Maja Jędrzejewska
Adam Marcinków
To był pierwszy krok Adama do potencjalnej świetlistej przyszłości jaskiniowej, i ja brałam w tym udział ;)
Dojście, wbrew prognozom, bez wody z nieba, ale mnie z kolei pot zalewał. Szybko do dna, trochę wolniej z powrotem. A po wyjściu z dziury już zaczęło popadywać. W nocy na dobre się rozpadało, więc zamiast wstać o świcie do planowanej Litworki, porządnie się wyspaliśmy i pojechaliśmy wymoczyć kości w ciepłych sadzawkach w Orawicy.
No i całą sobotę trzymaliśmy kciuki za Rafała. Gratulujemy!!!
