połoninami, porastającymi całkiem strome zbocza. Ze względu na ograniczony czas pobytu, udało nam się przeprowadzić dwie jednodniowe wycieczki. Pierwsza na Vf. Pietrosul (2303 m) najwyższy szczyt tego pasma i druga na Vf. Gargalau (2158 m). Już dziś wiem że warto wrócić w ten rejon bo jest jeszcze kilka szczytów do zdobycia, a góry zachwycają swoim pięknem i dzikością.
Góry Rodniańskie zwane też Alpami Rodniańskimi ze względu na ukształtowanie terenu – znajdują się w obrębie Wewnętrznych Karpat Wschodnich na północy kraju w okręgu Maramureş. Pasmo zbudowane z granitowo-łupkowych skał mierzy ok. 50 km długości: od przełęczy Şetref na zachodzie do przełęczy Rodnei na wschodzie. Zbocza porośnięte od podstawy gęstymi lasami, przechodzą powyżej 1700-1800 m w kosówkowo-trawiasty przeplataniec, by w górnych partiach otworzyć się rozległymi połoninami, porastającymi całkiem strome zbocza. Ze względu na ograniczony czas pobytu, udało nam się przeprowadzić dwie jednodniowe wycieczki. Pierwsza na Vf. Pietrosul (2303 m) najwyższy szczyt tego pasma i druga na Vf. Gargalau (2158 m). Już dziś wiem że warto wrócić w ten rejon bo jest jeszcze kilka szczytów do zdobycia, a góry zachwycają swoim pięknem i dzikością.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
poniedziałek, 23 czerwiec 2025 12:41
2025.06.14-15 Góry Marmoroskie w rumińskich Karpatach Wschodnich.
Elżbieta Jasiak
Góry Marmaroskie to góry pogranicza rumuńsko-ukraińskiego. Tajemnicze i dzikie, mało uczęszczane, pozwalają poczuć w górach jeszcze tę pierwotną dzikość, za którą wielu z nas tak bardzo tęskni. Na doliny Maramureszu warto spojrzeć z wysokości najwyższego szczytu Gór Marmaroskich, Farcaula (1957 m). Niewiele niższy od niego Muhailecul (1918 m) zachwyca grzbietem urozmaiconym wapiennymi skałkami. Ze względu na ogromne podobieństwo do siebie szczyty te przedwojenni polscy turyści nazywali „Farkałkiem i Michałkiem”. Rejon obydwóch wierzchołków od 1994 r. chroniony jest rezerwatem przyrody, lecz nie ma zakazu nocowania na dziko, więc robiliśmy namiot przy jeziorku pomiędzy tymi szczytami. W tym paśmie zdobyliśmy jeszcze Toroiaga (1930 m n.p.m.)- jednodnowa wycieczka z Baila Borsa dystans 24 km.
Góry Marmaroskie to góry pogranicza rumuńsko-ukraińskiego. Tajemnicze i dzikie, mało uczęszczane, pozwalają poczuć w górach jeszcze tę pierwotną dzikość, za którą wielu z nas tak bardzo tęskni. Na doliny Maramureszu warto spojrzeć z wysokości najwyższego szczytu Gór Marmaroskich, Farcaula (1957 m). Niewiele niższy od niego Muhailecul (1918 m) zachwyca grzbietem urozmaiconym wapiennymi skałkami. Ze względu na ogromne podobieństwo do siebie szczyty te przedwojenni polscy turyści nazywali „Farkałkiem i Michałkiem”. Rejon obydwóch wierzchołków od 1994 r. chroniony jest rezerwatem przyrody, lecz nie ma zakazu nocowania na dziko, więc robiliśmy namiot przy jeziorku pomiędzy tymi szczytami. W tym paśmie zdobyliśmy jeszcze Toroiaga (1930 m n.p.m.)- jednodnowa wycieczka z Baila Borsa dystans 24 km.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
wtorek, 10 czerwiec 2025 14:54
2025.05.15-31 Madagaskar
Elżbieta Jasiak
Madagaskar to miejsce inne niż wszystkie. Wyspa, na której ewolucja przebiegała swoim torem, gdzie rajskość przyrody kontrastuje z ludzką biedą, a turkusowe wybrzeże z czerwienią ziemi. W mojej dwutygodniowej offroadowej podróży zobaczyłam miedzy innymi słynną Aleję Baobabów – krótsza niż można by się spodziewać, bo niespełna trzystumetrowa, ale niezmiennie budząca zachwyt, otoczona jest z obu stron przez majestatyczne baobaby z gatunku Adansonia grandidieri, jedne z sześciu gatunków rodzaju Adansonia występujących na wyspie. Szacuje się, że niektóre z tutejszych okazów mogą mieć nawet kilkaset lat, a ich ogromne, sękate gałęzie rozpościerają się na czubkach pni; stąd łatwo zrozumieć, dlaczego nadano im średnio wyszukany przydomek „niebiańskich korzeni”. Niegdyś drzew było tu znacznie więcej, ale pożary i działalność człowieka przyczyniły się niestety do znacznego zredukowania ich liczby.
Madagaskar to miejsce inne niż wszystkie. Wyspa, na której ewolucja przebiegała swoim torem, gdzie rajskość przyrody kontrastuje z ludzką biedą, a turkusowe wybrzeże z czerwienią ziemi. W mojej dwutygodniowej offroadowej podróży zobaczyłam miedzy innymi słynną Aleję Baobabów – krótsza niż można by się spodziewać, bo niespełna trzystumetrowa, ale niezmiennie budząca zachwyt, otoczona jest z obu stron przez majestatyczne baobaby z gatunku Adansonia grandidieri, jedne z sześciu gatunków rodzaju Adansonia występujących na wyspie. Szacuje się, że niektóre z tutejszych okazów mogą mieć nawet kilkaset lat, a ich ogromne, sękate gałęzie rozpościerają się na czubkach pni; stąd łatwo zrozumieć, dlaczego nadano im średnio wyszukany przydomek „niebiańskich korzeni”. Niegdyś drzew było tu znacznie więcej, ale pożary i działalność człowieka przyczyniły się niestety do znacznego zredukowania ich liczby.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
wtorek, 04 marzec 2025 12:51
2025.03.02 Tura na Pilsko
Elżbieta Jasiak
Po nocnym opadzie śniegu warunki były wyśmienite co pozwoliło na wyjście i zjazd od samego parkingu. Na szczycie Pilska można było poczuć się jak w Niebie, pośród obłoków, bez wiatru ze słońcem na twarzy.
Po nocnym opadzie śniegu warunki były wyśmienite co pozwoliło na wyjście i zjazd od samego parkingu. Na szczycie Pilska można było poczuć się jak w Niebie, pośród obłoków, bez wiatru ze słońcem na twarzy.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
poniedziałek, 24 kwiecień 2023 23:07
2023.04.23 skiturowe Rysy 2499 m.
Marek Sobański
Elżbieta Jasiak
Marzenie z datą realizacji staje się celem i tak też było w minioną niedzielę, kiedy razem z Markiem S. wybraliśmy się w Tatry. Po 80 minutach dreptania autostradą do Morskiego Oka zameldowaliśmy się na jego tafli aby ruszyć na skiturach na dach polskich Tatr. Pogoda bardzo sprzyjająca, słoneczna prawie bez wietrzna, pokrywa śnieżna trochę miękka ale w miejscach zacienionych dalej zmrożona. Przydatne były harszle, które umożliwiły mi podejście na nartach aż do podstawy Rysy. Kolejny etap to już wspinaczka w rakach z nartami na plecach na szczyt Rysów. Widok z dachu Tatr nagrodził nasz wysiłek, a zjazd Rysą dał satysfakcję choć nie obeszło się bez stresu bo nachylenie stoku było dla mnie mocnym doświadczeniem wzmocnionym jeszcze odgłosami spadających lawin w rejonie Doliny Pięciu Stawów. Ostatnim etapem naszego wyzwania była droga powrotna z Moka na parking. Liczyliśmy na gorący posiłek regeneracyjny w barze ale niestety musieliśmy się zadowolić własnymi zachowanymi kanapkami bo w niedziele bar jest otwarty tylko do 16stej. To jednak nie pomniejszyło naszego dobrego samopoczucia a wzmocniło przeświadczenie, że zawsze trzeba mieć coś na ząb, na wszelki wypadek. W tym miejscu bardzo dziękuję Markowi za motywację i wsparcie w realizacji marzeń.
Elżbieta Jasiak
Marzenie z datą realizacji staje się celem i tak też było w minioną niedzielę, kiedy razem z Markiem S. wybraliśmy się w Tatry. Po 80 minutach dreptania autostradą do Morskiego Oka zameldowaliśmy się na jego tafli aby ruszyć na skiturach na dach polskich Tatr. Pogoda bardzo sprzyjająca, słoneczna prawie bez wietrzna, pokrywa śnieżna trochę miękka ale w miejscach zacienionych dalej zmrożona. Przydatne były harszle, które umożliwiły mi podejście na nartach aż do podstawy Rysy. Kolejny etap to już wspinaczka w rakach z nartami na plecach na szczyt Rysów. Widok z dachu Tatr nagrodził nasz wysiłek, a zjazd Rysą dał satysfakcję choć nie obeszło się bez stresu bo nachylenie stoku było dla mnie mocnym doświadczeniem wzmocnionym jeszcze odgłosami spadających lawin w rejonie Doliny Pięciu Stawów. Ostatnim etapem naszego wyzwania była droga powrotna z Moka na parking. Liczyliśmy na gorący posiłek regeneracyjny w barze ale niestety musieliśmy się zadowolić własnymi zachowanymi kanapkami bo w niedziele bar jest otwarty tylko do 16stej. To jednak nie pomniejszyło naszego dobrego samopoczucia a wzmocniło przeświadczenie, że zawsze trzeba mieć coś na ząb, na wszelki wypadek. W tym miejscu bardzo dziękuję Markowi za motywację i wsparcie w realizacji marzeń.
Dział:
Sport i turystyka
Etykiety
