Robert Bereta
"W wolnym tłumaczeniu"
Robert wyruszył o 12,30 z Kuźnic. Przez Dolinę Goryczkowa podchodził do góry kłapiąc buciorami w deski. Słońce nagle błysnęło gdy niebo się rozstąpiło. Nad Goryczkkową niemiłosiernie paliło, aż w butach czułem, że się ugotuję. Trzy kroki w górę jeden w dół. Na górze ciasteczka, i herbatka. Zjazd w chmurach.
W wolnym tłumaczeniu z informacji wysłanej SMSeem, za zgoda Roberta przepisał J.G. Chwała Mu!
