Krzysiek Talik
Do schroniska warun dobry. Świeciło miło słonko troszkę wiało. Wraz z wysokością widoczność spadała i wiało coraz bardziej. Od wysokości ok 1400m n.p.m wisiała gęsta mgła. W okolicach polskiego wierzchołka łeb urywało, a widoczność spadła gdzieś do 20m. Spotkałem w odstępie 100m dwóch narciarzy szukających się nawzajem. Na szczyt dotarłem po omacku z czasem 1:25'29. Powiem, że gdyby nie GPS ciężko byłoby wrócić. W okolicach kopuły szczytowej setki śladów we wszystkich kierunkach, tyczek nie widać, kosówka przysypana. Żeby było śmieszniej w okolicach Hali Miziowej sielanka.
Ogólnie nieźle mnie przedmuchało...
